Jak wyjaśniła w poniedziałek rzeczniczka Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Barbara Sworobowicz, decyzję o przeniesieniu śledztwa do równorzędnej prokuratury w Szczecinie podjął prokurator generalny Andrzej Seremet. Jego rzecznik Mateusz Martyniuk powiedział PAP, że ta decyzja została podyktowana dobrem śledztwa.

Martyniuk powiedział PAP, że prokurator generalny zwróci się do SN ze skargą kasacyjną na decyzje gdańskiego sądu o umorzeniu sprawy, m.in. co do napraw samochodu Karnowskiego. Przepisy głoszą, że kasację można składać, gdy uważa się, że umorzenie zapadło z "rażącym naruszeniem prawa". W wysłanej już do SN kasacji Seremet wnosi o uchylenie postanowienia Sądu Okręgowego w Gdańsku z kwietnia tego roku, gdy postanowiono o prawomocnym umorzeniu części zarzutów wobec Karnowskiego i drugiej osoby, zaś część sprawy odesłano do śledztwa.

Prokurator generalny zarzucił gdańskiemu sądowi naruszenie procedury karnej przez "niedostateczne rozważenie" argumentów prokuratury oraz to, że sąd orzekał w sprawie nie mając w dyspozycji całości akt sprawy, które były wtedy w sądzie niższej instancji, w Sopocie.

Karnowski w poniedziałek po południu wyraził satysfakcję z przeniesienia sprawy do Szczecina. "Mam nadzieję, że ktoś obiektywnie spojrzy na całą sprawę i na osobę oskarżającego, który zniszczył rzekome dowody" - napisał w oświadczeniu.

"Kasacja dotyczy procedury, czyli ma tylko charakter formalny, a prokuratura zarzuca m.in.: że sąd, podejmując decyzje, nie miał możliwości zapoznania się z 36 tomami załączników, które w przytłaczającej większości w ogóle nie dotyczą tego zarzutu, a są efektem prowadzenia przez gdańską prokuraturę śledztwa trałowego" - oświadczył Karnowski.

Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku prowadziła od lipca 2008 r. śledztwo z zawiadomienia złożonego przez trójmiejskiego biznesmena Sławomira Julke. Twierdził on, że w marcu 2008 r. Karnowski zażądał od niego łapówki w postaci dwóch mieszkań. Zdaniem biznesmena, który planował przebudować strych kamienicy w Sopocie, prezydent chciał dostać lokale jako zapłatę za pomoc w uzyskaniu od swoich urzędników koniecznych pozwoleń na przebudowę. Jako dowód Julke dostarczył śledczym kopię nagrania rozmowy z Karnowskim, jak zeznał Julke, dyktafon, na którym znajdował się oryginał, został zniszczony.

W śledztwie badano też inne aspekty działalności Karnowskiego. W efekcie skierowano w czerwcu 2010 r. do sądu akt oskarżenia z sześcioma zarzutami (w tym pięć korupcyjnych). Prezydentowi Sopotu zarzucono, że: zażądał łapówki od Julkego, przyjął korzyści majątkowe od miejscowego dilera samochodowego Włodzimierza G. w postaci kupna aut po zaniżonej cenie i darmowego serwisowania samochodów oraz wziął łapówkę od sopockiego przedsiębiorcy Mariana D. w postaci wykonanych bezpłatnie na swojej posesji usług budowlanych o wartości 2 tys. zł.

Karnowskiemu zarzucono też, że w 2007 r. - przed przetargiem na samochody dla magistratu - złożył fałszywe oświadczenie, w którym stwierdził, że z firmą prowadzoną przez Włodzimierza G. nie łączą go stosunki, które mogą budzić wątpliwości co do jego bezstronności wobec tej firmy.

Karnowski od początku odpierał wszystkie zarzuty prokuratury: zaprzeczał, jakoby kupował auta po zaniżonej cenie, twierdzi też, że nagranie rozmowy, w czasie której miał złożyć rzekomą korupcyjną propozycję Sławomirowi Julke, zostało przez biznesmena zmanipulowane. "Co ciekawe prokuratura przesłuchała ponad 100 świadków, w tym księży, polityków, naukowców i prawników, którzy otrzymali gwarancje na samochody, a mi się prawa do takich gwarancji odmawia" - napisał w poniedziałek prezydent Sopotu.

W lipcu 2010 roku Sąd Rejonowy w Sopocie zwrócił prokuraturze akta sprawy, wnioskując o uzupełnienie materiału dowodowego, w tym przeprowadzenie dodatkowych badań nagrania dostarczonego przez Julkego. Prokuratura zażaliła się na tę decyzję, ale sąd okręgowy ją podtrzymał i sprawa wróciła do prokuratury.

W grudniu 2011 r. prokuratura apelacyjna umorzyła zarzuty dotyczące zakupu aut, które Karnowski rzekomo miał kupić za tanio. Śledczy zrobili to po otrzymaniu dodatkowych opinii biegłych, którzy orzekli, że nie sposób obiektywnie stwierdzić, że auta rzeczywiście zostały sprzedane za tanio.

Jeszcze w grudniu 2011 r. prokuratorzy ponownie skierowali do sądu akt oskarżenia, w którym zarzucano Karnowskiemu popełnienie czterech pozostałych przestępstw: przyjęcie łapówki w postaci robót budowlanych, bezpłatnych napraw samochodów, zażądania od Sławomira Julke łapówki w postaci dwóch mieszkań oraz podpisania fałszywego oświadczenia.

W końcu lutego br. Sąd Rejonowy w Sopocie, do którego trafił akt oskarżenia, umorzył większość zarzutów ciążących na Karnowskim, uznając, że do korupcji nie doszło, a wniesienie oskarżenia w tej sprawie wynikało z braku obiektywizmu prokuratury. Sąd orzekł, że o korupcji można mówić, gdy istnieje tzw. odwzajemnienie, czego w tym przypadku nie udowodniono. Sąd uznał też, że darmowe naprawy aut, które - zdaniem śledczych - miały być łapówkami, były naprawami udzielanymi przez dilera w ramach gwarancji. Z kolei usługa wykonana przez przedsiębiorcę budowlanego "nie tylko nie przysporzyła Karnowskiemu korzyści, ale wręcz przyniosła mu szkodę" (prace zostały wykonane nieprawidłowo i trzeba je było wykonać jeszcze raz).

Prokuratura zażaliła się na taką decyzję sopockiego sądu. W kwietniu br. Sąd Okręgowy w Gdańsku podtrzymał decyzję sądu niższej instancji, iż prokuratura musi uzupełnić braki w wątku dotyczącym Julkego i mieszkań. Sąd ponownie zwrócił uwagę na konieczność wykonania dodatkowych opinii dotyczących nagrania dostarczonego przez Julkego. Sąd uznał też za zasadną decyzję sądu niższej instancji umarzającą wątek związany z bezpłatnymi naprawami aut.

Sąd okręgowy uznał jednak, że sąd niższej instancji niezasadnie umorzył sprawę dwóch zarzutów: łapówki, jaką - zdaniem prokuratury - miał przyjąć Karnowski w postaci robót budowlanych oraz oświadczenia, w którym - zdaniem śledczych - prezydent Karnowski miał potwierdzić nieprawdę. Prokuratura Apelacyjna zamierza wnieść akt oskarżenia w tych dwóch sprawach. (PAP)

aks/ wkt/ bno/ bk/