Prof. Skórzewska-Amberg: Ewaluacja standardów ochrony małoletniego istotna z punktu widzenia dzieci
Ewaluacja standardów ochrony małoletniego powinna uwzględnić wszystkie zdarzenia, które w danej placówce, od momentu wejścia w życie przepisów, miały miejsce. Chodzi o przeanalizowanie, czy procedury zadziałały, czy pracownicy byli ich świadomi i przeszkoleni, czy współpracowali z innymi organami lub służbami i jak to wpłynęło na sytuację konkretnego dziecka. Dopiero wtedy taka ewaluacja będzie miała sens i stanie się podstawą do skutecznego poprawienia tego, co nie działa - mówi prof. Małgorzata Skórzewska-Amberg z Katedry Teorii, Filozofii i Historii Prawa Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie. Jak dodaje, cel jest niezmienny - poprawa bezpieczeństwa dzieci.

O samej ewaluacji standardów ma przypomnieć konferencja „Uwaga dziecko!” organizowana 10 czerwca w Kielcach, w Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego, nad którą patronat honorowy objęli Rzecznik Praw Dziecka, Świętokrzyski Kurator Oświaty, Sąd Okręgowy i Sąd Rejonowy w Kielcach oraz Krajowa Izba Radców Prawnych.
Patrycja Rojek-Socha: Pani Profesor, zgodnie z przepisami wprowadzającymi standardy ochrony małoletniego, placówki sprawujące opiekę nad dziećmi i nastolatkami mają co dwa lata przeprowadzać ewaluację standardów. Pierwszy termin właśnie mija?
Małgorzata Skórzewska-Amberg: Rzeczywiście, mijają dwa lata, odkąd wypracowanie i wdrożenie standardów ochrony małoletniego przez poszczególne placówki stało się obowiązkiem. Czyli innymi słowy, podmioty takie jak np. szkoły, przedszkola, placówki organizujące zajęcia pozaszkolne, placówki integracyjne od dwóch lat powinny mieć swoiste plany działań na wypadek sytuacji kryzysowych, wypracowane z uwzględnieniem dobra dziecka i konkretnej sytuacji w placówce. A ponieważ wprowadzono je po raz pierwszy w 2024 r., teraz po raz pierwszy można ocenić, czy i jak zadziałały, i co ewentualnie należy poprawić.
Czytaj: Szewera-Nalewajek: Standardy ochrony dziecka to nie biurokracja, a kwestia szacunku>>
Co powinno być w trakcie takiej ewaluacji wzięte pod uwagę?
Myślę, że w wielu z tych placówek w minionych dwóch latach miały miejsce sytuacje, które wymagały podjęcia określonych działań, bo np. były stresogenne dla dziecka czy dzieci. Teraz jest czas na to, żeby te zdarzenia przeanalizować, sprawdzić, czy to, co zostało wypracowane, w danym przypadku zadziałało, czy było dostosowane do realiów, do sytuacji danej placówki, jakie skutki spowodowało uruchomienie konkretnej procedury itd. Chodzi o to, żeby znaleźć też te elementy, które nie do końca się sprawdziły albo niezbyt dobrze funkcjonowały, zdiagnozować przyczynę i je zmienić.
Szkoły, ale też inne placówki zajmujące się dziećmi, posiłkowały się, tworząc swoje standardy, gotowymi wzorami. To był błąd?
Oczywiście, że nie, bo takie modelowe standardy były również umieszczone na stronie Zespołu do spraw ochrony małoletnich działającego przy Ministrze Sprawiedliwości. Korzystanie z nich było wręcz zasadne, ponieważ temu miały służyć. Natomiast niewątpliwie powinny zostać dostosowane do potrzeb poszczególnych placówek i być podstawą wdrożenia konkretnych standardów. I to jest właśnie jeden z głównych problemów, które dostrzegamy - że nie wszędzie przeanalizowano, co tak naprawdę w danym miejscu się sprawdzi. Teraz, powtórzę, powinno się wrócić do tego, co już się wydarzyło, sprawdzić, jak wyglądała reakcja, jak zadziałali poszczególni pracownicy i jaki to miało wpływ na sytuację dziecka. Przykładowo, jeśli pojawiły się problemy związane z molestowaniem dzieci czy przemocą rówieśniczą, to w trakcie ewaluacji powinno się sprawdzić, czy w danej szkole/placówce w konkretnym przypadku konkretne standardy się sprawdziły. Czy pracownicy byli świadomi swoich obowiązków, co zrobili z przekazanymi im informacjami, czy była dobra komunikacja pomiędzy poszczególnymi służbami, organami, jak zabezpieczono interes dzieci, jakiego wsparcia im udzielono i co stało się dalej. Tylko taka analiza pozwoli na poprawienie ewentualnych bolączek, tak by procedury zadziałały w przyszłości.
Świadomość dotycząca standardów, a raczej jej brak, jest nadal problemem?
W mojej ocenie w pewnym zakresie tak. Oczywiście są osoby, którym standardy ochrony małoletniego są bliskie, które mają ich świadomość i, które na co dzień je stosują. Nadal jednak, moim zdaniem, są tu pewne braki. Więc w czasie ewaluacji warto też sprawdzić, czy osoby, które są powołane do tego, żeby w danym momencie zadziałać - np. w sytuacji zgłoszenia przemocy wobec dziecka - wiedzą, co mają zrobić, jak się zachować, kogo poinformować. A chodzi tutaj też o kwestie szkoleń, rozwijania posiadanej wiedzy. Dwa lata to dość długi okres, dużo się zmieniło, pojawiły się też nowe zagrożenia, osoby wyznaczone do realizacji standardów powinny mieć taką świadomość. Przykładowo - kwestie nowych technologii, sieci teleinformatycznych, zagrożeń związanych z cyberbezpieczeństwem. Osoba, która ma wspierać dzieci w sytuacji, gdy zgłaszają przypadki przemocy rówieśniczej, musi być także świadoma, że ta przemoc może pojawić się np. w internecie. Dyrektorzy placówek powinni z kolei zadbać o to, by wszystkie osoby, które w międzyczasie zostały zatrudnione lub współpracują z daną jednostką, zapoznały się z tymi standardami, wiedziały, o co chodzi, i były gotowe ich przestrzegać.
Są konsekwencje braku przeprowadzenia ewaluacji?
Powiem inaczej. Rozumiem, że dla wielu jest to kolejny uciążliwy obowiązek. Ale standardy są wypracowane po to, by przeciwdziałać przypadkom krzywdzenia dzieci - co przecież niezmiernie i słusznie wszystkich bulwersuje. W związku z tym wszystkie osoby, które podchodzą do standardów czy ich ewaluacji jak do kolejnego nieprzyjemnego zadania, powinny mieć świadomość, że chodzi o bezpieczeństwo dziecka. Jeśli standardy w sytuacji kryzysowej nie zadziałają, bo ktoś nie dopełnił swojego obowiązku, to może dojść do kolejnej tragedii dotyczącej konkretnego dziecka, dla którego konsekwencje mogą być ogromne, wpływające na całe jego życie. Jak również na życie tych, którzy standardów nie dopełnili.
Jak w ocenie Pani Profesor działają standardy ochrony małoletniego? Sprawdziły się?
Standardy ochrony małoletniego powinny dotyczyć też sieci?
Oczywiście. Internet stał się naturalnym środowiskiem, w którym młodzież się spotyka, rozmawia, który przeszukuje, w którym w mniejszym lub większym stopniu po prostu funkcjonuje. Rodzice, opiekunowie muszą mieć świadomość, że cyberprzestrzeń nie jest środowiskiem bezpiecznym i jakie niesie ze sobą zagrożenia. To trochę tak jak z ochroną przeciwpożarową. Nauczyliśmy się już, że gaśnice i czujki muszą być sprawne, że muszą być też w domu w stanie gotowości, nawet wtedy, gdy nic się nie dzieje. Tak samo jest ze standardami. Są, nawet wtedy, gdy nie są potrzebne, i muszą dotyczyć wszystkich obszarów, w których są obecne dzieci - a więc też w internecie.
No dobrze, jeśli mówimy o cyberbezpieczeństwie, to co takie standardy muszą zawierać?
Zacznijmy od tego, że są przygotowane modelowe standardy również w odniesieniu do bezpieczeństwa w sieci i takie standardy powinny być też wdrożone wszędzie tam, gdzie małoletni korzystają z komputerów. I nie ukrywajmy, jest to jeden z najtrudniejszych obszarów. Ważne, by uczulać młodzież na zagrożenia, informować o konieczności posiadania haseł, zmiany haseł, ale też o tak istotnych kwestiach jak to, że w sieci nic nie ginie. Że głupi filmik zamieszczony w sieci może zostać odnaleziony po latach, gdy np. dorosła już osoba będzie się ubiegała o wymarzoną pracę. Dzieci są obecnie wyjątkowo biegłe, jeśli chodzi o korzystanie z nowych technologii, tylko że nie do końca zdają sobie sprawę z tego, jak zamieszczane w sieci zdjęcia, filmy, jak ich działalność w internecie, może wpłynąć na ich przyszłość. Drugą kwestią jest to, że również rodzice kompletnie nie zdają sobie sprawy z tego, że nie powinni umieszczać w sieci, nawet na zamkniętych kontach facebookowych czy w innych mediach społecznościowych, żadnych zdjęć swoich dzieci ani żadnych informacji o nich. Każda taka informacja może bowiem posłużyć komuś do skrzywdzenia dziecka. Ta świadomość jest ciągle niska i w tym zakresie jest jeszcze wiele do zrobienia.






