Ekonomista z Wyższej Szkoły Zarządzania i Administracji w Opolu dr Witold Potwora nie ma wątpliwości, że pieniądze unijne zmieniły krajobraz Opolszczyzny - pod względem infrastruktury. „Widać to gołym okiem, a gdyby ktoś miał wątpliwości co do udziału unijnych pieniędzy w tych zmianach, to przypominają nam o tym tabliczki informacyjne, które wrosły już w krajobraz” – uznał.

Zdaniem eksperta środki z UE w sposób znaczący nie pobudziły jednak gospodarki w regionie. „Wpływ pieniędzy z UE na gospodarkę polską i opolską trzeba jednak oceniać w kontekście tego, co dzieje się na świecie – to znaczy dużego kryzysu” – uważa dr Potwora. „Takie spojrzenie pozwala stwierdzić, że najprawdopodobniej dzięki unijnym pieniądzom udało się nam uniknąć poważnej zapaści gospodarczej” – dodał.

Według wyliczeń departamentu koordynacji programów operacyjnych opolskiego urzędu marszałkowskiego w latach 2004-2013 wyremontowano lub zbudowano na Opolszczyźnie z dofinansowaniem UE prawie 300 km dróg lokalnych i regionalnych. Powstało też ponad 720 km kanalizacji sanitarnej i prawie 130 km sieci wodociągowej.

W ramach Regionalnego Programu Operacyjnego woj. opolskiego na lata 2007-2013 wsparciem objęto 119 placówek oświatowych i 69 placówek medycznych. W ramach ”Kapitału Ludzkiego” pomoc otrzymało ponad 220 placówek przedszkolnych, 590 szkół i 105 placówek prowadzących kształcenie zawodowe, a 4,2 tys. uczniów skorzystało z praktyk i staży.

Za pieniądze z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich wybudowano, wyremontowano lub zmodernizowano 105 świetlic i domów spotkań wiejskich; zbudowano 43 nowe oraz wyremontowano 14 starych obiektów sportowych. Wyremontowano też 53 zabytki, w tym kościoły i kaplice. W ramach RPO powstało prawie 2,4 tys. miejsc pracy w przedsiębiorstwach i kolejnych 919 w sektorze turystycznym; ponad 4,5 osób uzyskało pomoc na uruchomienie własnego biznesu.

Prócz tego powstały dziesiątki kilometrów tras spacerowych, konnych czy rowerowych. Z unijnym dofinansowaniem zagospodarowano np. bulwary nad Odrą w Opolu (za ponad 20 mln zł); region kupił szynobusy (42 mln zł), a stolica województwa zbudowała wiadukt na ul. Struga (63,4 mln zł). Powstały też centra sportowe (jak w Brzegu za prawie 31,3 mln zł) oraz imponujące budynki dla kultury - Miejska Biblioteka Publiczna w Opolu za 14,7 mln zł; Filharmonia Opolska za 21,6 mln zł czy słynny opolski amfiteatr przebudowany za 31,8 mln zł.

Pytany o efekty, jakie przyniosło dla Opola wejście Polski do UE, prezydent miasta Ryszard Zembaczyński uznał, że minione dziesięciolecie nie było dla miasta rewolucją. „Opole, które ma 800 lat, przez ten czas budowało się, paliło, odbudowywało i burzyło. Teraz po raz kolejny rozkwita, ale w historii miasta tych okresów rozkwitu było kilka” – mówił Zembaczyński.

Prezydent przyznał, że najbardziej unijne pieniądze przydały się na poprawę infrastruktury, na którą miasto nie znalazłoby aż tylu własnych środków. „Pieniądze europejskie poszły też na kanalizację i w tym względzie minione 10-lecie rewolucją było - w skali aglomeracji i miasta. Nie poszły natomiast na kanalizację deszczową i tu jest wielka klapa”- dodał prezydent.

Nawiązując do takich projektów jak rozbudowa filharmonii, biblioteki czy zagospodarowanie bulwarów nad Odrą, Zembaczyński ocenił, że Opole stało się „salonem europejskim pod względem jakości obiektów kulturalnych, bo filharmonia, biblioteka czy remontowany właśnie teatr lalki i aktora to perełki architektury w najlepszym wydaniu”.

„Ubraliśmy się w nowe szaty, przepiękne i złociste. Ale gdyby ich nie było, to nasza sztuka, malarstwo czy czytelnictwo wciąż by były, tylko nie w tak komfortowych warunkach. Chodzilibyśmy po prostu w starej jesionce” – podsumował prezydent.

Zdaniem Zembaczyńskiego dzięki unijnym pieniądzom poprawiła się jakość podróżowania oraz jakość obiektów oświatowych. Zmienił się też nieco styl życia Opolan, którzy zaczęli spacerować po nowych deptakach, korzystać ze ścieżek rowerowych czy siłowni na świeżym powietrzu.

„Na pewno jest to złoty wiek dla Polski z punktu widzenia tempa rozwoju, ale jednocześnie okres wielu wyrzeczeń czy nawet nędzy tych mieszkańców, którzy nie są beneficjentami, nie mają pracy, mieszkania, przyszłości. Nie można odtrąbić, że załatwiliśmy wszystkie sprawy” – dodał prezydent Opola.

Pytany o źle wydawane unijne pieniądze Zembaczyński wskazał na szkolenia osób bezrobotnych. „Mam wątpliwości, czy były one owocne. Znam bardzo wielu bezrobotnych, którzy przeszli wszelkie możliwe szkolenia i są dalej bez pracy” - powiedział. Za największe wyzwanie na kolejne lata uznał „wywołanie ssania w przemyśle na badania naukowe” oraz przestawienie się nauki na badania stosowane, czyli przydatne dla gospodarki.

(PAP)