Na wtorek związkowcy z tej ostatniej czynnej kopalni węgla w Zagłębiu Dąbrowskim zapowiedzieli spotkania z załogą, podczas których poinformują górników o perspektywie i warunkach przedłużenia żywotności zakładu. Jeżeli plany nie zostaną zrealizowane, po 2018 r. kopalnia zostałaby zamknięta.

Zatrudniająca ponad 1,1 tys. osób kopalnia Kazimierz-Juliusz to spółka zależna Katowickiego Holdingu Węglowego (KHW). Niespełna dwa tygodnie temu prezes holdingu Roman Łój przyznał, że w przyszłości kopalnia mogłaby sięgnąć po złoża zamkniętych już sąsiednich kopalń – samodzielnie lub we współpracy z prywatnymi podmiotami, które dostaną koncesję na ich eksploatację. Gdyby kopalnia sama nie dostała koncesji, mogłaby zawrzeć umowę z jej posiadaczem i prowadzić dla niego wydobycie, z wykorzystaniem własnej infrastruktury.

W poniedziałek związkowcy z kopalnianej Solidarności przedstawili informacje na temat tego przedsięwzięcia. Ich zdaniem jest szansa, że kopalnia uzyska koncesję na eksploatację węgla w polu po zamkniętej 12 lat temu kopalni Jan Kanty w Jaworznie. Powodzenie wspólnego planu zarządu kopalni i związków zawodowych oznaczałoby przedłużenie żywotności zakładu oraz stworzenie ok. 2 tys. nowych miejsc pracy.

„W polu po Janie Kantym, w pokładzie 510, jest do wzięcia około 30 mln ton dobrej jakości węgla. Mielibyśmy do pokonania przekop długości ok. 7-8 km. Przygotowanie pokładów do wydobycia trwałoby około 5-6 lat, czyli tyle, ile zostało do zakończenia produkcji w Kazimierzu-Juliuszu” – powiedział szef zakładowej Solidarności Grzegorz Sułkowski.

Szacunkowy koszt inwestycji to ok. 2 mld zł. „To o wiele mniej niż pochłonęłoby odtworzenie infrastruktury zamkniętej przedwcześnie w 2000 r. kopalni Jan Kanty. Koncesję moglibyśmy uzyskać w ciągu góra dwóch lat” – ocenił związkowiec.

Zarząd kopalni poinformował stronę związkową, że do realizacji tych planów pozyskał partnera. Jest nim prywatna firma KWK Jaworzno, która miałaby wesprzeć kapitałowo Kazimierza-Juliusza w planowanych inwestycjach. W tej sprawie – jak podali związkowcy - oba podmioty podpisały list intencyjny.

„Z naszej wiedzy wynika, że nasz ewentualny partner wykupił już informację geologiczną, posiada projekt koncepcyjny zagospodarowania złoża oraz raport oddziaływania inwestycji na środowisko” – poinformował Sułkowski.

Wnioski o koncesję na wydobycie w polu Jana Kantego złożyły też trzy prywatne firmy. Jednak zdaniem związkowców największe szanse na jej uzyskanie będzie miał Kazimierz-Juliusz.

„W naszym przypadku nie powinno być obaw, że będziemy chcieli przehandlować koncesję. Jesteśmy spółką Skarbu Państwa, posiadającą odpowiednie zaplecze, mamy zakład przeróbczy węgla i wykwalifikowaną kadrę. Urobek wydobywalibyśmy naszymi szybami. Cała produkcja odbywałaby się bez wpływu na środowisko w Jaworznie i dlatego liczymy, że uda nam się przekonać władze miasta do wydania nam pozytywnej decyzji środowiskowej” – ocenił przedstawiciel załogi w radzie nadzorczej kopalni Krzysztof Kiljan.

Szacuje się, że jeśli Kazimierz-Juliusz uzyska zgodę na wydobycie w polu Jana Kantego, to zatrudnienie w kopalni znajdzie nawet 2 tys. nowych pracowników z Sosnowca i Jaworzna.

Koncepcja wykorzystania złóż węgla zalegającego w polu zamkniętej kopalni powstała, gdy okazało się, że sosnowiecki zakład nie może wiązać planów wydobywczych ze znajdującym się w jego pobliżu polem rezerwowym. Przeprowadzone w ostatnim czasie odwierty wykazały, że nie ma tam wystarczającej ilości dobrego węgla, by opłacalne było jego udostępnienie i wydobycie.

W zatrudniającej obecnie 1150 pracowników kopalni Kazimierz-Juliusz pozostało do wydobycia ok. 3 mln ton węgla. Przy obecnej produkcji i ograniczanej liczbie pracowników zakład ma szanse przetrwać najdalej do połowy 2019 r.(PAP)

mab/ je/