Prezydent zawetował ustawę o rozwodach przed urzędnikiem
Prezydent RP Karol Nawrocki zawetował ustawę, która przewidywała możliwość rozwiązania małżeństwa przed urzędnikiem stanu cywilnego, bez udziału sądu. Decyzja ta, jak podkreślił, nie wynikała ze sprzeciwu wobec usprawniania procedur, lecz z przekonania, że są sprawy, których nie wolno sprowadzać do czysto administracyjnej formalności. - Małżeństwo nie jest zwykłym wpisem w rejestrze. To jeden z fundamentów życia społecznego: rodziny, wychowania dzieci i trwania wspólnoty narodowej – podkreślił prezydent.

Zawetowana ustawa przewidywała możliwość rozwiązania małżeństwa – w określonych przypadkach – przed kierownikiem USC, bez udziału sądu. Więcej o rozwiązaniach ustawy w tekście: Rozwody pozasądowe od stycznia 2027 r. - Senat poparł nowelę
Zdaniem prezydenta zawetowana ustawa nie miała charakteru wyłącznie technicznego. Byłaby to zmiana, która obniża rangę instytucji małżeństwa – instytucji wprost chronionej przez Konstytucję RP. Prezydent wskazał, że zgodnie z art. 18 Konstytucji małżeństwo znajduje się pod ochroną i opieką państwa.
Ochrona nie polega na ułatwianiu rozstania. Ochrona polega na wspieraniu trwałości pomimo różnych trudności – podkreślił w oświadczeniu Karol Nawrocki.
W ocenie prezydenta przeniesienie spraw rozwodowych z sądów do urzędów stanu cywilnego oznaczałoby rezygnację z konstytucyjnej funkcji ochronnej państwa wobec małżeństwa.
Rozwód przed urzędnikiem, zamiast przed sądem
Proponowana ustawa przewidywała możliwość szybkiego rozwiązania małżeństwa przed urzędnikiem stanu cywilnego, bez udziału sądu. Zdaniem prezydenta „decyzja sądu o zakończeniu małżeństwa to nie jest formalność. To gwarancja, że decyzja o rozwodzie jest przemyślana, rzeczywista i niekrzywdząca dla żadnej ze stron”.
W realnym życiu istnieją różne okoliczności: zależności ekonomiczne, presja psychiczna, nierównowaga sił. Sąd może te sytuacje dostrzec i reagować. Urzędowy formularz: nie - uzasadnił Karol Nawrocki.
Szczególne zastrzeżenia prezydenta wzbudziło różnicowanie trybu rozwodu w zależności od posiadania dzieci. Małżeństwa bezdzietne mogłyby – już po roku – rozwiązać związek przed urzędnikiem, natomiast rodziny z dziećmi musiałyby korzystać z drogi sądowej.
Zdaniem prezydenta taka konstrukcja stwarza niebezpieczny przekaz społeczny. – Świadomość, że małżeństwo można zakończyć „kilkoma podpisami”, sprzyja traktowaniu go jako związku na próbę – oceniono. W konsekwencji decyzja o posiadaniu dziecka mogłaby być postrzegana jako utrudnienie formalne, a nie wartość.
Argument demograficzny i dane statystyczne
Ustawa uzależnia typ rozwodu od tego, czy są dzieci. Przyjęta przez Sejm ustawa wskazuje, że małżeństwa bez dzieci już po roku związku mogłyby rozstać się przed urzędnikiem, a te z dziećmi musiałyby wykorzystać drogę sądową.
Świadomość takiej procedury – rozstania wymagającego wyłącznie kilku podpisów – zachęci do traktowania małżeństwa jedynie jako związku na próbę. W takiej sytuacji decyzja o dziecku stawałaby się przeszkodą do jego łatwego rozwiązania. To jest społecznie szkodliwe. Szczególnie dziś, gdy Polska mierzy się z dramatycznym kryzysem demograficznym, państwo powinno wspierać trwałość rodzin i decyzje o posiadaniu dzieci, a nie tworzyć przepisy, które zniechęcają do rodzicielstwa – wskazał prezydent.
W uzasadnieniu weta istotne miejsce zajmuje także argumentacja demograficzna. Z danych wynika, że aż 86 proc. Polaków wiąże decyzję o posiadaniu dzieci z decyzją o zawarciu małżeństwa. Cztery na pięcioro dzieci w Polsce rodzi się w związkach małżeńskich, a wskaźnik dzietności w małżeństwach wynosi około 2, co zapewnia zastępowalność pokoleń.
Mniej trwałych małżeństw i wzrost liczby rozwodów oznaczają drastyczny spadek liczby urodzeń – podkreślił Karol Nawrocki.
Kilkaset złotych dla gmin nie przekonuje
Prezydent krytycznie odniósł się również do argumentów finansowych przytoczonych w uzasadnieniu ustawy. Projekt zakładał dodatkowe wpływy do budżetów gmin w wysokości około 14,5 mln zł rocznie, co – w przeliczeniu – daje niespełna 500 zł miesięcznie na jedną gminę.
- Trudno uznać takie kwoty za uzasadnienie dla zmian o tak głębokich konsekwencjach społecznych – wskazał prezydent.
Prezydent argumentuje też, że samego uzasadnienia ustawy wynika, że jej nadrzędnym celem jest „zwiększenie efektywności systemu prawnego”, a w szczególności „odciążenie sądów okręgowych”. Jak przekonuje, nie może się zgodzić na to, że dla skrócenie kolejki w sądach o kilka dni, państwo rezygnuje z kluczowej funkcji ochronnej wymiaru sprawiedliwości wobec rodziny.






