Ogłoszony w sobotę w Dzienniku Ustaw dekret o "przymusowej mobilizacji", o którym piszą w niedzielę wszystkie greckie dzienniki, przewiduje karę do kilku miesięcy więzienia dla nauczycieli, którzy mu się nie podporządkują i nie stawią w dniu strajku do pracy.
Minister oświaty w konserwatywnym rządzie greckim Konstantinos Arwanitopulos tak uzasadnił konieczność ogłoszenia dekretu o mobilizacji nauczycieli: "Rząd ma obowiązek zagwarantować normalny przebieg egzaminów zagrożony decyzją OLME o strajku".
Po raz pierwszy od przywrócenia demokracji w Grecji w 1975 roku "rząd przyjął postawę władzy dyktatorskiej" - zareagował na ogłoszenie dekretu Dimitris Papadimulis, deputowany głównej partii opozycyjnej Syriza.
Przypomniał on, że rządzący Grecją konserwatyści już po raz trzeci w ciągu ośmiu miesięcy ogłaszają mobilizację pracowników jednego z sektorów pracowniczych, który właśnie ogłasza strajk.
OLME ma w tych dniach podjąć decyzję, czy odwołać strajk.
Związek ten, jak podkreślają greckie media, rzadko ucieka się do broni strajkowej, jednak ostatni strajk nauczycieli szkół średnich w 2006 roku trwał 25 dni. Poprzedni, z 1997 roku, 9 tygodni. Oba przyniosły podwyżki płac nauczycielskich.(PAP)

ik/ kar/