Czy za zaniżenie dotacji oświatowej można domagać się odszkodowania?
Zgodnie z obowiązującą na gruncie przepisów odszkodowawczych dyferencyjną metodą ustalania wysokości szkody, konieczne jest dla jej wykazania porównanie stanu majątku poszkodowanego, istniejącego w wyniku zdarzenia szkodzącego, z hipotetycznym stanem tego majątku w sytuacji, w której zdarzenie takie nie miało miejsca. Dotacja wypłacona zwalniała środki własne, ale pozwalała na pokrycie tylko części wydatków - pisze Robert Gałęski, radca prawny, LEXBRIDGE Groński Adwokaci i Radcowie Prawni sp. k.

30 kwietnia 2026 r. Sąd Najwyższy (w składzie SSN R. Trzaskowski, SSN M. Romańska i SSN W. Pawlak) uwzględnił skargę kasacyjną od wyroku Sądu Apelacyjnego w Białymstoku, uchylając orzeczenie sądu II instancji i przekazując sprawę do ponownego rozpoznania (sygn. akt II CSKP 1111/24). Sprawa dotyczyła zaniżenia dotacji oświatowej dla niepublicznego przedszkola w latach 2011- 2014. Sąd I instancji w oparciu o opinię biegłego sądowego ustalił, że wprawdzie pozwana gmina zaniżyła dotację oświatową dla niepublicznej placówki oświatowej, jednak nie uwzględnił powództwa.
Czy zaniżenie dotacji samo w sobie oznacza szkodę?
Sąd, oddalając powództwo, argumentował, że samo zaniżenie dotacji jest jedynie zdarzeniem szkodzącym i nie oznacza samo w sobie wyrządzenia szkody. Wprawdzie, co ustalił sąd, beneficjent dotacji w pełnym zakresie wykonał zadanie publiczne, spożytkował prawidłowo otrzymaną dotację (sąd dokładnie rozpisał, na jakie wydatki została ona wykorzystana), jednak powód miał nie dowieść wyrządzenia mu szkody wskutek zaniżenia dotacji. Stanowisko powyższe podtrzymał sąd II instancji, wskazując na podstawę prawną rozstrzygnięcia, którą jest art. 471 k.c. stosowany per analogiam. Sąd Apelacyjny argumentował, że szkodą w takim przypadku jest nie kwota zaniżonej dotacji, lecz jedynie wydatki ze środków własnych w miejsce niewypłaconej dotacji. Powód powinien dowieść zatem poniesienia tych wydatków.
Strona powodowa wywiodła od tego orzeczenia skargę kasacyjną, m.in. przedstawiając zagadnienie prawne, czy sama dotacja stanowi korzyść majątkową dla majątku beneficjenta, czy też są to wyłącznie środki cudze, jakimi tylko czasowo dysponuje dotowany, zatem nie stanowią przysporzenia dla jego majątku.
Pełnomocnik: dotacja nie może działać jak refundacja wydatków
Uzasadniając swoje stanowisko, pełnomocnik powoda podniósł także, że ograniczanie odpowiedzialności odszkodowawczej gmin za zaniżenie dotacji jedynie do straty, jest nieuzasadnione. Nie dość, że sprzeciwia się brzmieniu art. 361 par. 2 k.c., w którym wszak mowa także o utraconych korzyściach, ale wręcz stymulowałoby do naruszania prawa. Niewypłacanie dotacji stałoby się wręcz opłacalne. Dotowany, by dochodzić roszczenia odszkodowawczego, musi wykonać zadanie publiczne w pełnym wymiarze i ponieść tego koszt ze środków własnych. W przeciwnym razie w ogóle nie ma roszczenia. Zatem w istocie musi „kredytować” przymusowo wykonanie zadania publicznego. Jak podkreślał, „oszczędny” samorząd niewątpliwie z takiej okazji, darmowego, przymusowego kredytu skorzysta. Nie dość, że uzyska wykonanie zadania, to jeszcze cudzymi środkami. Ostatecznie zwróci te wydatki, ale później, jako „refundację” (po wezwaniu do zapłaty odszkodowania). Doszłoby do faktycznej zmiany konstrukcji dotacji na konstrukcję refundacji wydatków – wbrew ustawie. Oczywiście skutkowałoby to załamaniem niepublicznej oświaty, bo większości podmiotów nie stać na przymusowe kredytowanie realizacji zadań publicznych.
Pełnomocnik zwrócił też uwagę na sytuację dowodową osób prowadzących placówki, które, w zaufaniu do wcześniejszej linii orzeczniczej, często nie zachowały pełnej dokumentacji źródłowej wydatków. Okres przechowywania takich dokumentów wynosi pięć lat, a pierwsze orzeczenia wymagające udowodnienia wydatków pojawiły się w połowie 2021 r. Wcześniej nie wymagano od dochodzących roszczeń w związku z zaniżeniem dotacji udokumentowania wydatków. Zostali zatem zaskoczeni zmianą orzecznictwa, i to często w toku już toczących się postępowań.
Sąd Najwyższy: dotacja zwalnia środki własne
Sąd Najwyższy uwzględnił skargę kasacyjną, uchylając zaskarżony wyrok. Uzasadniając w ustnych motywach rozstrzygnięcia swoje stanowisko, wskazał, że podstawa prawna rozstrzygnięcia została określona prawidłowo i jest nią art. 471 k.c. stosowany per analogiam (brak podstaw do konstruowania w przypadku zaniżenia dotacji odpowiedzialności deliktowej). Wskazał, że dotacja nie stanowi prostej korzyści dla majątku beneficjenta, bo nie służy przysporzeniu w majątku beneficjenta (nie taki jest jej cel).
Dotacja pozwala zaoszczędzić środki własne, które przy jej braku musiałby zaangażować dotowany, by prowadzić działalność oświatową. Zatem osoba dochodząca roszczenia w związku z zaniżeniem dotacji nie może ograniczyć się tylko do samego wykazania zaniżenia dotacji.
Równolegle Sąd Najwyższy zwrócił uwagę na konieczność stosowania przez sądy w tego rodzaju sprawach w szerszym zakresie domniemań faktycznych. Szczególnie w realiach tej konkretnej sprawy, gdzie wykazano, że zadanie publiczne zostało wykonane w pełnym zakresie, nieodbiegającym od poziomu placówek publicznych i gdzie sądy obu instancji nie miały wątpliwości co do sposobu prawidłowego wydatkowania wypłaconej dotacji, a sąd I instancji szczegółowo określił pokryte nią wydatki. W ocenie Sądu Najwyższego, sąd II instancji zagadnień tych nie zgłębił. Jak dalej uzasadnił SN, rozstrzygając w tego rodzaju sprawach nie można też abstrahować od sytuacji procesowej poszkodowanych, którzy „gonili” zmieniające się orzecznictwo.
Jak ustalać szkodę przy zaniżonej dotacji oświatowej?
Podsumowując, zgodnie z obowiązującą na gruncie przepisów odszkodowawczych dyferencyjną metodą ustalania wysokości szkody konieczne jest dla jej wykazania porównanie stanu majątku poszkodowanego, istniejącego w wyniku zdarzenia szkodzącego, z hipotetycznym stanem tego majątku w sytuacji, w której zdarzenie takie nie miało miejsca. Dotacja wypłacona zwalniała środki własne, ale pozwalała na pokrycie tylko części wydatków. Pozostałe wydatki musiały być pokrywane ze środków własnych organu prowadzącego, gdyby tak nie było - placówka po prostu nie byłaby w stanie funkcjonować przez cały sporny okres.
Robert Gałęski, radca prawny, LEXBRIDGE Groński Adwokaci i Radcowie Prawni sp. k.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.





