W międzynarodowej konferencji „Wojna i Pamięć w Muzeum II Wojny Światowej” wzięli udział głównie przedstawiciele polskich muzeów i instytucji historycznych oraz naukowych. Spotkanie stało się okazją do pierwszej publicznej dyskusji o zmianach, jakie w najbliższym czasie chce wprowadzić w gdańskim Muzeum jego obecna dyrekcja. W kwietniu br. placówkę połączono z Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 roku zmieniając jednocześnie jej dyrektora i zapowiadając zmiany na wystawie głównej opracowanej przez byłe już szefostwo muzeum. Te zapowiedzi wywołały protesty w środowisku polskich muzealników.

Punktem wyjścia do rozmowy stała prezentacja wicedyrektora placówki, Grzegorza Berendta. Zaznaczył on, że „dobrze się stało, iż powstało muzeum, które zwiększa możliwości edukacji historycznej na temat najtragiczniejszego w skutkach konfliktu w dziejach świata”.

„Obecna wersja wystawy głównej jest wynikiem subiektywnego doboru informacji i subiektywnej narracji opartej na obiektywnych treściach. Widząc rozległość obecnej narracji i atrakcyjność dla przeciętnych zwiedzających, bo ona jest niewątpliwa – ten rozmach, te kolory, ta różnorodność - robią wrażenie, spotykamy się z opiniami ogromnego wręcz podziwu dla tego przedsięwzięcia” – podkreślił Berendt.

Dodał, że „mimo poniesienia ogromnych nakładów, Muzeum nie może stać się skamienieliną, której kształt i prezentowane treści pozostają całkowicie niezmienne”. „To oznaczałoby, że w naszym kraju nie ma ludzi dysponujących wiedzą i inwencją niezbędnymi do wzbogacania naszej rzeczywistości o nowe treści i rozwiązania” – mówił też wicedyrektor.

Wyjaśnił, że w ocenie obecnej dyrekcji placówki „podstawowy korpus” wystawy głównej, „powinien zostać utrzymany”, ale „przekaz, jaki niesie obecna ekspozycja” powinien zostać „uzupełniony w części dotyczącej Polski”. „Musi on być bardziej zwarty, wyrazisty i jasny. To będzie naszym głównym celem w najbliższych latach” – powiedział Berendt dodając, że obecna dyrekcja placówki zwróciła się do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego z sugestią, aby w skład nowej Rady Muzeum weszły przede wszystkim osoby „dysponujące dużą wiedzą na temat polskich realiów z lat 1939-1945”. „Dzięki temu mamy nadzieję uzyskać kompetentną ewaluację naszych planów dotyczących rozbudowy wystawy głównej” – powiedział Berendt.

„Można sobie wyobrazić, jaki rozmiar bezwiedzy jest wśród gości z zagranicy, które nasza placówkę odwiedzają niejako przy okazji” – mówił też Berendt dodając, że „nie przeceniałby też wiedzy przeciętnego Polaka na temat II wojny światowej”. „Okupacja, zwłaszcza jej niemiecka odsłona, była najbardziej traumatycznym i bezprecedensowym doświadczeniem mieszkańców Polski w całej jej historii” – mówił.

„Jest więc wyzwaniem i obowiązkiem polskiej instytucji kultury zrobienie tego, co możliwe, aby ten fakt należycie uwypuklić, aby zwiedzający opuścili nasze muzeum z tą wiedzą niezależnie od swojego obywatelstwa” – powiedział Berendt. „W polskim muzeum mają prawo takiej wiedzy oczekiwać i się z nią zetknąć” – zaznaczył.

Wyjaśnił, że szerszemu pokazaniu wątków polskich mają służyć zmiany planowane na ekspozycji głównej ale też dodatkowe wystawy planowane m.in. w sali wystaw czasowych liczącej sobie ok. 1 tys. m kw. (istniejąca wystawa główna ma ok. 5 tysięcy m kw.). Berendt zaznaczył, że takie rozwiązanie sprawi, że „nie będzie trzeba niczego rujnować”.

Dodał, ze przeciętny gość muzeum spędza w nim określony czas, w ramach którego nie jest w stanie zapoznać się z wieloma informacjami, w tym dotyczącymi losów Polaków w czasie II wojny światowej, zawartymi w stanowiskach multimedialnych. „Musimy wyciągnąć wnioski z naszych obserwacji, szczególnie tam, gdzie chcemy, by goście na pewno poznali naszą opowieść” – dodał Berendt. „Mamy obowiązek pokazać losy społeczeństwa narażonego na zagładę w wymiarze duchowym i fizycznym” – mówił wicedyrektor.

Wyjaśnił, że jak dotąd wystawę główną placówki zwiedziło około 300 tys. gości. Podkreślił, że większość gości jest pod pozytywnym wrażeniem wystawy głównej, w tym jej rozmachu, ale pojawiają się też nieliczne uwagi krytyczne, „których nie można ignorować, bo dotyczą zauważonych błędów i rażących braków w prezentowanych treściach lub sposobie ich eksponowania”.

„Należy uzupełnić przekaz w niektórych miejscach na wystawie głównej” – powiedział wyjaśniając, że pierwsze z takich zmian już zaszły – na ekspozycji pojawiły się informacje dotyczące prześladowania polskiej mniejszości narodowej w Wolnym Mieście Gdańsku przed wybuchem wojny, a w przygotowaniu są „informacje statystyczne o skali zbrodni dokonanych przez reżim bolszewicki na terenie Związku Sowieckiego do września 1939 r.”. „To reżim bolszewicki był pierwszym reżimem na naszym kontynencie, który pozbawił życia tak ogromną liczbę ludzi mierzoną w milionach” – zaznaczył Berendt.

Dodał, że trwają też prace nad uzupełnieniem części ekspozycji dotyczącej obozów koncentracyjnych o zestaw informacji pokazujących „martyrologię duchowieństwa chrześcijańskiego w nazistowskich obozach koncentracyjnych, ze szczególnym uwzględnieniem, podkreśleniem losów polskich duchownych po 1 września 1939 r.”.

W opinii nowej dyrekcji potrzebny jest m.in. „dobry film opowiadający o nacjonalistycznej polityce reżimu nazistowskiego na terenie wcielonych do Rzeszy w październiku 1939 r.”. Berendt wyjaśnił, że w placówce powinno zostać też zaakcentowane „stanowisko polskich elit i społecznych wobec reżimów totalitarnych i przejawów ich działań”. „Należy jasno i dobitnie powiedzieć, że polskie elity nigdy nie pogodziły się z okupacją i nieprzerwanie działały na rzecz odzyskania niepodległości” – powiedział.

Dodał też, że zaakcentowana powinna zostać także postawa polskich żołnierzy. „Te fakty nie mogą zniknąć w morzu szczegółowych informacji wlanych w kioski multimedialne, mijane bez wykorzystania przez zmęczonych gości naszego muzeum. Skala i formy oporu, jakim zostali poddani obywatele polscy w czasach II wojny światowej, muszą być pokazane tak, aby oddziaływać wprost na odwiedzającego” – podkreślił wicedyrektor.

Wiceprzewodniczący Polskiego Komitetu Narodowego ICOM Polska Międzynarodowej Rady Muzeów i Stowarzyszenia Muzealników Polskich i były dyrektor Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie Jerzy Halbersztadt podkreślił, że „w całym środowisku muzealniczym istnieje bardzo pozytywna ocena wystawy (w jej obecnym kształcie - PAP) i tego Muzeum, jako bardzo poważnego osiągnięcia muzealniczego”. Jak zaznaczył, zabiera on głos w imieniu „setek muzealników, czyli ludzi, którzy placówki takie tworzą, pracują w nich, zmieniają je”.

Halbersztadt przypomniał, że przed kilkoma miesiącami, gdy resort kultury zapowiadał wprowadzenie zmian w gdańskim muzeum, ICOM Polska apelował o „bardzo ostrożnie podejmowanie wszelkich kroków w stosunku do Muzeum II Wojny Światowej, żeby nie zniszczyć tej wartości, która została stworzona”.

„Taki sam apel kieruję do obecnej dyrekcji Muzeum, ponieważ (…) jest to ciekawie zrobiona wystawa, nie jest zatłoczona. Jest dobrze dostosowana do możliwości zwiedzających i absorbcji. Jest też ona szalenie nowatorska intelektualnie. Kładzie nacisk nie na militarystyczne myślenie na wojnę, ale pokazuje wojnę jako doświadczenie cywilizacyjne. Takiego muzeum nie ma nie tylko w Polsce, ale też w całej Europie” – powiedział Halbersztadt.

Dodał, że rozmawiał z wieloma kombatantami. „Emocje, jakie ta wystawa wzbudza, są generalnie pozytywne” – powiedział. Przypomniał tu też cykl publikowanych w polskiej telewizji wywiadów z członkami bojowych oddziałów biorących udział w Powstaniu Warszawskim. „Żaden z nich nie szukał źródeł dumy, chwały w militarnych dokonaniach. Mówili o tragizmie powstania, o swoim własnym losie, o przypadkowości ocalenia, o wspaniałości innych, którzy się poświęcili. Ten duch tutaj jest w tym Muzeum i to jest sprawa zasadnicza” – mówił.

Zaznaczył, że w jego opinii, siłą obecnej wystawy głównej placówki, którą dostrzegają powszechnie cudzoziemcy, jest „pokazanie roli Rosji Sowieckiej i sytuacji Polski w obliczu tej agresji z obu stron, co jest rzeczą oczywistą dla tych, którzy żyją w Polsce, ale nie jest oczywiste na świecie”. Zaznaczył, że jego zdaniem wystawa szeroko pokazuje „cały kontekst zagłady, Gułag itp., co jest ogromną wartością Muzeum”. „Do zwiedzających trzeba mówić takim językiem, który oni rozumieją, a nie językiem, który my im usiłujemy włożyć do głowy” – zaznaczył.

„Wszyscy przyjmą bardzo pozytywnie plany obecnej dyrekcji Muzeum, żeby w przestrzeniach, które są ogromne w tym budynku, nie tylko w sali wystaw czasowych, wprowadzić treści, które uznacie państwo za słuszne. Natomiast przestrzegam bardzo przed zmianami w wystawie stałej. Oczywiście można dodawać, uzupełniać różne rzeczy, natomiast bardzo łatwo zepsuć te dobrze przemyślane i dobrze zrealizowane efekty” – powiedział Halbersztadt.

Idea budowy Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku powstała na przełomie 2007/08 roku. Placówkę otwarto w marcu br. Jej wystawa główna urządzona na powierzchni ok. 5 tys. m kw. kładzie akcent na wojenne losy ludności cywilnej. Opowiada ona m.in. o bombardowaniach i oblężeniach miast, paleniu wiosek, codziennym terrorze, głodzie i trudnościach w zaspokojeniu najprostszych życiowych potrzeb; przesiedleniach, deportacjach, wypędzeniach i pracy przymusowej. Prezentuje też traktowanie osób chorych i upośledzonych, losy więźniów obozów koncentracyjnych i jenieckich oraz eksterminację Żydów. Dużą część ekspozycji zajmuje też opowieść o ruchu oporu i bohaterstwie zwykłych ludzi. Przedstawiono tu m.in. Polskie Państwo Podziemne, walki partyzanckie i działania cywilnego ruchu oporu w całej Europie.

Organizatorami jednodniowej międzynarodowej konferencji „Wojna i Pamięć w Muzeum II Wojny Światowej” było Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, Muzeum Historii Polski oraz Grupa Badań nad Pamięcią Zbiorową w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM. (PAP)