„Gdyby umowa w Paryżu miała zostawiać Europę w osamotnieniu, to będzie musiała zostać poddana bardzo poważnej rewizji, albo znaczna część przemysłu ostatecznie opuści nasz kontynent i przeniesie się tam, gdzie ceny energii są dużo niższe” - zaznaczył Korolec, który był uczestnikiem panelu dyskusyjnego w ramach XXXIX Sympozjum Współczesna Gospodarka i Administracja Publiczna.

W styczniu tego roku Komisja Europejska opublikowała swoje propozycje do 2030 r. Wśród nich są nowe cele: 40-proc. redukcji emisji dwutlenku węgla (CO2) oraz podniesienie do 27 proc. udziału energii ze źródeł odnawialnych.

Komisja zaapelowała do Parlamentu Europejskiego i krajów UE, by przyjęły jej propozycje do końca 2014 r., by UE mogła zadeklarować 40-proc. redukcję emisji CO2 do 2030 r. na początku 2015 r., przed międzynarodowymi negocjacjami ws. globalnej umowy klimatycznej. Mają one mieć miejsce w 2015 r. na szczycie klimatycznym ONZ w Paryżu.

Jak zaznaczył Korolec, państwa członkowskie UE obecnie dyskutują propozycję KE. Prawdopodobnie w październiku Rada Europejska określi cele klimatyczne i sposoby ich realizacji.

Pełnomocnik rządu przypomniał, że ze względu na niepewność dotyczącą celów emisyjnych, międzynarodowe korporacje wstrzymują się z inwestycjami na terenie Unii Europejskiej, realizując je w innych częściach świata.

„Inwestor, który w ostatnich latach zainwestował w Stanach Zjednoczonych 10 mld dolarów, w Europie nie zainwestował dodatkowego 1 dolara poza tym, co było niezbędne dla utrzymania produkcji. Tego typu głosów wśród inwestorów jest bardzo dużo” - zaznaczył Korolec.

„To nie jest widoczny odpływ inwestycyjny, bo przedsiębiorstwa się tym nie chwalą, ale nowe inwestycje w zasadzie omijają Europę” - dodał.

Według niego w związku z dużymi inwestycjami realizowanymi przez polskie firmy energetyczne w odnowę mocy produkcyjnych, nasz kraj ma „stosunkowo duże perspektywy redukcji emisji”.

Prezes PGE Marek Woszczyk przypomniał, że polski sektor energetyczny w ciągu ostatnich dwóch dekad znacząco zmniejszył emisyjność i podniósł efektywność wytwarzana energii. "Efektywność została podniesiona o 1/3, ale w porównaniu z Europą Zachodnią wciąż mamy wiele do zrobienia, bo jest ona wciąż o ok. 40 proc. niższa (...). Jesteśmy wciąż na poziomie gospodarek krajów rozwijających się" - zaznaczył.

Zdaniem prezesa Grupy Azoty ZAK Adama Leszkiewicza także branża chemiczna w ostatnich kilkunastu latach wykonała wiele działań dostosowawczych do nowych uwarunkowań klimatycznych, których efektem jest około 50-proc. redukcja emitowanych przez nią gazów cieplarnianych.

„Nawet nie czekając na pewne rozstrzygnięcia administracyjne związane z polityką klimatyczną, wykonano ogromną pracę i wykonuje się ją nadal. Próbujemy, staramy się i chcemy na bieżąco dostosowywać się do nowoczesnych metod produkcji i oszczędzania na kosztach energii” - zaznaczył Leszkiewicz.

Według niego branża chemiczna, rozumiejąc unijną ideę polityki klimatycznej i ją wspierając, musi przede wszystkim dbać o swoją konkurencyjność.

„Chcemy, żeby te rozwiązania nie pogarszały naszej pozycji konkurencyjnej jako firmy, jako branży, a tak się może stać, jeśli będziemy patrzeć na politykę klimatyczną tylko w sposób administracyjny, przez pryzmat realizacji celu klimatycznego” - ocenił.

Organizatorem XXXIX Sympozjum Współczesna Gospodarka i Administracja Publiczna w Krynicy-Zdroju jest Katedra Gospodarki i Administracji Publicznej uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, której szefem jest prof. Jerzy Hausner. (PAP)