Guział to jeden z liderów Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej i inicjatorów ubiegłorocznego, nieważnego referendum o odwołanie prezydent miasta Hanny Gronkiewicz-Waltz. Burmistrzem Ursynowa jest od końca 2010 r. Jego kandydaturę poparł wówczas klub "Naszego Ursynowa", z list którego startował, oraz radni PiS. Zapowiedział też, że będzie ubiegał się o fotel prezydenta miasta w jesiennych wyborach samorządowych.

W uzasadnieniu do projektu uchwały w sprawie odwołania Guziała radni PO zarzucili mu, że w ostatnim czasie rozesłał on do wszystkich mieszkańców Ursynowa list w sprawie odebrania dzielnicy przez władze miasta 23,5 mln zł, które zarobił na uwłaszczeniu jednej z firm.

"List, podobnie jak inne płatne ogłoszenia zamieszczone przez dzielnicę w prasie, jest politycznym atakiem na prezydent miasta Warszawy, nie zaś obiektywną informacją dla mieszkańców w sprawie. W materiale brak jest opinii lub stanowiska urzędników odpowiedzialnych za finanse miasta w ratuszu miejskim. Brak jest również informacji, że użytkowanie wieczyste miało trwać jeszcze 79 lat i opłaty z tego tytułu przekroczyłyby 92 mln zł" - napisali radni PO.

Radni Platformy podkreślili, że akcja dystrybucji listu zbiegła się w czasie z kampanią bilbordową promującą Guziała - jako kandydata WWS - na prezydenta Warszawy. "Traktujemy ten materiał jako element kampanii wyborczej realizowany za publiczne pieniądze oraz sytuację, w której przekazuje się mieszkańcom Ursynowa co najmniej niepełną informację, uwiarygodniając to oficjalną formą. Burmistrz Guział jako urzędnik publiczny nadużył zaufania mieszkańców Ursynowa, świadomie manipulując przekazem oraz wydając na to publiczne pieniądze"- ocenili.

Przywołali też nagłośnioną ostatnio przez media sprawę bilbordów Guziała, które nielegalnie były umieszczane w przestrzeni publicznej. Jest to karygodne zachowanie ze strony urzędnika aspirującego do godności prezydenta m.st. Warszawy i kolejny dowód na jego lekceważące podejście do prawa w imię osobistych interesów" - podkreślili radni PO.

Wniosek o odwołanie Guziała w zasadzie nie ma szans na przyjęcie. Klub tej partii ma 11 głosów w 25-osobowej radzie, a rządząca Ursynowem koalicja "Naszego Ursynowa" i Prawa i Sprawiedliwości zapowiada, że wniosku nie poprze.

Zaplanowana na godzinę 19 sesja rady dzielnicy prawdopodobnie w ogóle się nie odbędzie ze względu na brak kworum. Jak powiedział PAP przewodniczący klubu "Naszego Ursynowa" Piotr Skubiszewski, radni tego ugrupowania na sesji się nie pojawią. Podkreślił, że Guział od tygodnia jest na urlopie, więc nie mógłby przyjść na sesję, by odnieść do stawianych mu zarzutów.

Przewodniczący ursynowskiego PiS Wojciech Zabłocki zapowiedział w rozmowie z PAP, że także radni tej partii nie wezmą udziału w sesji. Ocenił, że radni PO mają świadomość, że ich wniosek nie ma szans na przyjęcie, a chcą oni w ten sposób przypomnieć się mieszkańcom przed jesiennymi wyborami samorządowymi.

Argumenty podniesione w uzasadnieniu wniosku są - jego zdaniem - mało przekonujące. Przypomniał, że listy do mieszkańców wysyłali też wcześniejsi włodarze dzielnicy, a w ubiegłym roku także prezydent miasta Hanna Gronkiewicz-Waltz - w sprawie trudności z wprowadzaniem nowego systemu gospodarowania odpadami komunalnymi. (PAP)