NSA potwierdza: karę za brak OC samochodu można zaskarżyć do sądu
Kierowca ukarany przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny za brak polisy OC ma prawo do sądu. Naczelny Sąd Administracyjny kolejny raz uznał, że wezwanie do zapłaty kilku tysięcy złotych ma charakter publicznoprawnej sankcji i może być zaskarżone do sądu administracyjnego – mimo że Fundusz nie jest organem administracji. Eksperci wskazują na potrzebę interwencji ustawodawczej tak, by obywatel miał prawo do sądu wprost zagwarantowane, a nie musiał liczyć na przychylną interpretację sądu.

Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG) nakłada opłaty karne za brak obowiązkowego ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych. Co roku jest to kilkaset tysięcy opłat, w 2024 r. zidentyfikowano ok. 351 tys. przypadków przerw w obowiązkowym OC, w 2023 r. – 350 tysięcy przypadków. A kary są drastycznie wysokie - np. dla samochodów osobowych to 9610 zł za przerwę w OC powyżej 14 dni.
Osoby, które otrzymały taką karę, nie mogły odwołać się do sądu. Sprzeciw wobec takiej praktyki zgłosił Rzecznik Praw Obywatelskich, który uważa, że wezwanie UFG do zapłaty przez obywatela opłaty karnej za brak ubezpieczenia OC samochodu jest decyzją administracyjną bądź ewentualnie aktem z art. 3 par. 2 pkt 4 ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Oznacza to, że podlega ono kontroli sądów administracyjnych.
RPO złożył skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego na postanowienie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 4 czerwca 2025 r. (sygn. akt V SA/Wa 1499/25), w którym sąd odrzucił skargę obywatela na wezwanie UFG do zapłaty. Rzecznik wskazał m.in., że obowiązek ubezpieczenia OC ma charakter publicznoprawny, a jego naruszenie skutkuje powstaniem odpowiedzialności administracyjnoprawnej, polegającej na konieczności zapłaty opłaty. Tę z kolei należy postrzegać jako administracyjną karę pieniężną w rozumieniu Kodeksu postepowania administracyjnego.
Jest to koniecznie nie tylko ze względu na potrzebę zapewnienia spójności systemu prawnego, ale przede wszystkim z uwagi na wymóg istnienia przesłanek łagodzących absolutną odpowiedzialność administracyjnoprawną, a więc taką, którą obywatel ponosi zawsze, niezależnie od okoliczności. Takich przesłanek brakuje w ustawie regulującej odpowiedzialność za brak ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych. Powoduje to, że obywatel nie jest w stanie się od niej uwolnić, nawet wobec wystąpienia siły wyższej, z której powodu nie zawarł umowy ubezpieczenia – napisał RPO.
NSA przyznał rację RPO
Naczelny Sąd Administracyjny w postanowieniu z 25 marca 2026 r. (sygn. akt II GSK 2895/25) uwzględnił skargę kasacyjną. Uznał, że obywatelowi powinny przysługiwać gwarancje proceduralne określone w Konstytucji we wszystkich sytuacjach, gdy jest on poddany władztwu organu publicznego.
NSA podzielił stanowisko RPO, że wezwanie do uiszczenia opłaty z tytułu niespełnienia ubezpieczenia obowiązkowego ma charakter obowiązku zawarcia umowy publicznoprawny i jest wyrazem władczych uprawnień państwa. Stosunek, jaki powstaje pomiędzy UFG a podmiotem zobowiązanym do wniesienia opłaty, jest kształtowany bezpośrednio wolą ustawodawcy, nie wynika z woli stron.
- Ustawodawca w celu przymuszenia podmiotów do zawarcia umowy ubezpieczenia obowiązkowego ustanowił sankcję w postaci opłaty określonej w art. 88 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych. Ustanowienie opłaty z tytułu niedopełnienia obowiązku zawarcia umowy ubezpieczenia stanowi przejaw władczej ingerencji państwa w sferę praw majątkowych jednostki. Następuje ona w formie sankcji za niezgodne z prawem zachowanie określonych podmiotów, skoro opłata jest uiszczana z tytułu niedopełnienia obowiązku zawarcia umowy ubezpieczenia obowiązkowego. Sankcji tej należy przypisać rolę prewencyjno-represyjną - uzasadnił NSA. To już kolejne postanowienie NSA w tej sprawie: Nie można się odwołać od kary za brak polisy OC
NSA wskazał, że choć Fundusz nie jest organem administracji publicznej, to ze względu na publicznoprawny charakter tego stosunku podmiot pozostaje wobec niego podporządkowany. Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny i Polska Izba Ubezpieczeń nie komentują wyroku.
Skarga nie oznacza zakwestionowania opłaty
Wyrok budzi zainteresowanie, bo dziesiątki tysięcy osób, którym przyszło płacić nawet po parę tysięcy złotych za brak polisy, często wynikający z nieznajomości przepisów, są zainteresowane kwestionowaniem decyzji UFG. Paweł Stykowski, radca prawny, Studio Prawnicze Paweł Stykowski, Kancelaria Radcy Prawnego studzi emocje.
Należy jednak zauważyć, że ustawowe przesłanki uiszczenia opłaty, mówiące kto i kiedy powinien ją wnieść, pozostają bez zmian i są bardzo zero-jedynkowe, praktycznie nie pozostawiając miejsca na tzw. uznanie, wobec czego szanse na skuteczne zaskarżenie wezwania do uiszczenia opłaty pozostają znikome – tłumaczy Paweł Stykowski.
Dodaje, że nawet możliwość odwołania się do sądu nie będzie w praktyce skutkowała dużymi możliwościami uniknięcia opłaty karnej. - Jest to zgodne z prewencyjno-represyjnym charakterem opłaty, która została wprowadzona po to, aby zapewnić, że posiadacze pojazdów mechanicznych będą pamiętać o obowiązku ubezpieczenia. Obowiązkowe OC ma służyć nie tylko interesowi kierowców, lecz przede wszystkim ochronie poszkodowanych w wypadkach – tłumaczy..
Wiele wskazuje na to, że sądy administracyjne będą rozpatrywać skargi na decyzje UFG.
To kolejne orzeczenie NSA potwierdzające, że w zakresie nakładania kar za brak obowiązkowego ubezpieczenia OC UFG działa w relacji władczej, jak organ administracji publicznej. Oznacza to, że takie decyzje podlegają kognicji sądów administracyjnych. Można ostrożnie mówić o kształtującej się linii orzeczniczej, choć czas pokaże, czy stanie się ona dominująca – komentuje dr Mariusz Weiss, radca prawny w Konieczny, Polak Radcowie Prawni sp.p.
W jego ocenie ten kierunek interpretacyjny jest słuszny, także z tego powodu, że ma charakter prokonstytucyjny, mianowicie poszerza zakres okoliczności, w których przysługuje prawo do sądu.
- Oczywiście optymalna byłaby interwencja ustawodawcza, tak by obywatel miał prawo to wprost zagwarantowane, a nie musiał liczyć na przychylną interpretację sądu – podsumowuje mec. Weiss.







