W środę odbyło się specjalne spotkanie zarządu województwa dolnośląskiego, które było w całości poświęcone sytuacji w Teatrze Polskim. Zarząd rozmawiał również z przedstawicielami protestującego zespołu i tymi, którzy popierają Morawskiego.

„Jest szansa na kompromis, którym może być powołanie dyrektora artystycznego placówki, a dyrektor Morawski pozostanie dyrektorem naczelnym teatru. Pojawiła się nić nadziei na porozumienie. Następne spotkanie odbędzie się po Nowym Roku” - powiedział po spotkaniu marszałek województwa dolnośląskiego Cezary Przybylski.

Dodał, że podczas spotkania rozmawiano przede wszystkim "o kompromisie i trudnej sytuacji w teatrze, a nie o odwołaniu Morawskiego".

W ubiegłym tygodniu Morawski zwrócił się o opinię do związków zawodowych ws. zwolnienia 11 pracowników teatru, w tym czterech aktorów i jednego reżysera. W odpowiedzi jedna z organizacji związkowych – Inicjatywa Pracownicza - ogłosiła pogotowie strajkowe.

Dyrektor zarzucił pracownikom, których zamierza zwolnić m.in. niesubordynację, działanie na szkodę teatru oraz buntowanie publiczności. W poniedziałek informację o zwolnieniu otrzymał jeszcze kierownik literacki Teatru Polskiego - Piotr Rudzki.

Marszałek Przybylski podkreślił, że kwestie związane z ewentualnymi zwolnieniami również muszą być częścią wypracowanego kompromisu.

„Na razie nie ma jeszcze żadnych zwolnień, nikt nie dostał wypowiedzenia. Będę rozmawiał z panem Morawskim i mediował, by w ramach tego kompromisu jeszcze przeanalizował tę sytuację. (...) Będę się starał, by w teatrze powstała rada konsultacyjna, w której będą uczestniczyły wszystkie strony” - powiedział marszałek.

Reprezentująca NSZZ "Solidarność" i tę część zespołu, który popiera Morawskiego, aktorka Monika Bolly oceniła, że szansa na porozumienie istnieje i można je wypracować.

„My przede wszystkim uważamy, że trzeba dać nareszcie szansę dyrektorowi Morawskiego, bo on dotychczas takiej szansy nie miał z powodu zadłużenia teatru i niezwykle mocnego oporu części aktorów. To, co przeżyliśmy przez te trzy miesiące, to był jeden wielki ring w teatrze” - powiedziała Bolly.

Reprezentujący Inicjatywę Pracowniczą i protestującą cześć zespołu aktor Igor Kujawski podkreślił, że protestującym „chodzi przede wszystkim o interes artystyczny teatru”.

„Podstawowym warunkiem jest wybrany przez urząd marszałkowski dyrektor artystyczny, który gwarantuje kontynuację poziomu artystycznego naszego teatru. Dyrektor naczelny musi być wybrany w porozumieniu z tymże dyrektorem artystycznym. To są osoby, które muszą móc ze sobą współpracować. Dla nas najważniejszy jest dyrektor artystyczny, który zapewni, że teatr nie będzie spadał w przepaść” - powiedział Kujawski.

Cezary Morawski został wybrany w konkursie na dyrektora Teatru Polskiego we Wrocławiu pod koniec sierpnia. Zastąpił na tym stanowisku Krzysztofa Mieszkowskiego, który jest posłem Nowoczesnej. Mieszkowski nie mógł wystartować w konkursie z powodu braku odpowiedniego wykształcenia.

Po objęciu kierownictwa przez Morawskiego w teatrze trwa protest części zespołu artystycznego oraz części publiczności. Artyści w proteście po spektaklach wychodzą do publiczności z zaklejonymi ustami.

Tuż po wyborze nowego dyrektora część zespołu artystycznego Teatru Polskiego zarzucała mu m.in. brak kompetencji oraz to, że wygrał w "ustawionym" konkursie. W związku z wyborem Morawskiego, przerwał próby nad nowym przedstawieniem Krystian Lupa, który w Teatrze Polskim reżyserował „Proces” Franza Kafki. Protest wsparło wiele zespołów teatrów z całej Polski oraz zagraniczne środowiska artystyczne.(PAP)