KE zarekomendowała w środę zamknięcie procedury nadmiernego deficytu wobec Polski. Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmą ministrowie finansów państw UE w czerwcu, ale będzie to już raczej formalność.

KE przy podejmowaniu decyzji wzięła pod uwagę transfery do otwartych funduszy emerytalnych (OFE), które jeszcze w ub.r. znacznie obciążały wydatki rządowe. Unijny komisarz ds. gospodarczych i finansowych Pierre Moscovici powiedział na konferencji prasowej w Brukseli, że deficyt Polski w 2014 r. wynosił 3,2 proc. PKB, ale biuro statystyczne UE Eurostat potwierdziło, że spadłby on poniżej 3 proc. PKB, gdyby nie było dodatkowych kosztów związanych z reformą emerytalną z 1999 r. (wtedy wprowadzono OFE).

"W związku z tym, że prognoza przewiduje, że deficyt będzie niższy niż 3 proc. PKB w tym roku, spełnione zostały warunki, by zamknąć procedurę. Oczywiście będziemy śledzić to, co się dzieje" w Polsce - zapowiedział Moscovici. Odrzucał sugestie, że na decyzje o rekomendacji zdjęcia z Polski procedury mógł mieć wpływ cykl wyborczy w naszym kraju, podkreślając, że KE opierała się wyłącznie na danych.

Decyzję KE ogłosiła jako pierwsza premier Ewa Kopacz, która przebywała w Gdańsku. "To jest potwierdzenie naprawdę wielkiego sukcesu naszego kraju. (...) Z jednej strony udało się naprawić finanse publiczne, a z drugiej strony osiągnąć najwyższy w Europie wzrost gospodarczy" - powiedziała dziennikarzom szefowa rządu.

Z kolei minister finansów Mateusz Szczurek oświadczył na konferencji prasowej, że po zdjęciu z Polski procedury nadmiernego może nastąpić nowe otwarcie w polityce gospodarczej.

Zaznaczył jednocześnie, że decyzja KE zamyka pewien rozdział, kiedy Polska była pod szczególnym nadzorem, ale nie oznacza zdjęcia z Polski odpowiedzialności za finanse publiczne. Zdaniem Szczurka pojawi się teraz pytanie, jak lepiej wydawać publiczne pieniądze.

Zdjęcie z Polski procedury nadmiernego deficytu to dobra informacja, ale w roku wyborczym rząd może zostać poddany naciskom polityków, by dawał wyborcom różne podarunki w postaci ulg - ocenia główny analityk Xelion Piotr Kuczyński.

Zdaniem głównego ekonomisty BCC prof. Stanisława Gomułki, rekomendacja KE nie powinna działać uspokajająco na rząd, a jego celem powinno być ograniczenie deficytu do zera, a najlepiej osiągnięcie nadwyżki budżetowej. Ekspert przestrzegł przed rozluźnianiem polityki finansowej. Zwiększanie wydatków i obniżanie podatków może Polskę wtrącić ponownie w obszar nadmiernego deficytu – wskazał.

Wiceszef sejmowej komisji finansów publicznych Paweł Arndt (PO) uznał, że rekomendacja KE to dowód na dobrą kondycję finansów publicznych w Polsce. Nie oznacza to - zastrzegł - że od dziś możemy "szaleć z wydatkami".

Jarosław Gowin z klubu Zjednoczonej Prawicy wyraża obawy, że zdjęcie z Polski procedury nadmiernego deficytu może spowodować "szaleństwo przedwyborczych wydatków". "To nie jest normalna sytuacja, tę procedurę zdjęto nam wskutek działań Donalda Tuska i zabrania pieniędzy z OFE, które należały do milionów obywateli; to one zasypały finansową dziurę" - powiedział PAP Gowin.

KE zaleca Polsce dalsze oszczędności budżetowe wynoszące 0,5 proc. PKB w 2015 i 2016 r., a także m.in. ustanowienie "niezależnej rady fiskalnej" i ograniczenie stosowania obniżonych stawek VAT.

Unijny traktat stanowi, że państwa członkowskie powinny unikać nadmiernych deficytów budżetowych. Procedura nadmiernego deficytu to narzędzie dyscyplinujące rządy, które nie prowadzą odpowiedniej polityki fiskalnej. Unia, na wniosek Komisji, może nałożyć procedurę, jeśli w danym kraju deficyt przekroczył 3 proc. PKB lub dług jest wyższy niż 60 proc. PKB. Objęte procedurą państwo powinno stosować się do zaleceń Rady UE, czyli grona unijnych ministrów finansów. UE wyznacza termin na doprowadzenie finansów publicznych do porządku, jednak często są one przedłużane. Jeśli państwo nie wykonuje zaleceń, możliwe są kary, takie jak konieczność wpłacenia na nieoprocentowany depozyt kwoty odpowiadającej 0,2 proc. PKB danego państwa.

Obecnie procedurą, obok Polski, objęte są Chorwacja, Malta, Cypr, Portugalia, Słowenia, Francja, Irlandia, Grecja, Hiszpania i Wielka Brytania. W przeszłości procedurą objęte były także inne kraje, a jedyne państwa UE, wobec których nie stosowano procedury, to Estonia i Szwecja. (PAP)

pś/ gma/ woj/