Adwokaci i radcy chcą być chronieni jak funkcjonariusze publiczni
Adwokaci i radcy prawni skarżą się, że coraz częściej w swojej pracy narażeni są na hejt, agresję, znieważanie i stalking. Krewkich obywateli nie powstrzymuje nawet sala sądowa i obecność sędziego. Dlatego chcą, by w ich ustawach wprowadzony został przepis, zgodnie z którym podczas i w związku z wykonywaniem obowiązków zawodowych będą objęci ochroną przewidzianą dla funkcjonariuszy publicznych i wynikającą z kodeksu karnego. Radcy swój zapis wywalczyli w noweli przyjętej już przez Sejm, a poprawka do Prawa o adwokaturze ma akceptację posłów i duże szanse na przyjęcie.

Idiotka, chamidło, kretyn - to niektóre, najłagodniejsze epitety, z którymi zmagają się adwokaci i radcy także na salach sądowych. Jak sami przyznają, sprawy, w których reprezentują klientów lub ich bronią, budzą zazwyczaj ogromne emocje, więc stronom "puszczają nerwy". Efektem są personalne ataki, ale też zarzucanie prawnikom - kłamstwa, manipulacji, braku wiedzy, życzenie wszystkiego, co najgorsze, a nawet zakamuflowane groźby. Prawniczki narażone są także na seksistowskie komentarze i zaczepki. Do tego dochodzi presja psychologiczna - wywierana często przez samych klientów, ale też proces skargi na pracę adwokata/radcy kierowane do organów samorządu.
Zapobiegać takim sytuacjom ma przepis wprowadzony do Prawa o adwokaturze i ustawy o radcach prawnych, zgodnie z którym zarówno adwokaci, jak i radcy w związku z wykonywaniem obowiązków zawodowych korzystać będą z ochrony przewidzianej dla funkcjonariuszy publicznych. Adwokat Robert Pogorzelski (Kancelaria Adwokacka Adwokat Robert Pogorzelski), autor propozycji zmian obejmujących adwokatów, nie ukrywa, że liczy na jej przyjęcie przez Sejm.
- Poprawka została zgłoszona podczas prac w komisjach nad projektem nowelizacji ustawy Prawo o adwokaturze, odzwierciedla moją propozycję. Zmiana jest oczywiście potrzebna, bo obowiązujące przepisy, procedura karna, nie gwarantują adwokatom wystarczającej, precyzyjnej ochrony. A pamiętajmy, że zgodnie z zasadą prawa karnego nullum crimen sine lege certa (nie ma przestępstwa bez określonej ustawy) czyn zabroniony oraz grożąca za niego kara muszą być sformułowane w ustawie w sposób maksymalnie dokładny, jasny i precyzyjny - mówi. I dodaje, że obecnie - jak pokazuje praktyka orzecznicza - adwokatom ciężko jest wyegzekwować procesowo taką ochronę. - Co więcej, przecież w praktyce liczy się to, czy jesteś w stanie - np. na policji - pokazać konkretny przepis, na podstawie którego można ścigać czyn, który wobec ciebie popełniono. Przykładowo adwokat, który został znieważony, powinien mieć podstawę w przepisach, na którą może się powołać, składając zawiadomienie. Niestety obecnie często się zdarza, że w takiej sytuacji adwokaci są po prostu odsyłani na drogę prywatnoskargową - wskazuje.
Czytaj: Nowelizacja ustawy radcowskiej przyjęta przez Sejm>>
Radcy proponują swoją definicję pomocy prawnej; tytuł radcy ma być lepiej chroniony>>
Ograniczenie wolności za podawanie się za radcę prawnego?>>
Przepis jest, ale niezbyt dobrze chroni
W uzasadnieniu poprawki zwrócono uwagę, że obowiązująca regulacja zawarta w art. 7 ust. 1 Prawa o adwokaturze zakłada, że adwokat podczas i w związku z wykonywaniem obowiązków zawodowych korzysta z ochrony prawnej podobnie jak "sędzia i prokurator". Tyle że - jak dodano - przepis nastręcza w praktyce istotnych wątpliwości interpretacyjnych.
Wyznaczenie zakresu ochrony na podstawie tego przepisu jest zadaniem bardzo trudnym. Dodatkowych problemów nastręcza słowo podobnie. Dlatego uważam, że zakres ochrony prawnej, która przysługuje adwokatowi podczas i w związku z wykonywaniem obowiązków zawodowych, powinien być uregulowany precyzyjnie. Sędzia, prokurator są funkcjonariuszami publicznymi w rozumieniu kodeksu karnego (art. 115 par. 13 kodeksu karnego), a zatem w przypadku zamachu przeciwko nim, podjętego podczas i w związku z wykonywaniem obowiązków zawodowych albo spowodowanego wykonywanym przez nich zawodem lub stanowiskiem, są oni objęci rozszerzoną ochroną prawnokarną - zaznacza adwokat Paweł Dziekański z Zakładu Prawa Karnego Instytutu Nauk Prawnych PAN, kancelaria Dziekański Chowaniec Ajs.
Zobacz też w LEX: Legal AI Academy: Co wolno, a czego nie? Best practices w promptowaniu i researchu prawnym >
Dlatego, jak dodaje, zastrzeżenia budzi to, czy art. 7 Prawa o adwokaturze można interpretować w ten sposób, że skoro sędziowie i prokuratorzy są funkcjonariuszami publicznymi i przysługuje im prawnokarna ochrona z tego tytułu, to podobnie jest z adwokatem. - Moim zdaniem nie, ponieważ w takim przypadku nie są spełnione kryteria zasady określoności normy prawnokarnej. Dlatego proponowany przepis jest potrzebny, jeżeli adwokat ma posiadać skuteczną ochronę przed zamachami prawnokarnymi na jego osobę w związku z pełnieniem obowiązków zawodowych. Moim zdaniem jednym z koniecznych elementów ochrony prawnej sędziego, prokuratora jest to, że podlegają oni rozszerzonej ochronie prawnokarnej przed zamachami na nich. Skoro więc art. 7 Prawa o adwokaturze zmierza do zapewnienia zbliżonej ochrony (co do zasady słusznie), to uznawałbym, że ten prawnokarny aspekt ochrony prawnej podczas wykonywania zawodu powinien odnosić się również do adwokata. Do zrealizowania tego w sposób właściwy konieczne jest wprowadzenie proponowanej zmiany - uzasadnia Dziekański.
Czytaj też w LEX: Jak kupuje się usługi i produkty prawnicze w erze social mediów? >
Czytaj: AI w służbie adwokata? NRA zmienia zasady etyki>>
Radcy w ochronie radców chcą pójść dalej
Anna Sękowska, dziekan Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie, podkreśla, że tożsame rozwiązanie obejmujące radców prawnych ochroną taką jak w przypadku funkcjonariuszy publicznych jest już w noweli ustawy o radcach prawnych przyjętej przez Sejm. - To potrzebna zmiana i krok w dobrym kierunku. W pracach nad większą zmianą ustawy rozważaliśmy wprowadzenie mechanizmów, które wzmocnią wsparcie dla radców w tego typu sytuacjach.
Niezaprzeczalnie, w ramach obowiązujących przepisów, jako samorząd nie mamy narzędzi do tego, żeby w sprawie radcy, który został np. znieważony na sali sądowej, interweniować. Ustawa o radcach prawnych zakłada rozwiązania i narzędzia pozwalające na sprawowanie pieczy nad należytym wykonywaniem zawodu, czyli na działanie w sytuacji, kiedy to radca popełni błąd. Powinny zostać wprowadzone rozwiązania, które zrównoważą sytuację i umożliwią organom samorządu wsparcie radcy, wobec którego skierowano niewłaściwe zachowania ze strony innych uczestników postępowania czy czynności zawodowych. Zresztą już w ramach ustawy przyjętej przez Sejm otrzymaliśmy status organizacji, która będzie mogła brać udział w procesach i postępowaniach dotyczących radców prawnych, aczkolwiek w postępowaniach karnych, cywilnych i administracyjnych w zakresie dotyczącym tajemnicy i niezależności radcy prawnego. Pozostaje wypracowanie rozwiązań dotyczących spraw pomiędzy radcą a przykładowo klientem - podsumowuje.
Czytaj też w LEX: Priorytetyzacja i delegowanie zadań w dziale i zespole prawnym >
Dziekan przyznaje, że radcowie zgłaszają przypadki znieważania czy niewłaściwego zachowania ze strony osób trzecich. - Niektórzy spośród nich składają przewidziane prawem zawiadomienia, pozwy czy też zgłaszają roszczenia. Część radców prawnych, z uwagi na utrudnione dochodzenie ich praw i czas, który to zajmuje, po prostu, mówiąc kolokwialnie, odpuszcza. Ale nie powinniśmy się z tym godzić. Podobnie jak z tym, co czasem dzieje się na sali sądowej. Myślę, że również sędziowie powinni być wyczuleni na takie sytuacje. Oczywiście zrozumiałe jest to, że klienci i strony działają pod wpływem emocji i że granice wolności słowa są w związku z tym ocenne. Jako pełnomocnicy i obrońcy musimy zachować dystans i kulturę, ale sędziowie powinni wymagać tego samego od wszystkich uczestników rozprawy - zaznacza.
Czytaj też w LEX: Planowanie pracy działu i zespołu prawnego w warunkach ciągłej zmienności >
Podejście sędziów też mogłoby się zmienić?
Agnieszka Prętczyńska, adwokat prowadząca własną kancelarię, podkreśla, że jak najbardziej jest zwolenniczką objęcia adwokatów ochroną taką samą jak w przypadku funkcjonariuszy publicznych. Zwraca jednak uwagę, że potrzebna jest też zmiana w podejściu choćby sędziów, ale też policjantów.
Takie sytuacje zdarzają mi się często i to zarówno wtedy, kiedy jestem obrońcą, jak i w sytuacji, gdy reprezentuję oskarżyciela posiłkowego. Sprawy, które prowadzę, są ciężkie gatunkowo, budzą sporo emocji. Na salach sądowych byłam już wyzywana przez drugą stronę – choćby określono mnie mianem „chamidła", ale też używając mocniejszych słów, powszechnie uznawanych za obraźliwe. I tu tkwi problem, bo nie działo się to w ustronnym miejscu, ale na sali, a świadkiem takich sytuacji był sędzia. W mojej ocenie reakcja sądu powinna być zdecydowana – taka osoba powinna być ukarana dotkliwą grzywną lub wyproszona z sali sądowej. Tymczasem zazwyczaj kończy się zwróceniem uwagi i zaprotokołowaniem, a inwektywy zaczynają być rzucane ponownie zaledwie po kilku minutach - mówi.
A może zainteresuje cię w LEX: Przeszukanie pomieszczeń adwokackich w prawie polskim w świetle najnowszego orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka >
Jak dodaje adwokat Prętczyńska, nie ma czasu na to, żeby walczyć w takich przypadkach np. o ochronę swoich dóbr osobistych. - Kiedyś reprezentowałam prawnika, który został obrażony przez przeciwną stronę. Ostatecznie skończyło się to grzywną w wysokości 5 tys. zł. Nie jest to kwota duża, biorąc pod uwagę fakt, że mówimy o osobach, które notorycznie kogoś obrażają, pomawiają i które nie widzą w tym nic złego. Poświęcanie czasu w sądzie tylko po to, by taka osoba została ukarana kilkoma tysiącami złotych, nie ma większego sensu - podsumowuje.
W jej ocenie podejście sędziów może się z kolei wiązać z tym, że uważają, iż prawnicy powinni mieć „grubszą" skórę.
Mechanizm, wydaje mi się, może być prosty. Skoro bronimy osób oskarżonych o kradzież, gwałty, zabójstwa, mamy kontakt z tymi osobami, rozmawiamy z nimi, są naszymi klientami, to sędziowie wychodzą z założenia, że – mówiąc kolokwialnie – nie powinny nas dotykać inwektywy, które kieruje pod naszym adresem druga strona. To z kolei jest po prostu przyzwoleniem na agresję słowną, która nie wiadomo, w co może się przerodzić. Powtórzę: uważam, że reakcja w takich sytuacjach powinna być natychmiastowa – podsumowuje.
Czytaj też w LEX: Wypalenie zawodowe – poradnik dla liderów zespołów prawnych >
Większa ochrona ostudzi emocje
Adwokat Przemysław Stęchły, prezes Wyższego Sądu Dyscyplinarnego, uważa, że zmiana jest potrzebna. - Niestety, na przestrzeni ostatnich kilku, a nawet kilkunastu lat, jest coraz więcej sytuacji, w których adwokaci stykają się z agresją, głównie słowną. Zresztą dotyczy to nie tylko przedstawicieli naszego zawodu, ale też innych osób, które wypełniają różne publiczne obowiązki, na przykład ratowników medycznych, lekarzy – o czym ostatnio sporo się mówiło i czego konsekwencją były zmiany w przepisach. W naszym przypadku, niestety, mogę też powiedzieć to z własnego doświadczenia, to poczucie bezpieczeństwa spadło. Kiedyś, 20, 25 lat temu, kiedy chodziłem po sądach, nawet nie myślałem o tym, że coś mogłoby się stać, a teraz mam poczucie, że może z tym być różnie - mówi prezes.
Czytaj też w LEX: Odpowiedzialność cywilna za szkody wyrządzone klientom w wyniku wykorzystywania przez radców prawnych systemów sztucznej inteligencji >
Jak dodaje, ze względu na charakter pracy adwokatów, ale też charakter samych spraw, które często budzą ogromne emocje, zmiana przepisów jest konieczna.
- Ja przykładowo, mimo upływu już kilku lat, pamiętam sytuacje, kiedy w sprawie rozwodowej partner mojej klientki był tak negatywnie i agresywnie nastawiony do niej, że uniemożliwiał nam spokojną rozmowę na korytarzu sądowym. Cały czas podchodził, przerywał, przeszkadzał. Nie działały prośby o umożliwienie rozmowy, a ochrona powiedziała mi wprost, że nic nie może zrobić, bo tak naprawdę nie można tego zakwalifikować jako zachowania agresywnego czy w jakiś sposób komuś zagrażającego. Takie sytuacje są bardzo stresujące, utrudniają naszą pracę i też nie wiadomo do końca, czym tak naprawdę mogą się skończyć. Adwokaci zgłaszają też różnego rodzaju incydenty podczas spotkań z klientami, w tym tymi, dla których są ustanowieni z urzędu. Dlatego powtórzę: w naszej ocenie zmiana przepisów nie tylko pomoże nam w dochodzeniu swoich praw w sytuacji, gdy ktoś wobec adwokata zachował się agresywnie czy go znieważył, ale też zadziała prewencyjnie – bo to chyba jest w tym najważniejsze. Żeby osoby, z którymi pracujemy, miały poczucie, że nie wszystko jest dozwolone - zaznacza.
Zobacz też w LEX: Wizerunek kancelarii prawnej - jak mu pomóc? >
Prezes podkreśla, że informacja o tym, iż adwokaci są chronieni w podobnym zakresie jak choćby prokuratorzy, na pewno studziłaby emocje zbyt zapalczywych uczestników postępowań.
Tak jak mówiłem, najważniejsza jest w tym prewencja. Natomiast oczywiście i obecnie adwokaci mają możliwość ochrony swojego dobrego imienia, ochronę dóbr osobistych, czy to na drodze cywilnej, czy prywatnoskargowej. Ale jest to długotrwałe, wymaga sporego zachodu i nie zawsze pomaga w rozwiązaniu konkretnego problemu – bo agresorzy nie mają poczucia, że mogą ponieść realne konsekwencje. Zupełnie inaczej byłoby, gdyby takie zachowania były ścigane z urzędu - podsumowuje.






