"Rzeczpospolita" opublikowała artykuł, w którym - powołując się na relację jednej z byłych pracownic - zarzuca, że ZNP nie stosuje Karty Nauczyciela w prowadzonym przez siebie zespole szkół (pisaliśmy o tym tuta j).
Nieprawidłowości dotyczące zatrudnienia nauczycieli w zespole szkół w Łodzi prowadzonym przez ZNP zostały usunięte; obecnie obowiązują tam zapisy ustawy Karta Nauczyciela - poinformował we wtorek prezes okręgu łódzkiego związku Marek Ćwiek.
Według zestawienia dotyczącego roku szkolnego 2012/2013 z blisko 39 etatów pedagogicznych w tym zespole, 41 proc., czyli ponad 16, było umowami o dzieło lub zlecenie. Kolejnych 14 - to etaty na czas nieokreślony zawarte na podstawie kodeksu pracy, następne 7,5 – to umowy na czas określony.
Jak zaznaczył Ćwiek dane, które podaje "Rz", dotyczą stanu zatrudnienia z ubiegłego roku i są już nieaktualne. Podał, że za ówczesny stan odpowiada dyrektorka szkoły, z którą w lutym tego roku rozwiązano umowę o pracę. Obecnie placówką kieruje nowy dyrektor.
Szef okręgu łódzkiego ZNP podkreślił, że nauczycieli w szkołach ZNP dotyczą warunki określone w ustawie Karta Nauczyciela, czyli pracują tam w oparciu o umowę o pracę, mają ustawowe pensum, a wysokość ich wynagrodzenia określa rozporządzenie ministra edukacji w sprawie minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli.
Jak przypomniał wiceprezes ZNP Krzysztof Baszczyński, organem założycielskim łódzkich szkół ZNP jest Zarząd Okręgu Łódzkiego ZNP. Pomysł powołania szkoły pojawił się tuż po wprowadzeniu reformy oświaty z końca lat 80. Szkoła podstawowa powstała w 1991 r. jako placówka społeczna. Z inspiracji rodziców powstały kolejne dwie placówki – gimnazjum i liceum oraz Szkoła Muzyczna I Stopnia. Jak zaznaczył Baszczyński, placówki te cieszą się dobrą opinią, a uczniowie ich osiągają bardzo dobre wyniki.
W komunikacie opublikowanym na swojej stronie internetowej związkowcy stwierdzają także, że "była nauczycielka (na której słowa powołuje się gazeta - przyp. red.) bierze rewanż za brak propozycji dalszej pracy w szkole".
"Doniesienia byłej pracownicy są nacechowane rozczarowaniem wynikającym z faktu, że szkoła na wniosek rodziców uczniów, nie przedłużyła umowy z panią Ewą Gajdką. Okręg łódzki ZNP rozważa możliwość wstąpienia na drogę prawną ws. pomówienia." - podkreśla Związek.
Dostaje się także samej gazecie - ZNP uważa, że "Rz" z premedytacją wybrała termin publikacji artykułu tak, aby zbiegł się z decyzją o proteście pracowników oświaty przeciwko reformie Karty Nauczyciela. (ms/PAP).