Premier Bojko Borysow powiedział we wtorek, że zadaniem wszystkich zaangażowanych w program instytucji - MSW, władz lokalnych, placówek oświatowych - jest wyegzekwowanie obowiązku szkolnego, aby wszystkie dzieci kończące szkołę były "piśmienne i zdolne do pracy".
W każdej miejscowości ma zostać sporządzona lista dzieci w wieku szkolnym. Program zakłada, by "policjanci delikatnie zmuszali rodziców do wysłania dzieci do szkoły i pilnowali, by chodziły na zajęcia regularnie". Przewidziane są specjalne podwyżki płac dla nauczycieli, pracujących w szkołach z mniejszością romską.
Borysow oświadczył, że państwo nie może w nieskończoność rozbudowywać systemu świadczeń socjalnych. Według statystyk ponad 80 proc. mniejszości romskiej korzysta z tych świadczeń; W Bułgarii pracy dla Romów nie ma, gdyż nie mają żadnych kwalifikacji. Znawcy problematyki romskiej podkreślają, że sytuacja pogarsza się, gdyż w romskim środowisku rośnie już trzecie pokolenie, które nie ma szans na pracę.

Dotychczasowe programy integracyjne i kroki administracyjne, w tym pozbawianie rodziców świadczeń za nieobecność dzieci na zajęciach szkolnych, pochłonęły równowartość kilkudziesięciu milionów euro i nie przyniosły spodziewanych wyników. Romowie zapisują dzieci, lecz w trakcie roku szkolnego uczniowie stopniowo przestają przychodzić na zajęcia.
Według statystyk resortu oświaty ponad 25 proc. romskich dzieci nie kończy nawet drugiej klasy szkoły podstawowej; ze szkoły odpada 10 proc. dzieci mniejszości tureckiej i poniżej 5 proc. dzieci narodowości bułgarskiej. Ponad połowa dzieci romskich, które otrzymują świadectwa jest praktycznie niepiśmienna i niezdolna do jakiejkolwiek wykwalifikowanej pracy.
Do pilnego opracowania programu doszło po kolejnej fali antyromskich protestów w Bułgarii. W ubiegłym tygodniu mieszkańcy miasta Asenowgrad, na południu kraju, protestowali przeciwko romskiej przemocy i przestępczości, żądając zwiększenia obecności policji w mieście. Protestujący domagali się również, by Romowie płacili za wodę i prąd oraz "nie żyli na koszt społeczeństwa".
Z Sofii Ewgenia Manołowa (PAP)