Gomułka ocenił, że wtorkowa zapowiedź premiera Donalda Tuska, iż tegoroczne dochody będą niższe o 24 mld zł, jest zgodna z jego prognozami. Jego zdaniem rząd ma obecnie bardzo ograniczone możliwości obniżania wydatków, dlatego podwyższenie deficytu budżetowego w tym roku o 16 mld zł stało się konieczne. "Tu nie chodzi o stymulowanie popytu wewnętrznego. Już od pół roku mamy deficyt dużo wyższy, niż przewiduje to tegoroczna ustawa budżetowa" - podkreślił.

Główny ekonomista BCC powiedział, że rząd nie prowadzi nowej polityki fiskalnej. "Dochody są wyraźnie niższe niż przewidziane w ustawie budżetowej, natomiast wydatki mniej więcej na poziomie zakładanym w ustawie" - wyjaśnił. Dlatego - jak mówił Gomułka - zawieszenie 50-proc. progu długu publicznego do PKB w tym i przyszłym roku było konieczne. "Bez tego nie byłoby możliwości podniesienia deficytu budżetowego" - powiedział.

"Rząd w tej chwili nie jest w stanie spełniać warunków narzuconych przez ustawę o finansach publicznych. Stąd propozycja, by zwrócić się do Sejmu o nowelizację tej ustawy i zawiesić na dwa lata prawne ograniczenie dla deficytu budżetu państwa" - podkreślił. To - jego zdaniem - rodzi konsekwencje, bo oznacza obniżenie decydujacej roli ustawy o finansach publicznych. "Ustawa w części dotyczącej progów ostrożnościowych nie jest tak dużym ograniczeniem, jak dotąd przypuszczaliśmy. To zmniejsza wiarygodność samych progów ostrożnościowych; oznacza, że progi 50-proc. i 55-proc. mogą być lekceważone przez rządzących i że tak naprawdę, istotnym ograniczeniem jest próg 60-proc. zawarty w Konstytucji" - powiedział.

Rząd przyjął we wtorek projekt nowelizacji ustawy o finansach publicznych. Zakłada on zawieszenie 50-proc. progu długu publicznego do PKB w 2013 i 2014 r. Premier Donald Tusk zapowiedział we wtorek, że deficyt budżetowy wzrośnie w tym roku o 16 mld zł, a oszczędności w resortach wyniosą 8,5 - 8,6 mld zł. (PAP)

dol/ drag/