Wydany w 2004 r. plan Kielc ma dziś wartość wyłącznie historyczną. Siatka ulic w wielu miejscach zmieniła się nie do poznania. Podobnie jest z pocztówkami prezentującymi śródmieście z Rynkiem, ul. Sienkiewicza czy Wzgórzem Zamkowym sprzed zaledwie dekady. Teraz wydają się archiwalnymi zdjęciami.

Zmiany widać w wielu miejscach. Na przykład z okna gabinetu Kielc Wojciecha Lubawskiego, urzędującego nieprzerwanie od 2002 r. W roku wejścia Polski do UE kielecki rynek przypominał bardziej rondo, z zielonym skwerem pośrodku i niezbyt efektowną fontanną. Dziś jest wybrukowanym, stylowym placem. Według niektórych zbyt betonowym, szarym i bez zieleni. Z pewnością jednak bardziej „śródmiejskim” – z ograniczonym ruchem samochodów, ławeczkami, ogródkami piwnymi i nagradzaną instalacją artystów-designerów pod nazwą Miejski Salon.

„Trudno wyobrazić sobie takie Kielce jakie są, bez obecności Polski w UE. W ciągu tego dziesięciolecia w Kielcach – mówię nie tylko o urzędzie, ale całym mieście – zrealizowaliśmy inwestycje na prawie 5 mld zł. Bez UE powiedzmy, że stać byłoby nas na miliard” – powiedział PAP Lubawski. Według prezydenta, dziś można jedynie „z przerażeniem pomyśleć, co by było, gdybyśmy w Unii nie byli”.

Wśród kluczowych inwestycji Lubawski wymienia rewitalizację centrum, które – jak mówił - jest teraz wizytówką miasta, oraz budowę kilku arterii drogowych. Pierwszą wielomilionową inwestycją, która korzystnie wpłynęła na wizerunek Kielc była przebudowa ul. Sienkiewicza, która poprzez całkowite zamknięcie dla ruchu kołowego nabrała charakteru deptaku miejskiego. Wieloletnia inwestycja pochłonęła 28 mln zł.

Obecnie, choć ulica nie straciła swego reprezentacyjnego charakteru, traci na znaczeniu arterii handlowej. Wiele markowych sklepów wyprowadziło się stąd do dwóch galerii położonych na północ od śródmieścia.

Oprócz ul. Sienkiewicza z udziałem środków unijnych wyremontowano szereg ulic i uliczek położonych w ścisłym centrum. Jednak z punktu widzenia kierowców najważniejsze inwestycje drogowe dotyczą kluczowych ulic w mieście, bez których, jak mówi Lubawski „dziś tkwilibyśmy w korkach”. Budowa m.in. węzłów drogowych „Żytnia” oraz „Żelazna” zdecydowanie poprawiły przejezdność centrum.

Duże znaczenie mają też dwie inwestycje drogowe realizowane przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad. Gruntownie przebudowano 22-kilometrową obwodnicę Kielc – część drogi krajowej S7 Warszawa-Kraków, na której znajdują się cztery duże węzły drogowe. Całkowity koszt inwestycji wyniósł 837 mln zł.

Innym dużym projektem realizowanym przez GDDKiA w granicach Kielc była budowa ekspresowej wylotówki na Lublin S74. Warta 285 mln zł inwestycja zdecydowanie rozładowała natężenie ruchu w północno-wschodniej części miasta, przez którą przebiega ta droga.

W Kielcach powstały nowe obiekty sportowe: stadion miejski (obecnie „Kolporter Arena) za 48 mln zł oraz Hala Legionów za prawie 30 mln zł. W 2012 r. otwarto długo oczekiwaną nową siedzibę Filharmonii Świętokrzyskiej za 68 mln zł, odremontowano znany Amfiteatr Kadzielnia położony między skałami dawnego kamieniołomu oraz zagospodarowano Wzgórze Zamkowe.

Z punktu widzenia gospodarczego ważną rolę odgrywa Kielecki Park Technologiczny, który również powstał dzięki wielomilionowemu wsparciu unijnemu. „Jest absolutnie ogromnym sukcesem tej dekady; budują się dalsze perspektywy jego rozwoju. To szansa przede wszystkim dla młodych ludzi, głównie tych, którzy mają coś do powiedzenia w nowych technologiach. Ponad 70 proc. KPT stanowią firmy sektora IT” – powiedział Lubawski.

Zastrzyk finansowy pieniędzy z UE dostały Targi Kielce, które z położonego na uboczu ośrodka z trzema halami rozrosły się do rangi drugiego w Europie Środkowo-Wschodniej centrum wystawienniczo-konferencyjnego. Dziś targi mają siedem hal, nowoczesne terminale wejściowe, wielopoziomowy parking oraz centrum konferencyjne. Rocznie sprzedają 200 tys. metrów powierzchni wystawienniczej. „Bez środków unijnych być może udałoby się zrealizować około 40 proc. z tych inwestycji” – ocenił prezes targów Andrzej Mochoń.

W ciągu ostatnich 10 lat, zmienił się także rynek pracy, na którym punkt ciężkości wyraźnie przesunął się z produkcji na usługi. W maju 2004 r. stopa bezrobocia w Kielcach wynosiła 16,1 proc. Po prawie dziesięciu latach spadła do ok. 11 proc.

(PAP)