Krzysztof Olkowicz, dyrektor Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej w Koszalinie, któremu podlegają miejscowe areszty śledcze i więzienia, pracuje w więziennictwie prawie 30 lat. We wrześniu ub. roku zgłoszono mu, że do aresztu trafił mężczyzna skazany za kradzież wafelka wartego 99 groszy. Okazało się, że to 42-letni Arkadiusz K., który występował m.in. w "Szansie na sukces", chory na schizofrenię i ubezwłasnowolniony mężczyzna, który wafelek oblany czekoladą ukradł w 2011 r.

Policjanci, którzy go ujęli, sprawdzili dowód, ale nie zauważyli, że na dokumencie nie ma podpisu, co oznacza, że jest on ubezwłasnowolniony. Sąd skazał mężczyznę zaocznie (sprawca nie przyszedł na rozprawę) na 100 zł grzywny. Arkadiusz K. jej nie wpłacił, więc sąd zamienił mu ją na pięć dni aresztu.

Olkowicz spotkał się ze skazanym, gdy mężczyzna przebywał w celi trzeci dzień. Od razu stało się dla Olkowicza jasne, że więzień wymaga pomocy, a nie aresztu. Zadzwonił do sekretarki i poprosił, żeby wpłaciła 40 zł, bo tyle były warte dwa pozostałe dni aresztu. Następnego dnia Arkadiusz K. wyszedł na wolność.

To nie był pierwszy raz, gdy Krzysztof Olkowicz pomógł aresztowanym. Kilka lat temu przyczynił się do zwolnienia z aresztu niepełnosprawnego umysłowo Radosława Agatowskiego, nad którym znęcali się współwięźniowie.

"Od 30 lat pułkownik Olkowicz styka się z wykonywaniem orzeczeń prawa karnego. Na bazie tego doświadczenia, po prostu z ludzkich pobudek, zajmuje się analizą i krytyką konsekwencji jednego z wymiarów sędziowskiej niezawisłości - niezawisłości od rozumu" - mówił w laudacji o laureacie dr Paweł Moczydłowski.

"Walkę z tymże wymiarem, świadcząc pomoc humanitarną i ochronę najsłabszym grupom społecznym, pułkownik Olkowicz toczy samotnie od wielu lat. Publicznie stała się ona znana przy okazji ujawnienia jego roli w uwolnieniu z więzienia niepełnosprawnego umysłowo Radosława Agatowskiego. Ostatnio natomiast, gdy Sąd Rejonowy w Koszalinie zamienił karę grzywny w wysokości 40 zł na pięć dni aresztu w stosunku do Arkadiusza Kusza, który skradł wafelek w promocyjnej cenie 99 groszy. Krzysztof Olkowicz znowu poruszył opinię publiczną, płacąc zasądzoną grzywnę za osadzonego i uwalniając go z więzienia. Jego uwadze bowiem nie umknęło, że chodzi o osobę już ubezwłasnowolnioną, która nie powinna nigdy zostać przez sąd skazana" - mówił dr Moczydłowski.

Radio TOK FM przyznaje swoją nagrodę osobie, instytucji lub organizacji za odważne, niekonwencjonalne, niezwykłe działania, dzieła lub wypowiedzi, które w ciągu minionego roku miały istotny wpływ na świadomość społeczną lub wręcz zmieniły polską rzeczywistość. Rok temu Nagrodę im. Anny Laszuk otrzymała Fundacja Panoptykon i Katarzyna Szymielewicz.

W gronie tegorocznych finalistów, poza laureatem, znalazły się: wicepremier Elżbieta Bieńkowska, nominowana za "przerwanie obłudnego języka polityki, za wypowiedzi jasne, konkretne i kompetentne" oraz profesor Monika Płatek, która otrzymała nominację "za merytoryczną obronę podstawowych faktów i wartości; inteligencję i akcentowanie prawdy; cierpliwość w walce o prawa człowieka i obiektywny ogląd rzeczywistości, z którą nie boi się dyskutować".

Autorem statuetki, którą odebrał zwycięzca nagrody, jest projektant Michał Majewski. Inspiracją do jej powstania była zapowiedź programu "Połączenie" Jakuba Janiszewskiego z TOK FM, w której dziennikarz wyjaśnia, że "sens tworzy tylko odpowiednie połączenie". Rzeźba przybiera bowiem kształt nadany jej przez odbiorcę - może być sześcianem, w którym litery tworzą słowa, ale też chaotyczną strukturą, która skłania do poszukiwania sensu. (PAP)