Z informacji "Gazety Wyborczej" wynika, że kilka miesięcy temu na dwa wyrobiska na poziomie 506 zwieziono i uruchomiono sprzęt bez certyfikatów wybuchowości.
26 maja w kopalni pojawili się kontrolerzy Wyższego Urzędu Górniczego i wyłapali, że górnicy pracują na niesprawdzonym sprzęcie. Roboty zostały wstrzymane.
Ściągnięto rzeczoznawców, którzy w trybie pilnym sprawdzili urządzenia i ostatecznie dopuścili je do pracy. Wydobycie wznowiono dopiero kilka dni temu.