"Instytut zawsze rozliczał i rozlicza się z NFZ w sposób rzetelny i zgodny z przepisami prawa, przede wszystkim zaś mając na względzie interes swych pacjentów" – podkreśliła rzeczniczka Instytutu w przesłanym PAP oświadczeniu.

W środę "PB" podał, że w IFiPS pojawili się kontrolerzy z ministerstwa zdrowia oraz Narodowego Funduszu Zdrowia w związku z podejrzeniem, że ośrodek pobierał nienależne świadczenia z NFZ.

Według dziennika Instytut zdecydowaną większość implantów słuchowych kupuje, część z nich otrzymuje jednak za darmo - w ramach projektów naukowych, lub od fundacji czy stowarzyszeń chcących pomóc niesłyszącym bądź niedosłyszącym pacjentom, głównie dzieciom. "PB" podał, że otrzymane bezpłatnie protezy słuchu Instytut wszczepiał w ramach kontraktu z NFZ i rozliczał je w ten sposób, że uzyskiwał zwrot kosztów zakupu implantów, mimo że sam za nie nie zapłacił.

Dr Korneluk podkreśliła, że w publikacji dziennika "słuszne jest" jedynie stwierdzenie, że Instytutu w Kajetanach wykonuje zdecydowanie najwięcej operacji wszczepienia implantów słuchowych w Polsce (w przybliżeniu odbywa się w nim 3 na 5 tego rodzaju operacji przeprowadzanych w Polsce).

"Wykorzystanie w tym celu przekazanych urządzeń odbywa się przy tym z korzyścią dla pacjentów oraz dla samego Instytutu, który zaoszczędzone w ten sposób środki przeznacza na swą działalność, bez żadnego uszczerbku dla interesów majątkowych państwa, w tym państwowego płatnika" – czytamy w oświadczeniu.

Dr Korneluk dodała, że Instytut podjął już odpowiednie środki prawne w celu ochrony swego dobrego imienia, jak i w zakresie ochrony pacjentów, których dane znalazły się w sposób bezprawny w posiadaniu dziennikarzy czasopisma.(PAP)