Bezpłatny e-book Omówienie Polityki Rozwoju Sztucznej Inteligencji w Polsce i skutków praktycznych dla rynku
Zmień język strony
Prawo.pl

SKD: Rewolucja kredytowa nadchodzi bardzo wolno

Orzecznictwo dotyczące sankcji kredytu darmowego po sprawie C-744/24 zaczęło się zmieniać na korzyść klientów, co szczególnie widać w warszawskim Sądzie Okręgowym, który rozpatruje apelacje od wyroków niekorzystnych dla kredytobiorców. Rewolucji jednak na razie nie widać i ciągle zapada sporo orzeczeń korzystnych dla banków.

kredyt kalkulator zlotowki
Źródło: iStock

Z wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 16 kwietnia br., sygn. C-744/24, w sprawie sankcji kredytu darmowego (SKD) wynika, że naliczanie odsetek od wszystkich kosztów kredytu, a nie jedynie od wypłaconej realnie klientowi kwoty, narusza prawo europejskie. TSUE też wskazał, że banki i firmy pożyczkowe muszą jasno, precyzyjnie i wyczerpująco informować klientów, jak naliczają odsetki i jakie są dodatkowe koszty kredytu. Po kilku tygodniach są już pierwsze orzeczenia sądów, uwzględniające wyrok TSUE.

To ciągle loteria, ale sytuacja ewoluuje

Obraz krajowego orzecznictwa pozostaje złożony i nadal niejednolity.

Banki nadal uzyskują korzystne rozstrzygnięcia w istotnej liczbie spraw, jednak po wyroku TSUE tendencja zaczyna wyraźnie zmieniać się na korzyść konsumentów. W prowadzonych przeze mnie sprawach obserwuję zmianę podejścia sędziów, którzy jeszcze do niedawna oddalali powództwa, a obecnie coraz częściej je uwzględniają – podkreśla Karolina Pilawska, adwokatka z Kancelarii Pilawska Zorski Adwokaci.

Zmiany dostrzega też Bartosz Czupajło, adwokat i partner zarządzający Czupajło Ciskowski Partnerzy.

Z posiadanych przeze mnie informacji wynika, że w samym ubiegłym tygodniu zapadła seria korzystnych dla konsumentów wyroków Sądu Okręgowego w Warszawie, rozpoznającego apelacje od niekorzystnych dla kredytobiorców orzeczeń wydanych wcześniej przez sądy rejonowe – mówi mec. Czupajło.

Mikołaj Baczyński, radca prawny prowadzący własną kancelarię, również zauważa, że przyrost korzystnych dla kredytobiorców wyroków jest widocznie zauważalny, szczególnie jeśli chodzi o wyroki wydawane przez Sąd Okręgowy w Warszawie jako sąd II instancji, a ten trend nie dotyczy tylko wydawanych wyroków, ale i postanowień w przedmiocie udzielenia zabezpieczenia na czas trwania procesu.

Zupełnie inaczej widzi jednak trend orzeczniczy, Wojciech Wandzel, adwokat z kancelarii KKG Legal, pełnomocnik banków.

Po wyroku TSUE powództwa z tytułu SKD, czy to wnoszone przez konsumentów, czy przez spółki skupujące wierzytelności, są nadal masowo oddalane. Zdarzają się wprawdzie wyroki zasądzające roszczenia, ale stanowią one zdecydowaną mniejszość rozstrzygnięć. Sądy stoją bowiem na stanowisko, że naliczenie oprocentowania od kredytowanych kosztów nie skutkuje SKD – mówi mec. Wandzel.

Wandzel wskazuje, że sądy przede wszystkim uznają, że w rozpatrywanych sprawach nie występuje naruszenie obowiązku informacyjnego. Gdyby nawet uznać, że nie można kredytować pozaodsetkowych kosztów, co może mieć wpływ m.in. na rzeczywistą roczną stope oprocentowania (RRSO), to finalnie okazałoby się, że RRSO jest niższe, a więc nie sposób uznać, że konsument został wprowadzony w błąd przez bank co do potencjalnych kosztów kredytów.

W tym względzie sądy trafnie przywołują inny wyrok TSUE  (z 13 lutego 2025 r., C-472/23), w którym Trybunał orzekł, że podanie kredytobiorcy parametrów kredytu wyliczonych przy założeniu, że wszystkie postanowienia umowy kredytu będą obowiązać, nie stanowi naruszenia obowiązku informacyjnego, nawet gdyby później okazało się, że rzeczone postanowienia nie są wiążące dla konsumenta – zaznacza mec. Wandzel.

Rozbieżne opinie o wyroku TSUE

Daniel Ostaszewski, radca prawny, mediator, syndyk, FIROST Firlej & Ostaszewski Kancelaria Radców Prawnych sp. j., przytacza jedno z niedawnych uzasadnień Sądu Rejonowego Poznań-Grunwald i Jeżyce w Poznaniu (IX C 786/25). Sędzia wprost odniósł się do wyroku TSUE, uznając de facto, że w polskiej rzeczywistości nie zmienia on absolutnie nic. W uzasadnieniu sąd wskazał między innymi, że: „(...) oceny nie zmienia stanowisko TSUE (...). Zgodnie z utwierdzoną, dozwoloną praktyką, znaną jest naliczanie odsetek również od skredytowanych kosztów. Wskazać należy, że praktyka ta nie narusza obowiązku informacyjnego na etapie zawarcia umowy. Pożyczkodawca prawidłowo przedstawił powodowi założenia do wyliczenia oprocentowania, a powód nie został w żaden sposób wprowadzony w błąd”.

W mojej ocenie takie stanowisko jest całkowicie błędne. Przekładając prounijną wykładnię na grunt polskiego prawa, doliczenie kosztów ubezpieczenia czy prowizji do kapitału, a następnie objęcie tej zsumowanej kwoty oprocentowaniem umownym, to nie jest tylko „techniczny zabieg księgowy”. Prowadzi to do kaskadowego naruszenia wymogów z art. 30 ust. 1 ustawy o kredycie konsumenckim – podkreśla mec. Ostaszewski.

Zatem nie jest oczywiste, że klienci banków, żądający zwrotu kosztów kredytów, mają wygrane sprawy w kieszeni. To ciągle jest loteria.

- Nie można twierdzić, że sytuacja procesowa, gdy chodzi o SKD zmieniła się zasadniczo po wyroku TSUE z 23 kwietnia, choć w przestrzeni publicznej dominuje przekaz, jakoby wyrok ten prowadzić miał do masowego zasądzania powództw. Jest to jednak „przekaz” li tylko marketingowy, który nie oddaje realiów sądowych, a zmierza do skłonienia jak największej liczby klientów do (i) zainicjowania sporu z kredytodawcą (model bezcesyjny) lub cesji wierzytelności na rzecz spółek, które zajmują się masowym skupowaniem roszczeń – zauważa mec. Wandzel.

W tej chwili, zaledwie po kilku tygodniach od wyroku, nie można jednak ze stuprocentową pewnością przesądzić, jak ukształtuje się orzecznictwo.

Widać, że sądy mocno czerpią z orzeczenia TSUE, wprost wskazując, że wyrok ten znajduje zastosowanie do rozpatrywanej sprawy. Oczywiście należy mieć na uwadze, że orzecznictwo dopiero zaczyna się kształtować i zapewne będzie potrzebnych kilka miesięcy zanim będziemy mogli mówić o jakimś konkretnym kierunku. Podobnie było w sprawach frankowych po wyroku TSUE w sprawie Dziubak. Niemniej jednak na podstawie orzeczeń zapadłych w samym maju można stwierdzić, że orzecznictwo zaczyna kształtować się na korzyść konsumentów – komentuje radca prawny Wojciech Bochenek, Bochenek Ciesielski i Wspólnicy Kancelaria Adwokatów i Radców Prawnych.

Koszty kredytu i termin do skorzystania z SKD

Sądy coraz częściej wskazują, że banki w sposób nieprawidłowy określają wysokość kwoty kredytu podlegającej wypłacie na rzecz konsumenta.

Z naszej praktyki wynika, że sędziowie coraz uważniej przyglądają się temu, w jaki sposób banki i instytucje finansowe przedstawiały klientom rzeczywisty koszt kredytu. Kluczowe znaczenie ma tutaj kwestia naliczania odsetek także od kosztów kredytu, co - jak wskazał TSUE - może prowadzić do zniekształcenia informacji o faktycznej cenie finansowania – podkreśla Karolina Wysmułek, radca prawny i wspólnik zarządzający, Wysmułek, Sysło i Wspólnicy Kancelaria Adwokatów i Radców Prawnych sp.k.

Mec. Czupajło przytacza przykład sprawy, w której rozstrzygając apelację na korzyść klienta jego kancelarii (sygn. V Ca 3787/25), Sąd Okręgowy w Warszawie podkreślił, że zastosowanie SKD i pozbawienie banku prawa do wynagrodzenia nie narusza zasady proporcjonalności. Sąd wskazał, że brak przejrzystej informacji o rzeczywistym koszcie kredytu mógł mieć istotny wpływ na decyzję konsumenta o wyborze konkretnej oferty spośród dostępnych na rynku. W uzasadnieniu sąd odwołał się również do sprawy C-744/24, gdzie właśnie Trybunał jednoznacznie zakwestionował praktykę polegającą na naliczaniu odsetek od kosztów pozaodsetkowych kredytu.

Mec. Pilawska zwraca uwagę na jeszcze inny istotny wątek. Przypomina, że przez długi czas jedną z najczęstszych podstaw oddalania roszczeń był sposób interpretowania rocznego terminu do skorzystania z SKD. Sądy niejednokrotnie przyjmowały, że termin ten należy liczyć od momentu wypłaty kredytu lub pożyczki. Drugim często powoływanym argumentem była zasada proporcjonalności. Sądy wskazywały, że zastosowanie SKD i całkowite pozbawienie kredytodawcy prawa do wynagrodzenia stanowi zbyt daleko idącą konsekwencję określonego naruszenia. Innymi słowy sąd dostrzegał naruszenie, ale uznawał je za niewystarczająco istotne, aby uzasadniało zastosowanie sankcji.

- Po wyroku w sprawie C-744/24 podejście sądów zaczyna się istotnie zmieniać, choć nadal należy zachować ostrożność w formułowaniu dalej idących wniosków. Minęło jeszcze zbyt mało czasu, aby mówić o ukształtowanej linii orzeczniczej. Realnie należy przyjąć perspektywę około roku lub dwóch lat, aby można było mówić o względnie stabilnym kierunku orzecznictwa – podkreśla mec. Pilawska.

Zdarzają się jednak orzeczenia, które jasno pokazują ewolucję w sądach.

- Z jednym z najciekawszych przypadków miałam do czynienia w Sądzie Rejonowym w Jaworznie. Po wniesieniu przez nas zażalenia na postanowienie oddalające wniosek o zabezpieczenie, sędzia skorzystała z instytucji autokontroli przewidzianej w art. 395 par. 2 kodeksu postępowania cywilnego, uchylając własne wcześniejsze postanowienie i udzielając naszej klientce zabezpieczenia poprzez zwolnienie jej z obowiązku spłaty części odsetkowej rat kredytu. Tego rodzaju sytuacje należą do rzadkości w polskim wymiarze sprawiedliwości. Sprawa dotyczyła umowy kredytu konsolidacyjnego w złotych polskich zawartej z Alior Bank S.A. oraz procesu dotyczącego SKD – mówi mec. Pilawska.

Mec. Baczyński uważa, że najważniejsza zmiana dotyczy przesunięcia akcentu z czysto formalnych uchybień umowy na realną transparentność kosztu kredytu i zgodność konstrukcji ekonomicznej umowy z dyrektywą 2008/48/WE.

- Sądy zaczynają traktować takie konstrukcje nie tylko jako problem kosztowy, ale jako naruszenie obowiązków informacyjnych z art. 10 ust. 2 dyrektywy 2008/48 oraz odpowiadających im przepisów polskiej ustawy o kredycie konsumenckim. To istotne, bo właśnie naruszenie obowiązków informacyjnych otwiera drogę do SKD – wskazuje mec. Baczyński.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

Polecamy książki biznesowe