Kolejne izby adwokackie mówią "nie" wyższym składkom
Ostatni weekend był dość trudny dla samorządu adwokackiego - dwa zgromadzenia: izby krakowskiej i izby katowickiej, nie zgodziły się na podwyżkę składek. W obu konieczne będzie zwołanie, prawdopodobnie jesienią, zgromadzeń nadzwyczajnych, bo wyższe składki powiązane były z propozycją budżetu. Rozmówcy Prawo.pl podkreślają, że problem jest szerszy i nie dotyczy tylko samych podwyżek, ale podejścia władz samorządowych do członków izb. Jak zaznaczają, zabrakło transparentności i zaufania.

Zgromadzenie Krakowskiej Izby Adwokackiej rozpatrywało podwyżkę stawki o 26 zł - z 199 zł do 224 zł, z kolei Zgromadzenie Katowickiej Izby Adwokackiej pochyliło się m.in. nad wzrostem składki o 18 zł - z dotychczasowych 147 zł do 165 zł. W obu przypadkach zdecydowana większość członków, uczestniczących w zgromadzeniach, propozycję odrzuciła. W przypadku izby krakowskiej było to ponad 65 proc., przy blisko 10 proc. wstrzymujących się. Do podobnej sytuacji doszło ostatnio podczas zgromadzenia izby warszawskiej, która proponowała wzrost składki do 147 zł (o 10 zł), uzasadniając to (podobnie jak izby krakowska i katowicka) m.in. faktem, że wzrosła składka na odpis dla NRA o 5 zł, koszty obsługi ORA itp. Tyle że w tym przypadku wybrano alternatywę - propozycję członka ORA adwokata Grzegorza Kukowki - zarówno w zakresie podwyżki o 3 zł, jak i preliminarza budżetowego.
Czytaj: Warszawska ORA chciała podwyższyć składkę o 10 zł, adwokaci zgodzili się na 3 zł>>
W Krakowie zabrakło składkowej transparentności?
Jako pierwsi skontaktowali się z nami adwokaci z Krakowa. Nie chcą wypowiadać się oficjalnie, bo jak podkreślają, sytuacja jest napięta. Przyznają, że przed zgromadzeniem izby krakowskiej władze ORA przedstawiły propozycje wydatków izby wraz z podwyżką składki. - I to dosyć znaczącą, bo sięgającą 15 proc. Jednocześnie nie otrzymaliśmy żadnej informacji, z czego taka podwyżka ma wynikać, jakimi wydatkami - poza podwyżką składki na NRA - jest uzasadniana. W efekcie podwyżka, wraz z całym preliminarzem, nie została przez zgromadzenie zaakceptowana - wyjaśnia jeden z adwokatów.
I dodaje, że za podwyżką zagłosowało zaledwie 25 proc. uczestników zgromadzenia. Niecałe 10 proc. się wstrzymało, a ponad 65 proc. było przeciwnych. - Z tego władze samorządowe powinny wyciągnąć wnioski, bo to pokazuje, że choć oczywiście samorząd powinien się liczyć z sytuacją finansową wszystkich adwokatów, to problem jest znacznie szerszy i dotyczy transparentności działania organów samorządu i zaufania do izby - mówi mecenas.
Czytaj też w LEX: Atak Ransomware w kancelarii – jak może przebiegać i jak mu zaradzić? >
Jak zaznacza, jest to tym bardziej niepokojące, że dotyczy też innych izb - w Katowicach sytuacja była tożsama, w Warszawie przeszła uchwała zakładająca minimalną podwyżkę. - To, co się stało, można odebrać jako wyraz braku zaufania do naszych władz samorządu. I nasza izba musi nad tym, mówiąc kolokwialnie, mocno popracować. Nie wystarczy stwierdzić, że podwyżka jest potrzebna i trzeba zagłosować na "tak", adwokatki, adwokaci - co całkowicie zrozumiałe - mają prawo wymagać od władz pełnej transparentności i uzasadnienia. W naszej izbie do tej pory nie było takiej sytuacji, że zgromadzenie nie zatwierdziło budżetu. I oczywiście problemy zaczęły się już w 2024 r., kiedy obecna ekipa, obecny dziekan, wygrał zaledwie pięcioma głosami nad kontrkandydatką. Zresztą okoliczności tamtego zgromadzenia budziły spore kontrowersje, sprawa oparła się i o NRA, i o Ministerstwo Sprawiedliwości. A teraz mamy sytuację, że budżet uwzględniający podwyżkę składki nie przechodzi dużą większością głosów. Powtórzę, to powinno skłonić zarówno nasze władze, jak i cały samorząd, do głębokiej refleksji, dotyczącej działania - podsumowuje.
W podobnym tonie wypowiada się jedna z krakowskich adwokatek. Jak wskazuje, podwyżka składek w izbie krakowskiej została zakwestionowana dużą przewagą głosów.
Zresztą dyskusja nad podwyżką trwała już wcześniej, były dwa inne projekty uchwał, których celem było de facto niepodwyższanie składki lub podwyższenie jej zaledwie o 5 zł - czyli tyle, ile wynosi podwyższenie składki od członka na rzecz NRA. Natomiast te projekty nie były w ogóle dopuszczone do głosowania, co też, z informacji, które do mnie docierają, budzi wątpliwości. Z uwagi na to, że podwyżka miała być uwzględniona w preliminarzu, oznacza to też, że go nie przyjęto i konieczne będzie zwołanie jesienią nadzwyczajnego zgromadzenia izby - mówi.
W jej ocenie głównym problemem, który spowodował taką, a nie inną reakcję, jest brak należytego przepływu informacji dotyczących samych podwyżek.
Jako członkowie izby nie otrzymaliśmy rzetelnych informacji co do konkretnej struktury wydatków w izbie i jej realnej potrzeby, mimo że wcześniej o taką informację występowaliśmy. Bardziej niż o 26 zł podwyżki chodziło więc o transparentność i podejście władz naszego samorządu do każdego z jego członków. Skutek - powtarzam - jest taki, że spotkamy się na zgromadzeniu nadzwyczajnym i ponownie będziemy musieli wrócić do sprawy, a izba do tego czasu będzie działała na podstawie prowizorium budżetowego, które nie daje możliwości na podniesienie składek - podsumowuje.
Czytaj: Czy wybory w krakowskiej palestrze zostaną unieważnione>>
Krakowska ORA pracuje nad "nowym" preliminarzem, postulaty będą uwzględnione
Nie przyjęło propozycji preliminarza przedstawionej przez Radę i pozytywnie zaopiniowanego przez Komisję Rewizyjną. To normalna część demokratycznego życia samorządu - i dokładnie tak to traktujemy. Nie jest to zaskoczenie, a powód do zadowolenia, że wzrasta zaangażowanie samorządowe. Bezpośrednim skutkiem woli uczestników jest to, że najprawdopodobniej w październiku odbędzie się kolejne zgromadzenie - mówi.
Nowe pokolenia adwokatów inaczej patrzą na samorząd?
Podobnie zakończyło się zgromadzenie izby katowickiej. Jeden z tamtejszych adwokatów wskazuje, że frekwencja nie była duża, sięgała 30 proc. - W naszym przypadku chodziło o podwyżkę wynoszącą 18 zł i nie przeszła razem z preliminarzem budżetowym na 2027 r., co oznacza, że konieczne będzie zwołanie nadzwyczajnego zgromadzenia. W mojej ocenie problem jest jednak głębszy i dotyczy tego, jak nasz samorząd do nas podchodzi. Myślę, że zabrakło komunikacji i wyjaśnienia, na co ta podwyżka, która co do zasady bardzo wysoka nie jest, miałaby zostać przeznaczona. Wiele osób miało merytoryczne wątpliwości, które ostatecznie nie zostały rozwiane - mówi mecenas.
Zobacz też w LEX: Nie tylko paragrafy – jak AI zmienia oblicze prawa i marketingu kancelarii >
On również podkreśla, że w jego ocenie problem dotyczy nie tylko poszczególnych izb, ale całego samorządu. - Myślę, że zmieniło się podejście adwokatów i adwokatek do działalności samorządowej, nie chcą, by cokolwiek zostało im narzucone, wymagają wyjaśnienia swoich wątpliwości, uzasadnienia budżetu czy podwyżek składek. Chcą być bardziej świadomi tego, co się dzieje. To jest kwestia zaufania do władz, do struktur, do organów samorządowych. I samorząd - na szczeblu centralnym czy izbowym - musi zacząć to uwzględniać. Moim zdaniem to jest kwestia mentalności, władze nam się zmieniły i powinno zmienić się też podejście do członków izby. Dodatkowo bardzo niepokojąca dla władz powinna być niska frekwencja na zgromadzeniu. Nie powinno być tak, że o sprawach kluczowych dla izby decyduje 30 proc. jej członków - podsumowuje. I dodaje, że dobrze funkcjonujący samorząd powinien dawać swoim członkom poczucie sprawczości.
Chodzi o wypracowanie konstruktywnej komunikacji, uwzględnienie zmiany pokoleniowej i zmiany w podejściu do pracy i działania samorządu. Transparentność, dyskusja, wyjaśnianie wątpliwości - pozwala na wypracowanie rozwiązań, które będą dobre dla wszystkich. Mamy coraz więcej adwokatów, coraz więcej młodych osób, które dopiero zaczynają karierę, i one mają inne podejście, chcą mieć większy wpływ na to, co się dzieje. Tego nie da się zmienić, samorząd musi to uwzględnić - podsumowuje.
Czytaj też w LEX: Jak kupuje się usługi i produkty prawnicze w erze social mediów? >
Zaufanie do decyzji władz? Już nie wystarczy
Mecenas Grzegorz Kukowka, członek Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie i autor kontruchwały, która wprowadziła niższą niż proponowana przez większość tamtejszej Rady podwyżkę składki w izbie warszawskiej, przyznaje, że władze samorządowe w Adwokaturze muszą uwzględnić zmiany, które w niej zachodzą, a wiążą się z adwokatami, adwokatkami, którzy wchodzą na rynek, i ich oczekiwaniami wobec samorządu.
To, co się wydarzyło w Warszawie, Krakowie i Katowicach, nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem. Jeśli chodzi o samorząd, to niestety w wielu sytuacjach słyszymy, że powinniśmy działać w zaufaniu do decyzji jego organów. Problem w tym, że to działanie na samym zaufaniu nie spełnia już standardów dzisiejszych czasów. Członkowie samorządu, co oczywiste, chcą mieć poczucie sprawczości, a więc muszą mieć rzetelne informacje, które pozwolą nam na podjęcie decyzji. Dopiero to pozwala na budowanie zaufania - wskazuje.
I dodaje, że trudno oczekiwać, iż to zaufanie będzie udzielane "na kredyt", bez żadnej informacji.
Zobacz też w LEX: Zespół prawny pod presją – jak ograniczyć ryzyko wypalenia zawodowego? >
Jestem szczerze przekonany, że jeśli chodzi o sytuację, do której doszło podczas zgromadzenia w Warszawie, to problemem nie była wysokość proponowanej przez ORA podwyżki. Chodziło o to, że zabrakło wyjaśnienia, na co te pieniądze mają pójść i dlaczego akurat na to. Myślę, że nasz samorząd, biorąc pod uwagę to, co się dzieje, powinien uderzyć się w piersi i uwzględnić te zmiany, które zachodzą w podejściu adwokatów do jego działania. My nadal jesteśmy dość skostniałą strukturą, choćby w zakresie nowych technologii. Choć oczywiście kolejne izby przechodzą na elektroniczny obieg dokumentów, ale ciągle nie we wszystkich ma to miejsce. To oczywiście jeden z wielu przykładów, ale niezaprzeczalnie potrzebujemy zmian w polityce wewnętrznej samorządu, wprowadzania reform w administrowaniu samorządem i w podejściu izb do ich członków - podsumowuje.






