Bezpłatny e-book Podział majątku a nieważność kredytu frankowego - przegląd orzecznictwa
Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

Prof. Andrzej Wróbel: Zagraniczne małżeństwa jednopłciowe raczej nie mogą liczyć w Polsce na pełnię praw

Z wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE wynika, że polskie urzędy mają obowiązek rejestrowania zawartych za granicą małżeństw jednopłciowych, ale nie wynika obowiązek zapewnienia im takich samych praw jak małżeństwom kobiet i mężczyzn – twierdzi prof. Andrzej Wróbel, sędzia Sądu Najwyższego w stanie w spoczynku i były sędzia Trybunału Konstytucyjnego. I przewiduje, że w praktyce oznaczać to będzie odmowę przyznania małżeństwom jednopłciowym wielu uprawnień, które zgodnie z polskim prawem przysługują małżeństwom, np. anonsowanego przez premiera prawa do adopcji.

andrzej wrobel
Źródło: Wolters Kluwer Polska

Krzysztof Sobczak: Po wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 25 listopada 2025 r. i Naczelnego Sądu Administracyjnego z 20 marca 2026 r. obowiązek  rejestracji w polskich urzędach zagranicznych małżeństw osób tej samej płci wydaje się sprawą oczywistą. Ale Pan od lat twierdził, że taki obowiązek w Unii Europejskiej jest oczywisty.

Andrzej Wróbel: Podtrzymuję tę opinię. Nie mam żadnych wątpliwości i nigdy nie miałem, że obowiązkiem państwa polskiego jest uznawanie takich dokumentów wystawionych w innych państwach Unii Europejskiej. Jeżeli dwie osoby tej samej płci zawarły związek w formie małżeństwa lub związku partnerskiego, to taki sam status powinny mieć w naszym porządku prawnym, zwłaszcza jeżeli te osoby przemieściły się na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej.

Czytaj też w LEX: Zagraniczne małżeństwo jednopłciowe – ważne w Polsce. Omówienie wyroku TS z dnia 25 listopada 2025 r., C-713/23 (Wojewoda Mazowiecki) >

Więcej: Prof. Wróbel: Dawno powinniśmy uznawać zagraniczne związki partnerskie i pozwalać na zawieranie ich w kraju>> 

Według Pana administracja powinna takie dokumenty uznawać i niepotrzebne do tego były żadne orzeczenia sądowe. Ale jest wyrok unijnego trybunału, po nim NSA i cała już seria orzeczeń wojewódzkich sądów administracyjnych.

A wszystkie one potwierdzają ocenę TSUE, że odmowa uznania przez organy państwa członkowskiego, którego przynależność państwową posiada dwóch obywateli Unii tej samej płci, małżeństwa zawartego przez nich zgodnie z prawem na podstawie procedur przewidzianych w tym celu w innym państwie członkowskim, w którym ci obywatele Unii skorzystali z przysługującej im swobody przemieszczania się i pobytu, może stanowić przeszkodę w wykonywaniu prawa ustanowionego w art. 21 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, ponieważ taka odmowa może spowodować dla nich poważne niedogodności na płaszczyźnie administracyjnej, zawodowej i prywatnej.  Trybunał dodał, że taka odmowa uniemożliwia wspomnianym obywatelom Unii, którzy rozwinęli lub umocnili życie rodzinne w trakcie pobytu w przyjmującym państwie członkowskim, mieszkając w nim jako osoby pozostające w związku małżeńskim, kontynuowanie tego życia rodzinnego z jednoczesnym korzystaniem z tego statusu prawnego, pewnego i skutecznego wobec osób trzecich, oraz zmusza ich do życia jako osoby stanu wolnego po powrocie do państwa członkowskiego pochodzenia.

Czytaj też w LEX: Uznanie związków osób tej samej płci w Polsce i transkrypcja zagranicznych aktów małżeństwa par jednopłciowych – glosa do wyroku Trybunału Sprawiedliwości z 25.11.2025 r., C-713/23, Cupriak-Trojan i Trojan

Czy z wyroku TSUE można wywodzić dla państwa polskiego jakiś dalej idący obowiązek, niż tylko transkrypcja zagranicznego dokumentu?

Niestety, Trybunał ograniczył znacznie te możliwości, akcentując wyłączną kompetencję państw członkowskich w dziedzinie regulacji związków małżeńskich, podkreślając w związku z tym, że rozstrzygnięcie jest ograniczone do obowiązku uznania przez Polskę małżeństwa obywateli polskich tej samej płci zawartego w innym państwie członkowskim, natomiast nie nakłada na państwo członkowskie obowiązku wprowadzenia do swojego porządku prawnego związków małżeńskich dla osób tej samej płci, a w związku z tym wyrok ten nie wkracza w kompetencję państw członkowskich. Trybunał jednak stwierdza , że obowiązek zagwarantowania uznania takich małżeństw, zawartych w przyjmującym państwie członkowskim i zgodnie z prawem tego państwa, do celów wykonywania praw, które obywatele ci wywodzą z prawa Unii, nie narusza tożsamości narodowej, którą Unia jest obowiązana chronić.

Czytaj też w LEX: Rola Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w obszarze ochrony związków osób tej samej płci >

 

W sumie więc wyrok przełomowy, czy tylko trochę posuwający problem do przodu?

Wyrok, który z jednej strony jest nazywany przez środowiska lewicowe orzeczeniem rewolucyjnym, a przez środowiska konserwatywne jest postrzegany jako nielegitymizowany „zamach” władzy ponadnarodowej na instytucję małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny należącą do polskiej tożsamości narodowej, wyrażonej w art. 18 Konstytucji, nie zasługuje na żadną z tych metafor. Nie jest rewolucyjny, ponieważ stanowi w swej podstawowej warstwie kontynuację wcześniejszego wyroku TSUE w sprawie Coman, a ponadto nie wydaje się, aby mógł wspierać i legitymizować starania o instytucjonalizację małżeństw osób tej samej płci w polskim porządku prawnym. Zakres tego wyroku jest bowiem wąski i dotyczy wyłącznie uznawania związków małżeńskich zawartych przez obywateli państwa pochodzenia UE tej samej płci zgodnie z prawem państwa przyjmującego przez państwo pochodzenia, które nie zezwala na zawieranie takich związków małżeńskich. Wyrok ten natomiast nie nakazuje państwu pochodzenia zezwolenia na wprowadzenie takich związków do jego porządku prawnego, lecz tylko uznanie takich związków poprzez obowiązkową transkrypcję dokumentu o zawarciu małżeństwa sporządzonego w państwie przyjmującym do polskiego rejestru stanu cywilnego. Obawy środowisk konserwatywnych o „zniszczenie i deprecjonowanie” małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety oraz troska o tożsamość konstytucją i pierwszeństwo konstytucji przed prawem UE, rzekomo naruszone przez wyrok TSUE, są w tych okolicznościach mocno przesadzone i motywowane raczej ideologicznie niż konstytucyjnie.

Czytaj: TSUE: Polska musi uznawać małżeństwa jednopłciowe zawarte za granicą>>

Jednak dzięki temu orzeczeniu TSUE, kolejne takie związki uzyskują transkrypcje swoich aktów małżeńskich, czyli są właśnie uznawane przez administrację państwową. Tylko czy to oznacza, że uzyskują te same prawa co małżeństwa heteroseksualne - w prawie spadkowym, ubezpieczeń społecznych, rozliczaniu podatków?

Trybunał w uzasadnieniu wyroku nie odniósł się wprost do kwestii, czy transkrypcja przez władze polskie aktu małżeństwa jednopłciowego zawartego legalnie w innym państwie członkowskim UE jest równoznaczna z przyznaniem tym związkom praw, które w polskim porządku prawnym przysługują małżeństwu (małżonkom) jako związkowi mężczyzny i kobiety. Transkrypcja ma jedynie umożliwić związkom małżeńskim jednopłciowym korzystanie w państwie pochodzenia ze „statusu prawnego, pewnego i skutecznego wobec osób trzecich.” Można stąd wnosić, że  uregulowanie statusu prawnego związków małżeńskich, o których mówimy, należy do kompetencji państwa pochodzenia, czyli w tym przypadku Polski. Ponieważ jednak zgodnie z art. 18 Konstytucji, którego treści TSUE nie zakwestionował, tylko związki małżeńskie jako związki mężczyzny i kobiety są pod ochroną i opieką państwa, więc jest wysoce prawdopodobne, że władza uzna, iż ma swobodę w kształtowaniu tego statusu, i wydrąży jego istotę przez odmowę przyznania małżeństwom jednopłciowym praw, które zgodnie z polskim prawem przysługują małżeństwom, np. anonsowane przez premiera prawo do adopcji. Ponieważ Trybunał zasadę niedyskryminacji odnosi wyłącznie do nakazu niedyskryminacyjnego traktowania małżeństw jednopłciowych w obszarze transkrypcji, nie zaś w obszarze statusu. A zatem podnoszenie w związku z potencjalnym, ale wysoce prawdopodobnym ograniczaniem praw małżeństw jednopłciowych, zarzutu nierównego traktowania może napotkać na znaczne trudności. 

Czytaj też w LEX: Transkrypcja aktu małżeńskiego osób tej samej płci w Polsce >

Jeśli jakiekolwiek prawa takich małżeństw mają wchodzić w grę, to muszą one zostać w Polsce zarejestrowane. A tymczasem burmistrz Zakopanego już zapowiedział, że nie będzie dokonywał transkrypcji, i trzeba się liczyć z takimi postawami w innych gminach. Jakie mogą być reakcje na takie  decyzje – działania nadzorcze ze strony wojewody lub premiera, skarga do prokuratury na niewykonywanie obwiązującego prawa, skarga do sądu administracyjnego? Może odcięcie dostępu do funduszy UE za ignorowanie unijnego prawa?

W świetle wyroku Trybunału Sprawiedliwości oraz orzeczenia Naczelnego Sądu Administracyjnego w wykonaniu tego pierwszego wyroku, a także kolejnych wyroków wojewódzkich sądów administracyjnych, polskie władze publiczne nie mogą odmówić przeniesienia aktów małżeństw jednopłciowych zawartych legalnie w innym państwie członkowskim Unii Europejskiej przez obywateli polskich. Więcej, władze te są obowiązane dokonać transkrypcji nawet wówczas, gdy obowiązujące  prawo umożliwia legalną odmowę transkrypcji, na przykład z powołaniem się na ustawową klauzulę sprzeczności z podstawowymi zasadami porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej (art. 107 pkt 3 ustawy o aktach stanu cywilnego). Władze publiczne są obowiązane w szczególności, jak wskazuje Trybunał, pominąć wszelkie przepisy prawa polskiego, w tym wspomniany przepis ustawy o aktach stanu cywilnego, które mogą stać na przeszkodzie dokonania skutecznej transkrypcji. Odmowa transkrypcji aktów małżeństw, o których mowa, stanowi naruszenie prawa UE, w szczególności prawa do swobodnego przemieszczania się i pobytu w państwie członkowskim Unii. Nie jest moim zadaniem, z uwagi na status sędziego w stanie spoczynku, udzielanie komukolwiek jakichkolwiek wskazówek co do dochodzenia tego prawa przed organami polskimi i unijnymi, więc z przykrością muszę uchylić się od precyzyjnej odpowiedzi na to pytanie.

Szerszy komentarz prof. Andrzeja Wróbla do wyroku TSUE z 25 listopada 2025 r. ukaże się w numerze 2/2026 Przeglądu Prawa Antydyskryminacyjnego

 

Polecamy książki prawnicze dla każdego