Dyrektor administracyjna tego kursu Aneta Pająk przypomniała podczas konferencji w Katowicach, że propozycja skierowana jest nie tylko do studentów, ale do każdego, kto interesuje się Chinami.
"Zapraszamy prawników, jak również osoby niezwiązane z prawem, biznesmenów chcących prowadzić działalność gospodarczą w Chinach bądź też nawiązywać relacje biznesowe z Chinami" – powiedziała.
Nabór do szkoły rozpocznie się w połowie maja i będzie prowadzony na katowickim Wydziale Prawa i Administracji. Zajęcia w języku polskim oraz angielskim ruszą w październiku i mają się odbywać co miesiąc w jeden weekend. Cena tego rocznego kursu to 3,5 tys. zł.
Szkoła Prawa i Kultury Chińskiej powstała m.in. dzięki współpracy śląskiej uczelni z dwoma chińskimi uczelniami - Pekińskim Uniwersytetem Studiów Międzynarodowych oraz Uniwersytetem Północnowschodnim w Shenyang.
Dziekan szkoły w Shenyang Sun Ping zapowiedziała w środę, że zajęcia – m.in. ze znaczenia kultury chińskiej w odniesieniu do prawa – będą prowadzili także profesorowie tego uniwersytetu.
 

Prawnicze dyscyplinarki niezbyt surowe>>

Podczas tego interdyscyplinarnego kursu uczestnicy poznają podstawy m.in. prawa chińskiego, kultury chińskiej i języka chińskiego (przede wszystkim pod kątem relacji gospodarczych). Ponadto w Szkole Prawa i Kultury Chińskiej prowadzone będą zajęcia poświęcone specyficznym procedurom biznesowym oraz sposobom komunikacji.
Prof. Ewa Rott-Pietrzyk z Uniwersytetu Śląskiego podkreśliła, że różnice kulturowe między Chińczykami a Europejczykami można zaobserwować już w samym powitaniu. Dodała, że choć są to pewne drobiazgi, mieszkańcy Państwa Środka przywiązują do nich dużą wagę.
"Wizytówkę np. podaje się dwoma rękami patrząc w oczy tej osobie, której się tę wizytówkę podaje. Otrzymując wizytówkę należy się jej przyjrzeć, położyć ją obok siebie, broń Boże nie można jej zapomnieć i oni bardzo, bardzo zwracają na to uwagę. Więc podanie wizytówki byle jak, jedną ręką, nie patrząc w ogóle na człowieka, któremu się tę wizytówkę podaje, jest swoistym faux pas i te kontakty mogą się później nie układać" – wyjaśniła prof. Rott-Pietrzyk.
Uczestnicy kursu dowiedzą się także, jak w Chinach wyglądają procedury biznesowe. "Nam się może wydawać, że mamy już umowę zawartą, czyli dopracowaną, opracowaną, wynegocjowaną, podpisaną przez kompetentne osoby, a pewne sprawy mogą w rozumieniu Chińczyka, gdy chodzi o interpretację postanowień umownych, przebiegać zupełnie inaczej"- wskazała prof. Rott-Pietrzyk.
"Czasami dla Chińczyka istotniejszy jest jeden gest, jedno słowo niż cała, wielostronicowa, bardzo szczegółowa umowa" – dodała.
Podobna inicjatywa – Szkoła Prawa Amerykańskiego - działa na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego od października ub. r. (PAP)

 

Doradca restrukturyzacyjny zamiast syndyka - nowa ścieżka kariery po prawie?>>

Dowiedz się więcej z książki
Akta cywilne dla aplikantów
  • rzetelna i aktualna wiedza
  • darmowa wysyłka od 50 zł