Prokuratura Okręgowa w Krakowie oskarżyła 42-letniego Ż. o sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób, co doprowadziło do śmierci jednej z nich, za co grozi od 2 do 12 lat więzienia.

Z aktu oskarżenia wynika, że od 2012 roku w Zgierzu (Łódzkie) Ż. wyrabiał i sprzedawał substancję chemiczną, którą w opakowaniach po kilkudziesiąt kapsułek oferował w internecie i sprzedawał zainteresowanym jako tabletki na odchudzanie. W rzeczywistości środek ten mógł powodować silne zatrucie, a nawet śmierć. O sprawie pisały w media w roku 2013.

Z zamówionej na potrzeby tego postępowania ekspertyzy biegłych wynika, że substancją tą był Dinitrofenol, w skrócie DNP, organiczny związek chemiczny z grupy fenoli, który przed laty w Stanach Zjednoczonych uchodził za środek na odchudzanie. Po latach przestano go stosować w tym charakterze z powodu zgonów wynikłych z przedawkowania. DNP powoduje podniesienie ciepłoty ciała, w skrajnych przypadkach nawet do takiej temperatury, w której ścina się białko. W czasie wojny w Wietnamie Amerykanie mieli stosować ten środek do niszczenia pastwisk, lasów i kultur roślinnych - tak by same się spalały.

- Jest to szczególna trucizna, niezwykle trudna do rozpoznania. Oskarżony był świadomy wpływu tej substancji na organizm ludzki. Nie informował o jej szkodliwym działaniu. Część osób, która zażyła tabletki, miała problemy ze zdrowiem - mówił prokurator Mirosław Kozioł z krakowskiej prokuratury.

Ustalono listę osób, które za pośrednictwem portali internetowych skorzystały z tych środków. Na liście znajdowała się 20-letnia Martyna Sz. z Warszawy, która zmarła w maju 2013 roku na skutek zatrucia i wywołanej nią ostrej niewydolności krążeniowo-oddechowej.

Oskarżyciel żądał dla podsądnego (przebywającego w areszcie od września 2013 roku) kary 5 lat pozbawienia wolności. Obrona wnosiła o uniewinnienie Macieja Ż. podkreślając, że nie udowodniono, iż dziewczyna zażyła kapsułki; kwestionowano też przyczynę zgonu oraz wskazywano, że sam oskarżony przekazywał w internecie, jakie są przeciwwskazania do brania DNP, zaś klienci Ż. doskonale wiedzieli, co zażywają, bo byli o tym poinformowani - przez niego lub we własnym zakresie.

Sąd wymierzył Maciejowi Ż. karę taką, jakiej żądał prokurator - 5 lat więzienia oraz grzywna. Sędzia Anna Nowakowska uznała, że oskarżony przyczynił się do śmierci 20-latki w tym sensie, że zmarła ona w wyniku zażycia kupionego w internecie środka. Sąd stanął na stanowisku, że przestępstwem jest sprzedaż specyfików do zażywania przez ludzi, bez uprawnień.

Obrońca Łukasza Ż. mecenas Wiktor Niemiec powiedział, że razem z klientem rozważą, czy składać apelację od wyroku, który jest nieprawomocny. (pap)