Ministerstwo ochrony środowiska postanowiło działać w reakcji na alarmujące dane, z których wynika, że populacja niedźwiedzi na górskich obszarach kraju spadła poniżej 100 z powodu kłusowników, a także niszczącej naturalne środowisko działalności człowieka.

Ostatnia interwencja miała miejsce w środę. Policjanci oraz działacze austriackiej organizacji obrony praw zwierząt Four Paws (ang. cztery łapy) weszli do prywatnego zoo w mieście Prizren na południu Kosowa. Właściciel przetrzymywał tam nielegalnie m.in. niedźwiedzia Ariego i niedźwiedzicę Arinę. Zwierzęta przebywały w ciasnej klatce usytuowanej obok budki z hamburgerami i pizzą. Za możliwość oglądania za kratami przedstawicieli blisko 70 gatunków, w tym wilków, psów, owiec, krów i węży, każdy zwiedzający musiał zapłacić równowartość pół dolara.

"Wiele niedźwiedzi jest w Kosowie przetrzymywanych w strasznych warunkach. My dajemy im szansę na normalne życie wśród traw i drzew, a nie betonu" - podkreślił szef Four Paws, Heli Dungler.

Ari i Arina zostały przewiezione w czwartek do specjalnie wytyczonego rezerwatu w pobliżu Prisztiny, gdzie w przyszłości będą też trafiały inne odłowione niedźwiedzie.