Greenpeace walczy od środy o zamknięcie elektrowni wraz ze Szwajcarską Fundacją Energii (SES) i niemiecko-francusko-szwajcarskim stowarzyszeniem promującym bezpieczeństwo atomowe (ATPN).

Organizacja ekologiczna argumentuje, że pomimo regularnych kontroli elektrownia nie jest bezpiecznym miejscem, choć po katastrofie jądrowej w japońskiej Fukushimie w 2011 roku operator szwajcarskiej siłowni, grupa Axpo, musiał poddać obiekt kontroli zagrożenia sejsmicznego. Z kolei Szwajcarski Federalny Inspektorat Bezpieczeństwa Jądrowego (ENSI) wydał 9 lipca 2012 r. decyzję, że szwajcarskie elektrownie jądrowe są odporne na silne trzęsienia ziemi, więc "elektrownia Beznau może dalej funkcjonować".

Greenpeace twierdzi, że eksperci ENSI się mylą, bo w swojej ocenie zastosowali złe normy techniczne. W piśmie do Inspektoratu ekologiczni działacze domagają się zmiany decyzji z 2012 roku i zamknięcia elektrowni. "Jeśli ENSI nie zmieni zdania, musi o tym poinformować publicznie. Będziemy wtedy mogli skierować sprawę do federalnego sądu administracyjnego, a następnie - jeśli będzie to konieczne - do Trybunału Federalnego" - poinformowała organizacja.

Szwajcarskie władze oceniają zagrożenie sejsmiczne w kraju jako umiarkowane na tle reszty Europy. Od XIII w. w Szwajcarii doszło do ok. 10 tys. trzęsień ziemi, z czego jedynie 12 spowodowało istotne straty. Najpotężniejsze trzęsienie miało miejsce w 1356 roku; eksperci szacują, że zjawiska o podobnym nasileniu występują co 1500 lat.

Położona w kantonie Argowia w pobliżu granicy z Niemcami elektrownia Beznau działa od 46 lat. Posiada dwa reaktory: Beznau I i II; oba są obecnie wyłączone z użytku ze względu na kontrole. W Szwajcarii znajdują się też trzy inne elektrownie jądrowe: Muehleberg, Goesgen i Leibstadt.(PAP)