Mimo sprzeciwu posłów PiS sejmowa komisja ds. UE poparła stanowisko rządu ws. projektu rozporządzenia PE , wprowadzającego nowe standardy bezpieczeństwa podmorskiego wydobycia ropy i gazu. Według PiS, podobnymi regulacjami może zostać objęty gaz łupkowy.

Przedstawiając w czwartek stanowisko rządu wiceminister gospodarki Tomasz Tomczykiewicz oświadczył, że celem nowych regulacji jest ograniczenie występowania poważnych wypadków w trakcie poszukiwania i wydobycia ropy i gazu spod dna morskiego.

 

"Rząd generalnie uznaje to za słuszne, podważamy tylko formę rozporządzenia, byłoby lepiej gdyby miało to formę dyrektywy. Rząd chce też, aby tymi regulacjami objęte były zasady kładzenia i użytkowania podmorskich instalacji przesyłowych, czyli rurociągów" - mówił Tomczykiewicz.

 

Poseł PiS Piotr Naimski zwrócił uwagę, że wprowadzenie regulacji byłoby precedensem, który może rozciągnąć się na sektor gazu łupkowego. "Inicjatorzy tego przepisu chcą doprowadzić do tego, by w Europie nie wierciło się w dnie morskim, albo żeby było to bardzo trudne. Możemy się spodziewać, że jeżeli to rozporządzenie będzie przyjęte, to będzie podstawą do szybkiego opracowania następnego, które obejmie eksploatację gazu łupkowego. W dodatku przeciwko kolejnemu rozporządzeniu argumentować nam będzie trudniej, jeśli się na to zgodzimy" - mówił Naimski.

 

Poseł zaproponował, by rząd - w celu uzyskania mocnego argumentu w czasie finalnych rozmów w Radzie UE o rozporządzeniu - uzyskał sprzeciw parlamentu. Wtedy - jego zdaniem - będzie łatwiej oddalić w przyszłości groźbę wprowadzenia restrykcyjnych regulacji ws. gazu łupkowego.

 

Posłanka PiS Marzena Wróbel mówiła, że projekt rozporządzenia jest początkiem realizacji scenariusza, którego jej partia spodziewała się od momentu odkrycia w Polsce gazu łupkowego. "Wiedzieliśmy, że będzie próba zahamowania wydobycia i będzie to robione w oparciu o jakieś standardy unijne, które na nas trzeba będzie wymusić" - oświadczyła Wróbel.

 

"Standardy bezpieczeństwa można zaostrzyć w tak absurdalny sposób, że eksploatacja nie będzie możliwa. Wiadomo było z góry, że zastopowanie wydobycia gazu łupkowego (nastąpi) w dwu etapach. Najpierw zgodzimy się na jakieś wyśrubowane standardy bezpieczeństwa w odniesieniu do innej dziedziny, która wydawałoby się nie dotyczy gazu łupkowego, a później te rozwiązania zostaną przeniesione na gaz łupkowy" - stwierdziła posłanka PiS.

 

Posłowie koalicji zwracali jednak uwagę, że taki sprzeciw może być odebrany jako sprzeciw Polski wobec jakichkolwiek standardów bezpieczeństwa przy wierceniach wszystkich rodzajów.

 

Andrzej Czerwiński (PO) argumentował, że takie podejście może tylko zaszkodzić przyszłej eksploatacji gazu łupkowego, która przecież - jak podkreślał - też powinna się odbywać w sposób bezpieczny.

 

Ostatecznie komisja poparła stanowisko rządu, dołączając opinię, że również popiera pomysł, aby regulacje weszły w życie jako dyrektywa, a nie rozporządzenie. Ostateczną wersję ma uzgodnić rząd na forum Rady UE.

 

Projekt stanowi, że posiadacze zezwoleń na podmorskie wiercenia powinni ponosić odpowiedzialność za wszelkie spowodowane przez nich szkody. Uznaje, że w niektórych krajach członkowskich regulacje są wystarczające, ale Unia powinna podjąć współpracę z pozostałymi krajami, aby zaostrzyć obowiązujące w nich normy. Dokument stwierdza też m.in., że należy zmobilizować sektor wydobywczy, aby osiągnął jeszcze lepsze wyniki w zapobieganiu poważnym incydentom. (PAP)