Forum odbyło się w środę w części konferencyjnej stadionu miejskiego w Białymstoku. Wzięło w nim udział ok. dwustu osób; nie było przedstawicieli rządu.

Wójt Korycina Mirosław Lech, przewodniczący Związku Gmin Wiejskich Województwa Podlaskiego przypominał, że spotkanie jest efektem zawiązania się w regionie samorządowego komitetu protestacyjnego.

"Nie zawsze interes partii jest interesem państwa" - mówił Lech. Powiedział, że samorządowcy "nie mają złudzeń, co do skuteczności swojego głosu, ale milczenie oznacza zgodę". "Więc jesteśmy, ażeby wyrazić swoje wątpliwości, obawy, oburzenie, aby spokojnie porozmawiać, bo Polska takich debat potrzebuje" - dodał wójt Korycina zaznaczając, że zaproszonych przedstawicieli rządu jednak nie ma.

Prezentował zasługi samorządu, mówił, że polski ustrój samorządowy jest oceniany jako jeden z najlepszych w Europie. Mówił, że zmiany są "oczywiście potrzebne, bo każdy instrument trzeba dostrajać" ale po to, by usprawnić funkcjonowanie samorządu czy decyzyjność. "I takich zmian potrzebuje samorząd, a nie propozycji, które mogą doprowadzić do jego destrukcji" - dodał Lech.

W jego ocenie, wprowadzenie dwukadencyjności zahamuje rozwój samorządów, bo nowi samorządowcy będą musieli się uczyć, a gdy się nauczą, będą kończyć samorządową pracę. "W czyim to leży interesie? Bo przecież nie państwa polskiego, które potrzebuje samorządu i ludzi zdolnych, sprawnych, jak powietrza" - powiedział Mirosław Lech.

Dodał, że w proponowanych zmianach nie widzi korzyści dla interesów państwa. "To są cele wyłącznie partyjne, bo w samorządzie są pieniądze, w samorządzie są stołki" - dodał.

"My mamy mandat, my mamy siłę, która płynie z głosu mieszkańców. My jesteśmy silni tymi dziesiątkami tysięcy głosów, które otrzymaliśmy i nieszanowanie nas, oznacza nieszanowanie mieszkańców, niesłuchanie tych, którzy budują Polskę" - mówił prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski.

Przez aklamację uczestnicy forum przyjęli "Manifest Podlaski". "My, samorządowcy wywodzący się z różnych środowisk politycznych, których łączy troska o lokalne społeczności, sprzeciwiamy się centralizacji i ograniczaniu demokratycznej konkurencji wyborczej. Mówimy zdecydowanie w imieniu mieszkańców i swoim: nic o nas bez nas" - napisali autorzy tego manifestu.

W ich ocenie, "działania rządu premier Beaty Szydło prowadzą do marginalizacji samorządu w Polsce". "Samorząd, który ustawą z 1990 roku uzyskał swą podmiotowość i niezależność, po latach skutecznego działania, staje przed utratą własnej tożsamości" - napisali.

Uważają też, że planowane zmiany w ordynacji samorządowej znacznie zmniejszą skuteczność działania lokalnych wspólnot, a poprzez "sztuczne ograniczenie konkurencji wyborczej", ograniczą wpływ mieszkańców na wybór lokalnych władz.(PAP)