O decyzji Rady powiedział w piątek jej szef sędzia Dariusz Zawistowski (fot.).
Jak podkreślił, asesorzy nie są winni całej sytuacji, pism asesorów sądowych do KRS wynika, że nie żądano od nich wcześniej dołączenia zaświadczeń lekarskich i psychologicznych.

W czwartek KRS zdecydowała, że ponownie rozpatrzy sprawy 255 asesorów spośród 265, co do których wyraziła sprzeciw. Rada zdecydowała o zastosowaniu wobec nich przepisu mówiącego, że "w przypadku ujawnienia nowych okoliczności dotyczących osoby wskazanej we wniosku o powołanie do pełnienia urzędu sędziego albo asesora sądowego, Rada może z urzędu lub na wniosek uczestnika postępowania ponownie rozpatrzyć sprawę". Za taką okoliczność KRS uznała złożenie przez asesorów "dokumentów, które powinny być podstawą podjęcia decyzji o mianowaniu na stanowisko asesora". Po tym KRS ponowne rozpatrzyła kandydatury.

Co do 10 pozostałych asesorów, część z nich nie złożyła uzupełnienia dokumentów, a wobec części pojawiły się rozbieżności interpretacyjne dotyczące kwestii odbycia przez nich aplikacji sędziowskiej.

Asesorzy nie są winni całej sytuacji 
Jak podkreśla KRS, z pism asesorów sądowych do KRS wynika, że nie żądano od nich wcześniej dołączenia zaświadczeń lekarskich i psychologicznych; oni nie ponoszą za to winy.

Jak powiedział rzecznik KRS Waldemar Żurek oznacza to, że wielu z nich podziela stanowisko Rady w tej sprawie. - To potwierdza, że to nie jakiś wymysł KRS, ale wymóg ustawowy - dodał Żurek.

Uzasadniając podtrzymanie sprzeciwu wobec trzech asesorów, Żurek wskazał, że powodem mogła być np. kwestia "nieskazitelności charakteru" lub nieodbycia aplikacji sędziowskiej. Ta trójka może odwołać się od decyzji Rady do Sądu Najwyższego. Według Żurka, "każda para rąk do pracy w sądownictwie jest potrzebna". Oświadczył, że na obsadzenie czeka ok. 800 etatów sędziowskich. Zarazem podkreślił, że otwarte pozostaje zagadnienie konstytucyjności obecnego modelu asesury sądowej.

MS: KRS od poczatku błądziła
- Lepiej późno niż wcale; cieszę się, że większość członków Krajowej Rady Sądownictwa otrzeźwiała i podeszła do sprawy powołania asesorów sądowych odpowiedzialnie - powiedział w piątek wiceszef resortu sprawiedliwości Łukasz Piebiak.
Ostrzej sytuację ocenił szef resortu. - Krajowa Rada Sądownictwa początkowo twierdziła, że odrzuci wszystkie kandydatury asesorów sądowych; zmiana tej decyzji to kompromitacja KRS - powiedział w piątek w TVP1 minister. Jak przypomniał Ziobro, że Rada "początkowo twierdziła, że odrzuci wszystkie, co do jednego kandydatury zgłoszone do KRS asesorów - ludzi tak bardzo potrzebnych w polskim sądownictwie - i dzisiaj rakiem wycofuje się z tej decyzji". W jego ocenie to pokazuje, że wcześniejsza decyzja Rady "była całkowicie bezpodstawna".

W końcu października KRS postanowiła nie powoływać 265 asesorów, którzy we wrześniu br. odebrali akty mianowania od ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. KRS skorzystała z prawa do wyrażenia sprzeciwu co do powierzenia im obowiązków sędziego. Minister Ziobro uznał, iż KRS pokazała, że "jest ciałem niereformowalnym". Zarzuty KRS są kuriozalne, bezpodstawne i niesprawiedliwe – oceniła dyrektor Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury Małgorzata Manowska.

Asesorów nie było w polskich sądach od wiosny 2009 r. Było to efektem wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2007 r., gdy uchylono ówczesne przepisy o asesorach, stwierdzając ich niezgodność z konstytucją. Jednak - jak później zaczęto wskazywać, opierając się na kilkuletnich doświadczeniach - okazało się, że asesura jest najlepszym sposobem weryfikacji, czy kandydat na sędziego sprawdza się w tej roli. W związku z tym w 2016 r. przywrócono instytucję asesora sądowego, zaś po nowelizacjach rozstrzygnięto, iż powrót asesorów do sądów nastąpi jesienią tego roku.(ks/pap)