Z analizy wynika, że średnie transakcyjne ceny mieszkań z drugiej ręki wzrosły najbardziej w Krakowie - o 9,8 proc. wobec czerwca ub.r. do 6 tys. 394 zł. Drożej niż przed rokiem było też we Wrocławiu i Poznaniu. Tam za metr kwadratowy mieszkania płacono odpowiednio: 5 tys. 321 zł i 5 tys. 68 zł, co oznacza wzrost cen mieszkań w tych miastach o 7,7 proc. i 5,8 proc.
Według raportu w ciągu roku średnie ceny transakcyjne spadły w Gdańsku - o 9,6 proc. i Gdyni - o 0,5 proc. Za metr kwadratowy trzeba było zapłacić w tych miastach - 4 tys. 779 zł i 4 tys. 934 zł.

Marcin Jańczuk z agencji nieruchomości Metrohouse powiedział, że wzrost cen rok do roku wynika z niskiej bazy, do której porównujemy tegoroczne transakcje czerwcowe. W czerwcu ub.r. ceny lokali na rynku wtórnym były niższe niż teraz, średnio o 4-5 proc.

Jańczuk ocenił, że Polacy nadal najchętniej kupują najtańsze mieszkania dwupokojowe oraz trzypokojowe do 50 m kw. "Jednak coraz częściej transakcje dotyczą też lokali w dobrych lokalizacjach, o stawkach przekraczających średnie na rynku" - podkreślił.

Marta Kosińska z Szybko.pl zauważyła, że w wakacje jest mniejszy ruch na rynku nieruchomości. W czerwcu średnie ceny ofertowe używanych mieszkań spadły nieznacznie wobec maja w kilku miastach - w Krakowie i Warszawie - o 0,2 proc., w Olsztynie - o 0,3 proc., w Gdańsku - o 0,5 proc., w Katowicach - o 0,6 proc. oraz w Poznaniu i Opolu - o 0,7 proc.
"W miastach, w których średni poziom cen jest wyższy niż 5 tys. zł, w ciągu ostatniego roku zauważalnie spadła podaż mieszkań w najniższych przedziałach cenowych do 5 tys. zł za metr" - podkreśliła Kosińska.
Dodała, że w Toruniu, Olsztynie i Katowicach jest teraz łatwiej znaleźć tańszą ofertę niż przed rokiem.


Analityk Expandera Jarosław Sadowski zwrócił uwagę na rosnące marże kredytów hipotecznych. W lipcu podwyższyło je sześć banków.
"Średnia marża kredytów z minimalnych, 5-proc. wkładem własnym, wynosi już 2,14 proc. Na początku roku było to 1,94 proc." - podkreślił.

Jak tłumaczy, to wynik m.in. spadku przychodów banków w wyniku wprowadzenia w czerwcu przez Komisję Nadzoru Finansowego (KNF) Rekomendacji U. "Zgodnie z nią, jeśli bank wymaga od kredytobiorcy ubezpieczenia się, to powinien poinformować go o możliwości wyboru oferty innego zakładu ubezpieczeń niż proponowany przez bank. W rezultacie istotnie mogą spaść zyski instytucji z tytułu sprzedaży ubezpieczeń dodawanych do kredytów" - dodał. (PAP)