"Deflacja w Polsce jest zjawiskiem przejściowym. Czynnikiem ryzyka, który może wpłynąć na wydłużenie się okresu występowania spadku cen jest kryzys na Ukrainie i ceny żywności" - powiedziała PAP Chojna-Duch.

GUS podał w środę, że ceny towarów i usług konsumpcyjnych w lipcu spadły o 0,2 proc. rdr, a w porównaniu z poprzednim miesiącem ceny spadły o 0,2 proc. Ekonomiści ankietowani przez PAP szacowali, że ceny towarów i usług spadły w lipcu o 0,2 proc. rdr oraz mdm spadły o 0,2 proc.

"Istotne będą jeszcze dane o PKB. Mamy miesiąc na analizy. Z mojej strony mogę powiedzieć, że będę próbowała we wrześniu przekonać członków RPP do działań odpowiadających obecnym uwarunkowaniom makroekonomicznym, czyli do złagodzenia polityki pieniężnej. Jest pytanie, czy nie jesteśmy już z tym spóźnieni?" - powiedziała.

"Dane ze strefy euro, z Niemiec nie świadczą o przejściowym charakterze spowolnienia gospodarczego. W świetle tych danych na najbliższym posiedzeniu decyzyjnym powinniśmy przeanalizować kwestię obniżki stóp" - dodała.

Członkini RPP zaznaczyła, że konflikt rosyjsko-ukraiński oraz rosyjskie embargo na żywność pochodzącą m.in. z Polski trudno obecnie przełożyć na konkretne wielkości liczbowe w kontekście wpływu tych czynników na polską gospodarkę. Dodała, że jest to jednak istotny czynnik, który należy brać pod uwagę.

"Wszystko zależy od dalszego rozwoju sytuacji. W tej chwili nie wiemy, jaki będzie rozwój tych wydarzeń. Z punktu widzenia polityki pieniężnej jest to na pewno istotny czynnik i z pewnością należy go brać pod uwagę. Jest to jednak duża niewiadoma, stąd trudno obecnie przekładać to na konkretne wielkości liczbowe" - powiedziała.

Chojna-Duch dodała, że jej zdaniem wzrost PKB w tym roku na poziomie 3,5 proc. "jest realny, przy sprzyjających okolicznościach".

Najbliższe, decyzyjne posiedzenie RPP odbędzie się w dniach 2-3 września.

Jacek Barszczewski (PAP)

jba/ jtt/