Jak poinformował rzecznik związku prok. Jacek Skała, protest jest efektem pogarszającej się od lat sytuacji ekonomicznej pracowników prokuratury oraz brakiem działań ze strony władzy wykonawczej oraz Prokuratury Generalnej na rzecz jej zmiany. Organizatorzy spodziewają się ponad tysiąca osób. "Mamy potwierdzonych ponad 20 autokarów z całej Polski, a liczymy jeszcze na jednostki warszawskie" - dodał.

Związkowcy chcą się dowiedzieć od premiera, czy w przyszłym roku planowane jest kolejne zamrożenie płac pracowników prokuratury i sądów, co w ich ocenie w ostatnich latach doprowadziło do zubożenia całego korpusu urzędniczego w wymiarze sprawiedliwości, gdy wynagrodzenia w innych działach administracji rządowej i samorządowej rosły. Powołując się na deklaracje Donalda Tuska o zmianie koniunktury gospodarczej na korzystną związkowcy liczą na podwyżki dla urzędników. O stworzenie mechanizmu podwyżki dla urzędników prokuratury związkowcy apelują też do Prokuratora Generalnego.

Z danych związku wynika, że 70 proc. zatrudnionych w prokuraturze otrzymuje wynagrodzenia niższe niż 2000 zł, a 35 proc. zarabia w przedziale od 1100 do 1600 zł. "Od urzędników wymaga się wyższego wykształcenia. Na co dzień mają styczność z materiałami wrażliwymi, objętymi tajemnicą śledztwa" - podkreśla zarazem Skała.

Jak przypomniał, postulaty urzędników zatrudnionych w prokuraturze są znane politykom i znalazły odzwierciedlenie w dezyderacie sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka z kwietnia, w którym posłowie stwierdzili, że płace urzędników prokuratury i sądownictwa "nie dopowiadają godności sprawowanego urzędu i zakresowi obowiązków". Komisja postulowała też stworzenie czytelnych zasad wynagradzania i awansu urzędników wymiaru sprawiedliwości. Skała uznał, że odpowiedź na dezyderat była ogólnikowa i nie poszły za nią żadne działania.