Uroczyste podpisanie ustawy odbyło się w trakcie konferencji "Ustawa o opiece nad dziećmi w wieku do lat trzech - szanse i wyzwania", w której oprócz prezydenta i jego żony udział wzięli m.in. rzecznik praw dziecka Marek Michalak, minister pracy i polityki społecznej Jolanta Fedak, parlamentarzyści, eksperci, przedstawiciele organizacji pozarządowych i samorządów. Dla dzieci uczestników konferencji w Pałacu Prezydenckim zorganizowano klubik.

 

Po podpisaniu ustawy prezydent podkreślił, że rozwiązuje ona cząstkę problemów, z jakimi borykają się rodzice, którzy chcą godzić pracę zawodową z wychowywaniem dzieci. Jak zaznaczył, przyszłość polityki prorodzinnej to nie jest sprawa, którą da się rozwiązać jednym aktem prawnym.

 

"To także pytania o procesy demograficzne, o przyszłość polskich rodzin (...). Dotyka to też przy okazji toczącej się dyskusji na temat ustawy o OFE, bo jest to również pytanie o następne pokolenia, które będą pracowały na nasze emerytury" - powiedział Komorowski. "Dotykamy dzisiaj bardzo ważnego problemu i nie zamykamy tej kwestii. Ta ustawa rozwiązuje wiele kwestii w sposób zgodny z wieloma oczekiwaniami, szczególnie rodzin, w których dokonano wyboru, że trzeba połączyć funkcje rodzicielskie z pracą zawodową" - dodał prezydent.

 

Zaznaczył, że trzeba też pamiętać o tych, którzy zdecydowali się zostać w domu i wychowywać swoje dzieci, często płacąc wysoką cenę rezygnacji z aktywności zawodowej. "Trzeba zastanowić się jak działać, by państwo mogło im skuteczniej pomagać" - podkreślił Bronisław Komorowski.

 

Anna Komorowska podkreśliła, że decyzja o tym, czy zostać z dzieckiem w domu, czy powierzyć je opiece innej osoby jest dla matek bardzo trudna. "To trudne chwile w życiu rodziców, zwłaszcza matek, gdy trzeba podjąć tę decyzję. Pamiętajmy, że dziecko potrzebuje ciepła, ale także - mamy w dobrej kondycji. Mama szczęśliwa, zadowolona może dać dziecku więcej niż mama nieszczęśliwa, zaniepokojona o swoją przyszłość, także zawodową" - mówiła pierwsza dama.

 

Jej zdaniem ustawa poszerza wachlarz możliwości, z których mogą wybierać rodzice, dzięki czemu łatwiej będzie im podjąć decyzję, w jaki sposób zajmować się będą dzieckiem przez pierwsze lata jego życia. Podkreśliła, że ustawa spełni swoją rolę, jeśli na poziomie lokalnym formy opieki nad najmłodszymi, jakie przewiduje, będą dostosowywane do potrzeb społeczności.

 

Minister w Kancelarii Prezydenta Irena Wóycicka dodała, że ustawa otwiera nowe możliwości nie tylko opiekuńcze, ale również edukacyjne. Jej zdaniem pozwoli to na wyrównywanie szans edukacyjnych, zwłaszcza na wsiach, gdzie dzieci często nie mają dostępu do instytucjonalnych form opieki i kontaktu z rówieśnikami, co stawia ich w gorszej pozycji wobec ich rówieśników, których rozwój stymulowany jest od najmłodszych lat.

 

"Życie człowieka w największym stopniu zależne jest od pierwszych miesięcy, od pierwszych lat. To w tym okresie następuje niebywały rozwój fizyczny dziecka, rozwija się mózg, kształtują się podstawy inteligencji emocjonalnej, społecznej, dziecko odkrywa język, uczy się komunikacji z bliskimi i obcymi. Kształtują się początki tożsamości dziecka. Dziecko styka się z podstawowymi regułami moralnymi, społecznymi. Braki rozwojowe w tym okresie, zaniedbania, powodują dalekosiężne skutki. Czasem nie do odrobienia" - przekonywał z kolei rzecznik prawa dziecka. Jego zdaniem ustawa żłobkowa to szansa i nadzieja dla dzieci i rodziny. "Od nas wszystkich zależy jak ją zinterpretujemy, jak ją wprowadzimy do praktyki społecznej" - zaznaczył. Przypomniał, że rodzice są naturalnymi partnerami wszelkich instytucji opiekuńczych i edukacyjnych.

 

Z uchwalenia ustawy zadowolona jest prezeska Fundacji MaMa Sylwia Chutnik. "Od lat nasza fundacja zgłaszała potrzebę uregulowania kwestii żłobków - tak, aby przestały być zoz-ami i żeby łatwiej było otworzyć tego typu placówkę. Podoba nam się, że są różne sposoby i rodzaje opieki, np. opieka domowa, w klubiku, czy u niani. To, co dotychczas była szarą strefą, nabrało formy prawnej" - powiedziała Chutnik PAP. Jak dodała, jest obawa, że nie wszystkie gminy będą w stanie zapewnić opiekę na właściwym poziomie, może przekraczać to ich możliwości finansowe.

 

"Mamy nadzieję, że standardy opieki zostaną doprecyzowane w odrębnych dokumentach i że będą odpowiednio wysokie. Liczymy też, że realizacja ustawy będzie stale monitorowana" - dodała. "Ustawa wspiera młodych rodziców, ale nie rozwiązuje ich problemów. Pewnych procesów emancypacyjnych nie da się zatrzymać, kobiety chcą i często muszą pracować, cieszę się, że rządzący to dostrzegli i wyszli im na przeciw" - powiedziała Chutnik.

 

Krytyczna wobec ustawy jest Karolina Elbanowska ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców. Jej zdaniem znacznie obniża ona standardy opieki nad małymi dziećmi i wcale nie przyczyni się do likwidacji szarej strefy, ponieważ proponowane w niej ułatwienia są pozorne. "Matki wcale nie mają wyboru: zostaćz dzieckiem, czy wrócić do pracy, wiele z nich nie ma wyjścia z powodów ekonomicznych. Państwu nie zależy na kobiecie matce, ale tylko na kobiecie pracowniku. Nie ma powszechnego systemu wsparcia dla rodzin, proponuje im się za to placówki dla dzieci o byle jakich standardach. Ustawa wspiera jedynie opiekę pozadomową" - powiedziała Elbanowska w rozmowie z PAP.

 

Samorządowcy obawiają się, że wejście w życie ustawy wpłynie negatywnie na budżety gmin. Na środowym posiedzeniu Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego krytykowali rząd za to, że nałożył na gminy kolejne zadanie, nie przekazując środków na jego wykonanie.

 

Ustawa przewiduje, że funkcjonować będą żłobki, kluby dziecięce oraz dzienni opiekunowie. Upraszcza zasady zakładania żłobków, które przestaną być zakładami opieki zdrowotnej, zachęci do tworzenia tego typu placówek przy zakładach pracy, a także do legalnego zatrudniania niań. Żłobki i inne formy opieki podlegać będą resortowi pracy, a za organizację opieki nad małymi dziećmi - tak jak obecnie - odpowiadać będą samorządy.

 

Żłobki będą prowadzone przez gminy lub przez osoby fizyczne, prawne oraz jednostki organizacyjne nieposiadające osobowości prawnej (np. stowarzyszenia). Wysokość opłaty za pobyt dziecka w żłobku ustali założyciel żłobka. Opieka w tej placówce ma trwać maksymalnie 10 godz., z możliwością wydłużenia tego czasu za dodatkową opłatą. Jeden opiekun będzie mógł się zajmować maksymalnie ośmiorgiem dzieci, a gdy w grupie znajdzie się dziecko niepełnosprawne lub takie, które nie ukończyło roku - maksymalnie pięciorgiem dzieci.

 

Kluby dziecięcy będą sprawowały opiekę nad dziećmi do pięciu godz. dziennie. W zajęciach prowadzonych przez klub mogą uczestniczyć rodzice. Zarówno w żłobku, jak i w klubie pomagać mogą przeszkoleni wolontariusze.

 

Opiekę nad dziećmi - w swoim domu lub mieszkaniu albo lokalu udostępnionym przez gminę - będą też mogli sprawować opiekunowie dzienni. Będą nimi osoby fizyczne, zatrudniane przez wójta, burmistrza lub prezydenta miasta. Opiekun ma się zajmować, w zależności od wielkości lokalu, maksymalnie pięciorgiem dzieci, a gdy w grupie znajdzie się dziecko niepełnosprawne lub wymagające szczególnej opieki, nad trojgiem dzieci. Przed rozpoczęciem pracy powinien odbyć 160-godzinne szkolenie, jeśli nie posiada odpowiednich kwalifikacji.

 

Niania będzie zatrudniona bezpośrednio przez rodzinę, natomiast z budżetu państwa zostanie opłacona za nią składka na ubezpieczenia społeczne (emerytalne, rentowe i wypadkowe) i ubezpieczenie zdrowotne od kwoty minimalnego wynagrodzenia za pracę. Osoba, z którą zawarto umowę, będzie musiała zostać zgłoszona do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

 

Wprowadzeniu ustawy ma towarzyszyć resortowy program "Maluch", który ma wesprzeć samorządy w tworzeniu instytucji opieki nad dziećmi; w tym roku na jego realizację przeznaczono 40 mln zł.

 

Agata Kwiatkowska (PAP)

 

akw/ malk/ jbr/