Brazylijska państwowa agencja ochrony środowiska poinformowała w sobotę o nałożeniu kolejnej kary na amerykański koncern naftowy Chevron, któremu zarzuca brak reakcji na wyciek ropy, do jakiego doszło w ubiegłym miesiącu u wybrzeży stanu Rio de Janeiro.

Chevron obciążono obecnie grzywną 10 mln reali (5,4 mln dolarów) za złamanie obowiązku chronienia środowiska. Zdaniem agencji, koncern nie dysponował odpowiednim wyposażeniem i po wykryciu wycieku działał zbyt powoli.

W odpowiedzi Chervron oświadczył, że w stosownym czasie wprowadził w życie plan awaryjny.

Plan zrealizowano szybko i niezwłocznie podjęto działania, służące zaczopowaniu źródła wycieku. W ciągu zaledwie czterech dni, co eksperci przemysłowi uważają za znakomite tempo, spółka zdołała objąć kontrolą źródło przecieku, rozpoczynając proces istotnego opanowania wypływu ropy, który zmniejszył się obecnie do sporadycznych wyrzutów w formie kropel - głosi komunikat Chevronu.

Koncern został już wcześniej ukarany przez rządową agencję grzywną 50 mln reali (27 mln dolarów) za wyciek, który rozpoczął się 7 listopada w rejonie próbnego odwiertu, około 370 kilometrów od północno-wschodniego wybrzeża stanu Rio de Janeiro. Odwiert prowadziła jako podwykonawca firma Transocean.

Wcześniej w tym tygodniu brazylijska policja federalna zwróciła się do prokuratury o wytoczenie Chevronowi i Transoceanowi zarzutów karnych. Ponadto 17 osób ma być osobiście winnych temu, że policja nie została zawiadomiona na czas o wycieku - za co w razie skazania grozi do 14 lat więzienia. Zarzut taki postawiono między innymi szefowi brazylijskiego oddziału Chevronu Georgowi Buckowi.

Chevon twierdzi, że podjęta przeciwko niemu akcja prawna jest nieuzasadniona. Brazylijski prokurator federalny wystąpił ponadto wobec koncernu z pozwem o odszkodowanie za dewastację środowiska w kwocie 11 mld dolarów. (PAP)

dmi/ mhr/