"Rozmowy budżetowe są zawsze bardzo trudne, długie i mogą z zewnątrz, a czasem nawet od wewnątrz wyglądać na nieuporządkowane. Zdarza się, że podczas negocjacji tak bardzo skupiamy się na drobnych szczegółach, że tracimy z oczu szerszy obraz. Nie powinniśmy zapominać o szerszym obrazie, bo on jest tym, co naprawdę się liczy" - oświadczył we wtorek Van Rompuy w wystąpieniu wideo zamieszczonym na stronie Rady Europejskiej.

W ramach "szerszego obrazu" Van Rompuy wymienił priorytety, którymi jego zdaniem powinien charakteryzować się negocjowany na czwartkowo-piątkowym szczycie UE budżet na lata 2014-2020.

Po pierwsze, w opinii Van Rompuya, przyszły budżet powinien pomóc w walce z najpilniejszym problemem w Unii, jakim jest bezrobocie młodzieży. "W czwartek zaproponuję nową inicjatywę na rzecz zatrudnienia młodzieży, (opiewającą) na kilka miliardów euro. Te pieniądze będą skierowane do najbardziej dotkniętych regionów, tak by przywrócić młodych ludzi do pracy" - zapowiedział przewodniczący RE.

Po drugie budżet UE, według Van Rompuya, powinien być "motorem na rzecz wzrostu i zatrudnienia w przyszłości". "Dlatego jest ważne, byśmy w ujęciu realnym podnieśli wydatki na badania i rozwój oraz edukację. Powinniśmy też zmaksymalizować potencjał zatrudnienia i wzrostu we wszystkich naszych politykach, od spójności po rolnictwo. Potrzebujemy więcej wartości z naszych pieniędzy" - zaapelował.

Źródła UE wskazywały w poniedziałek, że Van Rompuy będzie bronił przed dalszymi cięciami programu wymian studenckich Erasmus, programu badań i rozwoju Horyzont 2020 oraz pomocy rozwojowej. Polsce zależy na uchronieniu przed cięciami polityki spójności i Wspólnej Polityki Rolnej.

Van Rompuy przyznał, że przyszły budżet UE będzie musiał być umiarkowany i odzwierciedlać oszczędności w krajach członkowskich. Zaznaczył, że po raz pierwszy w ujęciu realnym (po uwzględnieniu inflacji) unijny budżet będzie mniejszy niż poprzedni, czyli obowiązujący obecnie budżet na lata 2007-2013.

"By osiągnąć porozumienie na Radzie Europejskiej (szczycie UE - PAP), wszyscy przywódcy muszą być gotowi na kompromis i na dokonywanie wyborów, tak jak czyniliśmy to w czasie kryzysu strefy euro" - zaapelował. Dodał, że poza porozumieniem liderów budżet będzie potrzebował zgody Parlamentu Europejskiego, który także będzie musiał być gotowy na kompromis. "Tak działa Europa" - podsumował szef Rady.

Czwartkowo-piątkowe negocjacje ws. budżetu UE na lata 2014-2020 zapowiadają się na długie i trudne. Mowa będzie nie tylko o dalszych cięciach w stosunku do listopadowej propozycji Van Rompuya, ale także o tym, w jakich politykach będą one przeprowadzone. Ponadto poszczególne kraje będą - podobnie jak w listopadzie ub.r. - domagać się "prezentów" dla siebie, czyli uwzględnienia ich potrzeb w wydatkowaniu unijnych pieniędzy. Do tego dojdzie dyskusja o rabatach dla płatników netto - Wielka Brytania wyklucza zmniejszenie swojego rabatu, obniżki we wpłatach do unijnej kasy na poziomie 150 mln euro rocznie domaga się Dania.

Wetem dla porozumienia budżetowego przywódców w przypadku dużych cięć grozi Parlament Europejski.

Poprzedni szczyt budżetowy UE w listopadzie ub.r. zakończył się bez porozumienia, gdyż propozycja Van Rompuya nie uzyskała poparcia szefów państw i rządów "27". Projekt ten, nadal będący podstawą do negocjacji, zakłada o 75 mld euro mniejsze wydatki w stosunku do wyjściowej propozycji KE, opiewającej na około 1 bln euro. Państwa będące płatnikami netto do unijnej kasy (Niemcy, Wielka Brytania, Holandia i Szwecja) żądały dalszych cięć w wydatkach na kwotę około 30 mld euro.

Z Brukseli Julita Żylińska (PAP)

jzi/ awl/ mc/