We wtorek „S” skierowała wniosek o podjęcie działań w tej sprawie do Najwyższej Izby Kontroli, Rzecznika Praw Obywatelskich, Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych oraz Ministerstwa Sprawiedliwości.

Związkowcy uważają, że korzystanie przez sądy z usług agencji pracy tymczasowej narusza nie tylko przepisy ustawy o ochronie danych osobowych, ale także ustawę o pracownikach sądów i prokuratury oraz ustawę o finansach publicznych.

„To jest po prostu kpina z przepisów. W sądach brakuje pracowników, o czym mówimy od lat. Niewystarczającą ilość etatów w wymiarze sprawiedliwości postanowiono obejść za pomocą agencji, bez jakichkolwiek procedur konkursowych” – ocenił we wtorek szef Rady Międzyregionalnej Sekcji Solidarności Pracowników Sądownictwa Waldemar Urbanowicz.

Według niego pracowników tymczasowych zatrudnia obecnie 11 sądów w kraju, a kolejne rozważają takie rozwiązanie. Decyzję o skorzystaniu z usług agencji podejmują prezesi sądów. Związkowcy wskazali, że niedawno zakończyła się na przykład procedura przetargowa na świadczenie usług pracy tymczasowej w Sądzie Okręgowym w Warszawie, gdzie - jak dodali - zatrudniono blisko stu pracowników tymczasowych na stanowiskach pracowników biurowych i koordynatorów prawnych.

Rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Warszawie, sędzia Igor Tuleya powiedział PAP we wtorek, że wymogi dotyczące pracowników tymczasowych są takie same jak w przypadku innych pracowników zatrudnionych na podstawie umowy o pracę. "Kryteria obejmują m.in. wymóg niekaralności, odpowiedniego wykształcenia, znajomości obsługi komputera; dlatego argument, że standardy stosowane wobec tych pracowników są niższe niż wobec innych, jest nietrafiony" - zaznaczył.

"Nie mamy żadnych informacji, aby doszło do jakiegoś negatywnego zdarzenia lub niedopełnienia obowiązków przez osoby należące do tej kategorii pracowników" - dodał sędzia Tuleya.

Związkowcy przekonują, że etatowemu urzędnikowi sądowemu za niewłaściwe korzystanie z akt sądowych grożą surowe kary. „Pracownik agencyjny, w naszej ocenie, nie podlega takim rygorom, gdyż na mocy obowiązujących przepisów nie jest w ogóle uprawniony do wykonywania tego typu czynności. Jego pracodawcą jest agencja, a nie prezes sądu” – uważa szef sądowniczej „S”.

Jego zdaniem ewentualne konsekwencje nadużyć – w postaci kary finansowej - może ponieść jedynie agencja. Według „S” pracownicy agencji pracy tymczasowej nie powinni mieć nieograniczonego dostępu do akt sądowych, gdzie znajdują się np. informacje o czyimś majątku, sytuacji rodzinnej czy stanie zdrowia.

Związek wskazuje też, że kandydat na urzędnika sądowego musi spełnić rygorystyczne kryteria oraz wygrać konkurs. Powinien m.in. mieć ukończone co najmniej studia licencjackie oraz odbyć roczny staż zakończony egzaminem sekretarskim. W przypadku pracowników tymczasowych nie ma takich obostrzeń, a wymagania wobec przyszłych pracowników są ustalane przez prezesów sądów – uważają związkowcy.

Jak mówią, w sądach, które już zdecydowały się na skorzystanie z usług agencji pracy tymczasowej, podstawowym kryterium była cena takich usług. Według związkowców na zatrudnianiu w sądach niewykwalifikowanych pracowników ucierpią obywatele i wizerunek wymiaru sprawiedliwości. (PAP)

mab/ mja/ abr/ gma/