Prof. Gajda-Roszczynialska: Już wkrótce projekt regulujący status i pozycję aplikantów KSSiP
Jako zespól planujemy, że we wrześniu gotowy będzie pierwszy projekt przygotowany w ramach kompleksowych prac nad modelem dojścia do urzędu sędziego. Chcemy poprawić sytuację aplikantów KSSiP, m.in. w zakresie możliwości dodatkowego zatrudnienia i zajęcia, urlopów wychowawczych, a także tacierzyńskich oraz macierzyńskich, ubezpieczenia wypadkowego, nowego modelu stypendium czy ulgowych przejazdów - mówi sędzia dr hab. Katarzyna Gajda-Roszczynialska, prof. UŚ, przewodnicząca Zespołu Problemowego do spraw zreformowania zasad dostępu do urzędu sędziego. Zespół działa w ramach Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury.

Patrycja Rojek-Socha: Na jakim etapie są obecnie prace nad modelem dojścia do urzędu sędziego i kiedy jest szansa na gotową propozycję legislacyjną?
Katarzyna Gajda-Roszczynialska: Prace rozpoczęliśmy w kwietniu br. Sam zespół spotykał się już plenarnie ponad 10 razy, ale cały czas pracują też cztery podzespoły. Można powiedzieć, że w tym momencie zakończyliśmy wstępne prace koncepcyjne, mamy już założenia legislacyjne oraz plan prac, i to długoterminowy, co więcej, mam ustalone, jakie projekty i w jakiej kolejności zostaną przygotowane. Pierwszy, jak planujemy, będzie gotowy już we wrześniu i będzie regulował kwestię statusu aplikantów Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury.
Czytaj: Referendarz sądowy 2.0 – czyli jaki?>>
Akty mianowania asesorów zebrane, kontrasygnata premiera w przyszłym tygodniu?>>
Jeśli mówimy o obszarach do uregulowania, to jakie, poza statusem aplikantów, zostały wyznaczone?
W sumie cztery, przy założeniu od najpilniejszych po te, które będą dopięciem całego systemu, czyli nowego modelu dojścia do urzędu sędziego. I tak, w pierwszej kolejności, tak jak już powiedziałam, przygotujemy projekt dotyczący aplikantów. Co z tym związane jednym z naszych celów jest to, by wprowadzić mechanizm, który umożliwi sprawdzenie predyspozycji danej osoby do tego, by być sędzią – nie chodzi oczywiście o proste testy psychologiczne, ale o sprawdzenie różnych kompetencji w tym zakresie tzw. integrity test. Następnym elementem jest asesura i ewentualna zmiana modelu, co zresztą musi pociągnąć za sobą zmiany w samym sposobie i programie kształcenia w KSSiP, egzaminach sędziowskich, jak również we wprowadzeniu nowych narzędzi ewaluacyjnych w ramach prac nad jednolitym statusem sędziego. Przedmiotem naszych prac jest także harmonizacja ścieżek dostępu do urzędu sędziego odnośnie kryteriów, a także przebiegu postępowań nominacyjnych i awansowych w odniesieniu do sądów powszechnych oraz Sądu Najwyższego, sądów administracyjnych oraz sądów wojskowych. Oddzielną kwestią będą oczywiście zmiany dotyczące modelu samej KSSiP, jej organizacji, funkcjonowania, jak również niezależności finansowej i organu któremu podlega.
Czytaj: KRS zgodnie z MS: Asesorowi do orzekania brakuje kontrasygnaty premiera>>
Nie ma kontrasygnaty premiera, nie ma asesora. MS wyjaśnia sytuację absolwentów KSSiP>>
Czy analizowane są też inne ścieżki dojścia do zawodu poza KSSiP-em?
Nie ukrywam, że głównym modelem, który rozpatrujemy, jest dojście do zawodu sędziego przez Krajową Szkołę Sądownictwa i Prokuratury. Istnieją zasadniczo trzy podejścia do uzyskania urzędu sędziego. Pierwszy model polega na przygotowaniu do pełnienia urzędu sędziego poprzez kształcenie w ramach szkół sędziów (training system, merit-based system). Drugi model – występujący w systemach common law – polega na możliwości obsadzania stanowisk sędziowskich przez doświadczone osoby wykonujące inne zawody prawnicze (model „sędziego jako korony zawodów prawniczych”). Trzeci model to model mieszany, polegający z jednej strony na wprowadzeniu odrębnej ścieżki dojścia do zawodu, z zachowaniem możliwości dopuszczania do objęcia urzędu przedstawicieli innych zawodów prawniczych legitymujących się odpowiednim doświadczeniem bądź doświadczeniem i stażem. Podkreślić należy, iż w różnych państwach jest to swoiście uregulowane, są też takie modele, które wykluczają inne ścieżki poza tą zakładającą przejście przez szkołę kształcącą sędziów. Natomiast, biorąc pod uwagę polskie uwarunkowania ustrojowe, kulturowe i historyczne, w mojej ocenie nie można zamykać poza KSSiP-owych dróg dojścia do zawodu, ale być może warto rozważyć w tym zakresie zmiany przy ukształtowaniu kryterium doświadczenia i stażu. Jest to przedmiotem naszych analiz i prac.
Jakie zmiany czekają aplikantów?
To jest pierwszy, można powiedzieć, szybki projekt, który planujemy ukończyć już we wrześniu. Muszę podkreślić, że jestem nie tylko sędzią, ale też wykładowcą akademickim. I od zawsze bardzo bliska jest mi sytuacja ludzi młodych. Dlatego pierwszym elementem, którym się zajmujemy, jest status aplikanta KSSiP. Oczywiście o szczegółach będziemy mogli rozmawiać, gdy projekt będzie już gotowy, natomiast naszym celem jest to, by zlikwidować swoisty prekariat tych młodych ludzi i związaną z tym niestabilność m.in. finansową, której doświadczają, na rzecz nowoczesnego modelu, który funkcjonuje w innych państwach europejskich. Chcemy uregulować m.in. takie kwestie jak dodatkowego zatrudnienie i zajęcia, urlopy wychowawcze, a także tacierzyński oraz macierzyński, ubezpieczenie wypadkowe czy ulgowe przejazdy, jak również ukształtować nowy model w zakresie przyznawania stypendium, doprecyzować i uszegółowić przepisy odnoszące się do zwrotu tego stypendium, czy rozłożenia na raty tych potencjalnych zwrotów. Czyli, mówiąc wprost, chcemy uregulować status tych młodych ludzi, tak by dostosować go do zmieniającej się sytuacji na rynku pracy i aby ich sytuacja nie była gorsza od sytuacji innych osób pracujących w wymiarze sprawiedliwości czy doktorantów.
W ostatnim czasie sporo się mówiło m.in. o konieczności zmian w okresach przyznawania stypendium. Teraz aplikant po egzaminie sędziowskim może na nie liczyć przez cztery miesiące od ukończenia aplikacji, ale procedury nominacji na stanowiska asesorów się przedłużają, przekraczając ten termin. Aplikanci mogą na nie liczyć?
Analizujemy również te postulaty. Z punktu widzenia prawnego nie ma żadnych przeciwwskazań co do tego, żeby państwo w sposób nieograniczony czasowo wypłacało stypendium do momentu, do którego nie dojdzie do skutecznego powołania na stanowisko asesora. Przy czym, i to jest też istotne, musi pamiętać o tym, że bez takich ograniczeń w czasie może dojść do sytuacji, że organy odpowiedzialne za kolejne etapy procedury nominacyjnej, mówiąc kolokwialnie, nie będą się spieszyć. Jest to niebezpieczne i na pewno nie będzie służyć ani wymiarowi sprawiedliwości, ani obywatelom. Wszystko powinno zmierzać do tego, by absolwenci KSSiP jak najszybciej obejmowali stanowiska asesorskie i mogli wykonywać służbę do której byli kształceni. Więc jeśli już wprowadzimy zmiany, to nadal powinno pozostać czasowe ograniczenie w wypłacaniu stypendium. Nie ma przeszkód, aby wprowadzić termin do dokonania czynności przez prezydenta np. miesiąca od daty otrzymania wszystkich dokumentów, ale musiałoby to być skorelowane ze zmianą art. 55 p.u.s.p. Natomiast niezaprzeczalnie muszą też być mechanizmy, które w sytuacji takiego pata, który się np. w tym roku pojawił, będą chronić przed utratą ubezpieczenia, brakiem zatrudnienia, problemami finansowymi związanymi z niemożnością spłaty kolejnych rat kredytu. Chyba mogę uchylić rąbka tajemnicy, że w niewielkim zakresie wzorowaliśmy się rozwiązaniami, które funkcjonowały przed 2016 rokiem, chodzi oczywiście o rozwiązania typu gwarancyjnego dla absolwentów ze zdanym egzaminem sędziowskim. Dodać należy, iż kwestia ta jest jeszcze jednym z argumentów za stworzeniem nowego modelu dojścia do urzędu sędziego.
Jak rozumiem, mówimy o szybkiej interwencji legislacyjnej?
Tak, bo powtórzę, obecna sytuacja aplikantów, szczególnie w porównaniu z innymi młodymi ludźmi pracującymi w wymiarze sprawiedliwości, choćby asystentami sędziów, jest trudna. Potrzebne są rozwiązania, które to zmienią i, co równie ważne, będą zapewniać stabilizację i zachęcać do takiej ścieżki.
Ministerstwo Sprawiedliwości nie ukrywa, że analizuje też zmiany w samej aplikacji, np. wydłużenie aplikacji uzupełniającej. Czy to również jest przedmiotem Państwa prac?
Powiem szczerze, że ja jestem zwolenniczką synchronizacji prac. Skoro MS pracuje nad takimi punktowymi zmianami, to nie ma potrzeby, żeby tym samym zajmowała się Komisja Kodyfikacyjna. Jeśli będzie taka konieczność, to wrócimy do tego na kolejnych etapach naszych prac. Tym bardziej że, jak już powiedziałam, takim domknięciem naszych prac ma być nowa ustawa o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury. Jeśli chodzi o zmianę modelu szkoły, organizacji, funkcjonowania, zwiększenia jej niezależności, w tym finansowej oraz systemu szkoleń, przy oczywiście założeniu całego modelu dojścia do zawodu sędziego i jednolitego statusu sędziego, nad czym również trwają prace. Równie ważne jak określenie poprzez integrity test sylwetki kandydata do KSSiP jest jego ocena po objęciu urzędu, co zakłada wprowadzenie nowych narzędzi ewaluacyjne w zależności od tego, czy chodzi o procedury nominacyjne, czy awansowe. Równocześnie prowadzimy praktyczne badania prawnoporównawcze, analizujemy, jak to zostało uregulowane w innych krajach, czy można to odnieść do naszego systemu, jakich tak naprawdę chcemy i potrzebujemy sędziów. Do tego oczywiście dojdą kwestie organizacji szkoły, kadrowe, np. w zakresie liczby dyrektorów, ich kompetencji, dookreślenia kryteriów konkursowych w tym zakresie oraz połączenie tego z hybrydowym modelem funkcjonowania szkoły - po model finansowania.
Mówiłyśmy już wcześniej o planie sprawdzania kompetencji przyszłych sędziów, jak miałoby to wyglądać?
Chodzi o narzędzia pozwalające sprawdzić, czy dana osoba ma predyspozycje do tego zawodu. Powiedzmy sobie szczerze, nie zawsze tak jest, nie każdy powinien być sędzią. Ten zawód wymaga wielu cech ułatwiających kontakt z ludźmi, rozumienie ich, takich jak choćby wrażliwość, umiejętność okazania empatii, szacunek, ale i decyzyjność. Rolą szkoły jest też wychwycenie, kto się nie sprawdzi i kto nie powinien wchodzić do tego zawodu. Aplikanci muszą też być uczeni od początku, że szanujemy człowieka na sali rozpraw, że nawet jak wykonuje czynności w dużym stresie, pod nadzorem sędziego patrona, np. odbiera zapewnienie spadkowe czy słucha świadka, to musi opanować emocje i stres. Każdy obywatel, który wchodzi w ten system, powinien mieć prawo do poczucia stabilności, przewidywalności, jednolitości, czyli powinien wiedzieć, co będzie od niego wymagane, jak będzie się zachowywał sędzia. Nie wystarczy nauczyć się kodeksów na pamięć.
Szykują się też zmiany w egzaminach?
Analizujemy w tym zakresie różne rozwiązania. To zależy ostatecznie od przyjętego modelu dojścia do urzędu sędziego. Na dzień dzisiejszy egzamin sędziowski ma część ustną, część pisemną. Część pisemna egzaminu obejmuje przygotowanie rozstrzygnięcia w oparciu o akta, które są autentyczne. Część ta, jak pokazują nasze analizy, w większości systemów wygląda tak samo. Natomiast różnice są na kolejnym etapie, czyli egzaminie ustnym. W naszym systemie obecnie rozwiązuje się kazusy. W ramach ciekawostki mogę powiedzieć, że przykładowo w Wielkiej Brytanii ta część ustna polega na przeprowadzeniu rozprawy. Przy ocenie uwzględniana jest nie tylko prawidłowość merytoryczna finalnej, ale o całokształt: sposób radzenia sobie ze stresem w trakcie posiedzenia, sposób traktowania stron na sali oraz sekwencja i rodzaj podejmowanych czynności. Decydując na zmiany w egzaminie sędziowskim, musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, co ten egzamin ma nam dać, co sprawdzić, a następnie wybrać najlepsze rozwiązanie dla naszego systemu kształcenia i modelu dojścia do zawodu sędziego.







