O fotel prezydenta walczyć będzie pięciu kandydatów. To ubiegający się o trzecią kadencję prezydent Tadeusz Truskolaski (dwie kadencje startował z poparciem PO jako bezpartyjny kandydat, teraz startuje z własnym bezpartyjnym komitetem; PO już zapowiedziała, że go poprze), były senator Jan Dobrzyński z PiS, prezes Suwalskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej Robert Żyliński (związany z PSL, ale startujący z własnym komitetem), lider SLD w regionie Krzysztof Bil-Jaruzelski oraz Tomasz Szeweluk z Kongresu Nowej Prawicy.

Tadeusz Truskolaski jeszcze nie ogłosił całego swojego programu wyborczego. O gospodarce mówił jednak na spotkaniu z przedsiębiorcami. "Priorytetem gospodarczym będą miejsca pracy, tworzenie warunków, by powstawały miejsca pracy. To zadanie nas wszystkich" - mówił Truskolaski.

Prezydent poinformował, że wspólnie z sąsiednimi gminami, Białystok chce uzbroić kolejne tereny inwestycyjne, na co chce pozyskać pieniądze z UE. Miałoby powstać ok. 100 ha gruntów, z czego 60 ha w Białymstoku. Także z gminami miasto chce powołać wspólne centrum obsługi inwestora, które będzie promować te tereny.

Truskolaski opowiada się za rozwojem rodzimego handlu i zapowiada rozwój bazaru miejskiego przy ul. Kawaleryjskiej. W latach 90. było to największe targowisko na wschód od Wisły. Prezydent i jego kandydaci na radnych z Komitetu Truskolaskiego opowiadają się też za powstawaniem małych ryneczków osiedlowych, gdzie swoje produkty mogliby np. sprzedawać działkowcy. Niektórych to dziwi, bo w ostatnich latach - mimo protestów kupców - zlikwidowano targowisko przy ul. Jurowieckiej w centrum miasta. Miasto sprzedało ten teren prywatnemu nabywcy i powstaje tam teraz galeria handlowa. Część kupców przeniosła się na Kawaleryjską. Tadeusz Truskolaski mówił na prezentacji kandydatów ze swojego komitetu wyborczego, że likwidacja targu na Jurowieckiej była jedną z trudniejszych decyzji, którą musiał podjąć w czasie swojego urzędowania.

Urzędujący prezydent chce też stawiać na pracę dla ludzi młodych, zwłaszcza absolwentów mających innowacyjne pomysły na biznes. Z myślą o nich miałoby powstać tzw. centrum usług wspólnych, gdzie mogliby znaleźć wspólną obsługę potrzebną firmom. By wspierać młode firmy, przy Białostockim Parku Naukowo-Technologicznym mają powstać żłobek i przedszkole. Za środki unijne ma też powstać Centrum Kompetencji, które na zlecenie przedsiębiorców przygotowywałoby konkretne analizy, czy szukało odpowiednich kandydatów do pracy.

Truskolaski zapowiada także walkę o dalsze inwestycje, które poprawiłyby dostępność komunikacyjną miasta. Ma m.in. powstać utwardzony pas startowy na lotnisku Krywlany, które obecnie jest lotniskiem sportowym. Wiadomo, że regionalne lotnisko, które miał w minionych latach budować samorząd województwa, nie powstanie.

Wspieranie lokalnej przedsiębiorczości deklaruje też kandydat PiS, były senator Jan Dobrzyński, obecnie prezes jednej z firm zatrudniającej 120 pracowników. W przedstawionym "Pakiecie BIZ" Dobrzyński wskazuje, że w Białymstoku jest największe bezrobocie spośród wszystkich miast wojewódzkich, do tego najniższe średnie wynagrodzenie w stolicach regionów wschodnich, jest mało inwestycji zagranicznych, wysokie podatki lokalne, a prowadzący działalność gospodarczą nie mają wsparcia.

Dobrzyński proponuje więc m.in. budowę centrum wystawienniczo-handlowego, które byłoby spółką miasta i lokalnych kupców, osłonę prawną dla mikro- i małych firm poszkodowanych przez nieuczciwych kontrahentów i wsparcie promocji firm za granicą. Zapowiada również spotkania firm i uczelni, by dostosowywać programy nauczania do potrzeb lokalnego rynku pracy. Chce funduszu stypendialnego dla młodych na innowacyjne pomysły. Zapowiada walkę o zdobycie znaczących inwestorów nastawionych na własne badania oraz patenty dogodnymi warunkami do inwestowania. Preferencje w lokalnych podatkach miałyby być uzależnione np. od liczby tworzonych miejsc pracy. Młodzi rodzice chcący wracać do pracy mieliby liczyć na więcej żłobków i przedszkoli.

Same uzbrojone tereny inwestycyjne w podstawową infrastrukturę nie wystarczą. Potrzebny jest gaz, bo na jego brak inwestorzy się skarżą - mówi tymczasem kandydat Robert Żyliński. Proponuje też czasowo zwalniać z podatków miejskich nowych inwestorów, bo to się jego zdaniem miastu opłaca. Postuluje powstanie "Microbizneslandu", czyli małej strefy ekonomicznej dla drobnych przedsiębiorców, którzy nie potrzebują wielkich nieruchomości pod swoje zakłady. Tak jak Dobrzyński, Żyliński jest za ulgami w podatkach lokalnych w zależności od tworzonych miejsc pracy i ich utrzymania.

"Białystok może i powinien być regionalnym liderem gospodarczym" - powiedział PAP kandydat SLD Krzysztof Bil-Jaruzelski, który jeszcze nie przedstawił oficjalnie swojego programu. Uważa, że duży inwestor pomógłby miastu wyjść z marazmu, w którym jego zdaniem tkwi. Mówi, że od 25 lat w mieście nie powstała naprawdę znacząca inwestycja, a sytuację pogarszają problemy komunikacyjne.

Dlatego zapowiada aktywne szukanie inwestorów w kraju i za granicą. "Ściągnięcie dużego inwestora do Białegostoku, który mógłby choćby częściowo rozruszać lokalną gospodarkę, będzie naszym punktem honoru" - mówił kandydat lewicy. Uważa, że należałoby np. skorzystać z instytucji klauzuli społecznej w prawie o zamówieniach publicznych: dawać przywileje w przetargach tym, którzy będą zatrudniać przy ich realizacji bezrobotnych.

"Poprzez obniżone podatki lokalne jak: gruntowe, od nieruchomości, środków transportu zrobimy z Białegostoku miasto przyjazne przedsiębiorcom" - mówił kandydat Kongresu Nowej Prawicy Tomasz Szeweluk. Uważa jednocześnie, że specjalne strefy ekonomiczne dyskryminują małe firmy. Szeweluk dodał, że niższe powinny też być opłaty targowe, a wszystkie ulgi sprawią, że więcej pieniędzy zostanie w kieszeniach firm i mieszkańców, co może skutkować napływem nowych inwestorów do miasta. "Wiemy jak trudno prowadzi się własne firmy, my młodzi, nie chcemy wyjeżdżać za granicę w poszukiwaniu pracy. Tu jest nasz dom, rodzina i tu chcemy zostać" - powiedział PAP Szeweluk.

Truskolaski, Dobrzyński, Żyliński i Bil-Jaruzelski są za rozwojem szkolnictwa zawodowego i współpracą szkół z biznesem jako szansą na przygotowanie do zawodu wielu młodych ludzi. "Przedsiębiorcy skarżą się na brak fachowców, a magistrat zamyka szkoły zawodowe - to trzeba zmienić" - podkreślł Żyliński, który postuluje też np. doktoraty przemysłowe dla najlepszych studentów w partnerstwie z firmami, by taki absolwent trafiał do pracy do konkretnego przedsiębiorstwa. A Tadeusz Truskolaski zapowiedział m.in. rozwój centrów kształcenia praktycznego w szkołach zawodowych za środki UE.(PAP)