Kluczowe zmiany są dwie. Pierwsza: możliwość wydłużenia okresu rozliczeniowego czasu pracy do maksymalnie 12 miesięcy. Wcześniej nie mogło to być więcej niż 4 miesiące. - Dzięki temu pracodawca, mając mniej zleceń, ograniczy czas pracy pracowników np. do 7 godzin dziennie i wcześniej puści ich do domu. Kiedy pojawi się więcej zamówień załoga zostanie w pracy odpowiednio dłużej - mówi minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz.

Drugie zmiana to możliwość wprowadzenia ruchomego czasu pracy. Pracownicy będą mogli zaczynać pracę np. w poniedziałek o godzinie 8 rano, we wtorek i w środę o 11, a w czwartek i piątek znów o 8. Mogą również rozpoczynać dzień np. między godziną 8 a 11. - Ułatwi to pracownikom godzenie życia rodzinnego z pracą - mówi minister Kosiniak-Kamysz.

Uwaga! Pracodawcy mogą wprowadzić zmiany wyłącznie za zgodą działających w firmie związków zawodowych. Jeśli ich nie ma pracodawca będzie musiał porozumieć się przedstawicielami pracowników. - Wmontowanie tego bezpiecznika do systemu wzmacnia rolę związkowców i pracowników, bo bez ich zgody zmiany w czasie pracy nie będą możliwe. Ma także wzmocnić dialog między załogą a pracodawcami - mówi minister Kosiniak-Kamysz.

Pracownikom nadal będzie przysługiwało wynagrodzenie za przepracowane nadgodziny. Tak jak do tej pory pracodawca nadal może rekompensować podwładnym dłuższa pracę czasem wolnym. Zmiany wprowadzone w kodeksie oznaczają jedynie dopasowanie czasu pracy pracowników do wielkości zamówień lub liczby zleceń w firmie.

W kodeksie pracy zostają gwarancje odpowiedniego czasu odpoczynku dla pracowników. Zachowane zostaje prawo do 11-godzinnego nieprzerwanego odpoczynku w ciągu doby oraz do 35-godzinnego w ciągu tygodnia. Pod szczególną ochroną ciągle pozostają m.in. kobiety w ciąży, rodzice małych dzieci czy pracownicy młodociani.

- To sprawdzone rozwiązania z ustawy antykryzysowej, która obowiązywała już w latach 2009-2011. Dłuższe okresy rozliczeniowe i ruchomy czas pracy wprowadziło wtedy blisko 1100 firm. Dzięki temu w okresie spowolnienia gospodarczego dziesiątki tysięcy osób zachowało pracę - mówi minister Kosiniak-Kamysz.

Zamiast przedłużać działanie ustawy antykryzysowej ministerstwo wspólnie z partnerami społecznymi zdecydowało, że najlepsze rozwiązania na stałe wprowadzi do Kodeksu Pracy. Tak właśnie się stało. Daje to szansę na poprawę konkurencyjności działających w Polsce firm. Wcześniej zrobiła już to samo m.in. Wielka Brytania, Niemcy, Czechy i Słowacja. - Brak elastycznych rozwiązań stawiał polskich przedsiębiorców już na starcie w gorszej pozycji - mówi minister Kosiniak-Kamysz.

Zmiany weszły w życie 23 sierpnia tego roku. Z danych Państwowej Inspekcji Pracy wynika, że okres rozliczeniowy czasu pracy wydłużyło już 198 pracodawców. (dane na 5 listopada). 79 proc. firm wprowadziło 12-miesięczny okres rozliczeniowy, 12 proc. zdecydowało się na 6-miesięczny.

Najchętniej z nowych rozwiązań korzystają przedsiębiorstwa zajmujące się przetwórstwem przemysłowym (37 proc.), handlem i naprawami (23 proc.) oraz budownictwem (11 proc.). Są to głównie duże firmy zatrudniające więcej niż 50 pracowników - 53 proc. 24 proc. to średni biznes - od 10 do 49 pracowników, 23 proc. to mali pracodawcy zatrudniający do 9 pracowników.

UWAGA: komunikaty publikowane są w serwisie PAP bez wprowadzania przez PAP SA jakichkolwiek zmian w ich treści, w formie dostarczonej przez nadawcę. Nadawca komunikatu ponosi wyłączną i pełną odpowiedzialność za jego treść.(PAP)