Sytuacja Łodzi została zbadana w ramach przygotowanego już po raz trzeci przez firmę doradczą PwC "Raportu o polskich metropoliach", analizującego sytuację społeczno-gospodarczą w 12 dużych miastach Polski, należących do Unii Metropolii Polskich.

Czwartkowa prezentacja badania w Łodzi skupiła się przede wszystkim na kwestiach dotyczących tego miasta.

"Metropolie to centrum rozwoju Polski. Jeśli mierzyć ich gospodarcze sukcesy w ciągu minionej dekady według wskaźnika PKB, zobaczymy, że Łódź znajduje się nieco poniżej środka. Łódź musi sobie radzić z największymi chyba ze wszystkich miast polskich problemami odziedziczonymi z przeszłości i w dodatku takimi, których nie da się szybko rozwiązać" - mówił Orłowski.

Według danych GUS, wskaźnik PKB wzrósł w Łodzi w latach 2004-2012 o 29 proc. Wzrost jest niższy od średniej krajowej, która wyniosła 35 proc. Łódź plasuje się w tym zestawieniu za takimi ośrodkami jak Rzeszów (58 proc.), Wrocław (45 proc.), Lublin (41 proc.), Kraków (37 proc.), Trójmiasto (35 proc.), Warszawa (33 proc.), ale przed Szczecinem (20 proc.) i Poznaniem (28 proc.).

Zdaniem Orłowskiego, przeszłość Łodzi rzutuje także na zmiany w stopie bezrobocia. "Dziesięć lat temu w Łodzi było to prawie 20 proc., obecnie to ok. 10 proc. Widać dużą zmianę, ale wciąż stopa ta jest zdecydowanie wyższa niż w innych wielkich polskich miastach" - dodał.

Z zestawienia GUS wynika, że w 2004 r. stopa bezrobocia w Łodzi była najwyższa wśród 12 miast metropolitalnych, obecnie więcej bezrobotnych niż Łódź ma jedynie Białystok.

"To nie oznacza, że w Łodzi nie ma miejsc pracy, to raczej oznaka bezrobocia strukturalnego, czyli dużej liczby mieszkańców bez kwalifikacji lub wykluczonych z rynku pracy z powodów społecznych i niechętnych do podjęcia zatrudnienia. To symbol problemów demograficznych i społecznych Łodzi. Bardzo niepokojąco wygląda też starzenie się i depopulacja; większość ludzi młodych i wykształconych woli stąd wyjechać niż pozostać - mówił Orłowski.

Łódź, w myśl badania, wyróżnia się spośród 12 dużych miast Polski pod względem sprawnej i dostępnej dla obywateli administracji wspierającej budowanie wizerunku miasta. Jej słabą stroną jest m.in. niewystarczający poziom inwestycji.

W opinii lidera zespołu ds. sektora publicznego PwC Dionizego Smolenia, za wysoką oceną łódzkich instytucji kryje się ich dobra dostępność dla obywateli, szybkość wydawania decyzji administracyjnych, możliwość załatwiania spraw przez internet oraz znaczący udział budżetu partycypacyjnego w całości wydatków miasta. Szansą dla rozwoju miasta jest aktywne społeczeństwo obywatelskie - o aktywności tej świadczy przekraczająca średnią krajową liczba projektów zgłaszanych co roku do budżetu obywatelskiego.

Problemem Łodzi jest wolno rosnący kapitał społeczny; zbyt niski procent osób z wyższym i średnim wykształceniem oraz poszukiwanym przez rynek pracy wykształceniem technicznym. Znaczny spadek - według PwC - nastąpił w sferze inwestycji. "Braliśmy tu pod uwagę liczbę dużych inwestorów, powierzchnie biurowe i dostęp do wysoko wykwalifikowanych absolwentów o profilu technicznym. Mimo ogromnych nakładów na ten cel, jakie ponosi Łódź, inne miasta mają na tym polu większe sukcesy" - zauważył Smoleń.

"Raport potwierdza fakt, iż największym wyzwaniem dla miasta jest odwrócenie trendu demograficznego zarówno co do wypływu mieszkańców, jak i ich struktury wiekowej, wykształcenia i sił witalnych. To wyzwanie na pokolenia, a nie na kadencję" - ocenił wiceprezydent Łodzi Ireneusz Jabłoński.

Jak dodał, dziwi go niska wycena potencjału inwestycyjnego Łodzi. "Moja ocena - nie tylko jako urzędnika, ale jako byłego menedżera dużych organizacji gospodarczych - jest zupełnie inna. Łódź jest szczególnie ciekawym miejscem do inwestycji, co zresztą się materializuje" - oświadczył. (PAP)