O pilne zwołanie takiego spotkania zwróciła się do wojewody w poniedziałek śląsko-dąbrowska "S". „Wojewoda przychylił się do tej prośby, widząc potrzebę dialogu w tej sprawie. Sytuacja jest na tyle nagląca, że przyśpieszył powrót z posiedzenia konwentu wojewodów i spotkanie odbędzie się dziś po południu” – poinformowała dyrektor biura wojewody Marta Malik.

Kazimierz-Juliusz - ostatnia czynna kopalnia w Zagłębiu Dąbrowskim - ma zakończyć wydobycie na przełomie września i października. Powodem jest wyczerpanie dostępnych złóż. Choć zarząd Katowickiego Holdingu Węglowego (KHW) deklaruje, że wszyscy pracownicy kopalni znajdą pracę w innych zakładach, nastroje wśród załogi są złe. Przyczyniły się do tego kłopoty z terminową wypłatą wynagrodzeń, obawy nasila trudna sytuacja całej branży.

We wtorek przed zakładem wiec organizuje jeden ze związków, a na środę zaplanowano manifestację, organizowaną przez Międzyzwiązkowy Sztab Protestacyjno-Strajkowy. Górnicy wspierani przez związkowców z innych zakładów z całego regionu mają przemaszerować spod sosnowieckiej kopalni przed siedzibę KHW w Katowicach. Górnicy z Kazimierza-Juliusza chcą gwarancji na piśmie dotyczących ich zatrudnienia, obawiają się też o los zakładowych mieszkań.

„Nagła decyzja zarządu Katowickiego Holdingu Węglowego o wygaszeniu wydobycia w kopalni Kazimierz-Juliusz w Sosnowcu do końca września, brak gwarancji pracy dla ponad tysiąca pracowników kopalni i obawy o przyszłość ich rodzin mogą doprowadzić do wybuchu konfliktu społecznego na ogromną skalę” – ostrzegł przewodniczący śląsko-dąbrowskiej „S” Dominik Kolorz w liście przekazanym w poniedziałek wojewodzie.

Jego zdaniem sytuacja w kopalni Kazimierz-Juliusz może być początkiem szerokiej fali niepokojów społecznych w całym regionie, związanych z dramatyczną sytuacją w górnictwie. Dlatego – jak podkreślił w liście do wojewody - należy dołożyć wszelkich starań, aby nie dopuścić do wybuchu konfliktu i doprowadzić do rozmów, mających na celu wypracowanie trójstronnego porozumienia w sprawie przyszłości pracowników sosnowieckiej kopalni.

Kazimierz-Juliusz to spółka zależna od Katowickiego Holdingu Węglowego. Jego prezes Roman Łój deklarował podczas piątkowej konferencji prasowej, że wszyscy pracownicy kopalni znajdą pracę w innych zakładach Katowickiego Holdingu Węglowego. Górnicy mają być przenoszeni przede wszystkim do kopalń Mysłowice–Wesoła i Murcki-Staszic, które potrzebują załogi, mają plany rozwojowe i są położone najbliżej Sosnowca i Dąbrowy Górniczej, gdzie mieszka większość pracowników Kazimierza–Juliusza.

Łój podkreślił, że likwidacja kopalni jest nieunikniona. Miesięcznie do działalności operacyjnej trzeba dokładać 2-3 mln zł, a większość środków zajmują komornicy.

Zakład zatrudnia obecnie 1023 pracowników – 751 na dole, 272 na powierzchni.

Katowicki Holding Węglowy jest jedną z trzech największych spółek węglowych. Należą do niego kopalnie: Mysłowice-Wesoła, Murcki-Staszic, Wieczorek i Wujek.

(PAP)