Projekt ma na celu wprowadzenie rozwiązań umożliwiających gminom racjonalną i elastyczną politykę w zakresie ustalania opłat za odbieranie odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości i gospodarowania tymi odpadami.

W myśl obecnych przepisów wybór spółki odbierającej śmieci od właściciela nieruchomości należy tylko i wyłącznie do gminy. W drodze przetargu będzie ona wybierać jeden podmiot świadczący usługi na całym jej terenie, a w przypadku większych gmin - na określonym obszarze. Te przepisy są krytykowane przez samorządowców.

W piątek marszałek Sejmu Ewa Kopacz tuż przed zaplanowanym głosowaniem przerwała obrady i wezwała do siebie szefa klubu PO Rafała Grupińskiego. Po wznowieniu z wnioskiem formalnym wystąpił poseł SLD Tadeusz Iwiński. Stwierdził, że Sejm nie wyraził zgody na przełożenie głosowania w tej sprawie.

"Mamy do czynienia z posiedzeniem Sejmu, a nie posiedzeniem klubu PO, jak odnoszę wrażenie. Nie może być tak, że wzywany jest w specjalnym trybie szef klubu PO. Są także inni szefowie klubów" - podkreślił.

Po południu na konferencji prasowej posłowie PiS zadali Kopacz pytanie, dlaczego nie doszło do głosowania. "Dlaczego pani marszałek podjęła taką dziwną i bardzo niekorzystną dla mieszkańców i samorządów decyzję, wbrew wszystkim klubom parlamentarnym?" - pytała Izabela Kloc. "Po tej decyzji gminy nie wiedzą, w jaki sposób procedować. Czy ten projekt będzie uchwalony? - dodała.

Szef klubu PO Rafał Grupiński powiedział PAP, że projekt nie był głosowany, bo nie zdążyła wpłynąć opinia MSZ dotycząca zgodności z prawem unijnym. "Komisja skończyła prace przed północą, więc okazało się, że ministerstwo miało za mało czasu. Gdyby SLD wycofało swoje poprawki, to moglibyśmy tę ustawę dzisiaj przegłosować" - tłumaczył Grupiński. Jak dodał, głosowanie odbędzie się najprawdopodobniej na kolejnym posiedzeniu Sejmu.

Pytany o zarzuty opozycji, że przełożenie głosowania oznacza straty dla samorządów, Grupiński odparł: "Przypominam, że samorządy miały obowiązek podjąć odpowiednie uchwały do końca ubiegłego roku". Jak dodał, zasadnicza ustawa wchodzi w życie 1 lipca br.

Posłowie SLD oraz Solidarnej Polski zgłosili w czwartek poprawki do senackiego projektu noweli ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Poprawki dotyczą m.in. procedur przetargowych. Podczas czwartkowego sprawozdania sejmowych komisji środowiska oraz samorządu terytorialnego przedstawiciele PO, PSL, Ruchu Palikota oraz PiS zapowiedzieli, że poprą projekt podczas głosowania w obecnej formie.

Senacki projekt przewiduje, że politykę ustalania opłat za gospodarowanie odpadami będzie mogła ustalać gmina w sposób elastyczny, uwzględniający swoje specyficzne potrzeby. Senatorowie proponują m.in., aby umożliwić gminom wybór różnych metod ustalania opłat dla poszczególnych części obszaru gmin, np. części wyposażonej w wodociągi - według zużycia wody, natomiast co do pozostałego obszaru - według innej metody. Obecnie obowiązujące przepisy pozwalają na wybór jednolitej metody na całym obszarze gminy. Uregulowanie takie spotkało się z krytyką ze strony samorządów, które zarzucają, że jest ono mało elastyczne.

Ponadto zgodnie z projektem senackim wyposażenie posesji w pojemniki nie musi być obowiązkiem jej właściciela - jak to jest obecnie - ale może zostać scedowane przez gminę na firmę odbierającą odpady. Jak zaznaczono w uzasadnieniu do projektu, ta zmiana będzie dodatkowym bodźcem zachęcającym mieszkańców do selektywnego zbierania odpadów.

Projekt wprowadza ponadto możliwość wyposażania nieruchomości w pojemniki sfinansowane przez gminę z opłat pobranych za gospodarowanie odpadami komunalnymi.

Senacki projekt zakłada, że nowelizacja wejdzie w życie 14 dni po uchwaleniu, a samorządy będą mieć trzy miesiące na dostosowanie się do jej zapisów. (PAP)

tgo/ laz/ eaw/ gma/