Jak usprawnić zarządzanie kancelarią prawną w kilku krokach?
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Mika-Kozak: Skoro lekarz może być posłem, nie ma powodów, by zabraniać tego adwokatom

Ustawodawca precyzyjnie określił funkcje, których nie wolno łączyć z wykonywaniem zawodu adwokata. Ograniczył również dla niektórych zawodów możliwość pracy w wąsko określonym katalogu instytucji lub wprowadzając ewentualne ograniczenia przy zatrudnieniu w spółkach z udziałem publicznym i samorządowym. Nie ma żadnego aktu prawnego zakazującego łączenie wykonywania zawodu przez adwokata, który posiada równocześnie mandat posła. Adwokatura potrzebuje swoich przedstawicieli w parlamencie, podobnie jak lekarze, strażacy czy reprezentanci innych zawodów - mówi Anna Mika-Kozak, rzeczniczka dyscyplinarna Izby Adwokackiej w Warszawie.

anna mika kozak

Adwokatka jest karnistką, wspólniczką kancelarii Kulpa Kozak Adwokaci i Radcowie Prawni.

Patrycja Rojek-Socha: Pani Rzecznik, czy można mówić o konflikcie interesów albo zagrożeniu niezależności w sytuacji, gdy adwokat wykonuje zawód, a jednocześnie jest związany z polityką, na przykład sprawując mandat posła?

Anna Mika-Kozak: Każdego adwokata obowiązują przepisy Prawa o adwokaturze oraz Zbiór Zasad Etyki Adwokackiej i Godności Zawodu, zwany potocznie Kodeksem Etyki Adwokackiej oraz inne uchwały i ustawy. Ustawodawca wprost wskazał funkcje i stanowiska, których nie wolno łączyć z wykonywaniem zawodu adwokata. Dotyczy to przede wszystkim zawodów sędziego i prokuratora oraz innych funkcji w szeroko rozumianym wymiarze sprawiedliwości. Jest to katalog zamknięty i nie budzi wątpliwości, że adwokat nie może uczestniczyć w wymiarze sprawiedliwości jako osoba podejmująca decyzje procesowe. Jeżeli natomiast mówimy o zakazie łączenia zawodu adwokata z inną działalnością, trzeba pamiętać, że Konstytucja gwarantuje wolność wyboru i wykonywania zawodu. Co istotne, ta wolność nie została ograniczona w odniesieniu do pełnienia mandatu posła.

Czytaj: Adwokat dyscyplinarką walczy z adwokatem - izba warszawska próbuje to ukrócić>>

Czy nie ma jednak ryzyka dla niezależności takiego adwokata-posła? Albo pokusy wykorzystywania jego wiedzy i umiejętności do celów politycznych? Być może obejmując mandat posła powinien czasowo zawiesić wykonywanie zawodu?

Nie widzę ku temu podstaw. W Sejmie zasiadają osoby wykonujące różne zawody. Mamy lekarzy, pielęgniarzy, przedsiębiorców czy strażaków. Czy można wykluczyć ryzyko, że również oni będą poddawani politycznym wpływom? Skoro nie rozważa się zakazu łączenia mandatu posła z wykonywaniem tych profesji, trudno znaleźć argumenty, które uzasadniałyby odmienne traktowanie adwokatów. Warto też pamiętać, że adwokaci bardzo często angażują się społecznie. Działają w fundacjach, organizacjach pozarządowych, wspierają inicjatywy obywatelskie czy działalność na rzecz praw człowieka. Tak jak każdy obywatel mają własne poglądy. Co więcej, adwokaci, z racji wykonywanego zawodu, mają szerszą niż przeciętny obywatel świadomość procesów zachodzących w przestrzeni publicznej. Również z tego powodu ich głos powinien być słyszalny. Jednocześnie w pracy zawodowej są zobowiązani kierować się prawem i interesem klienta. Nie dostrzegam argumentów przemawiających za ograniczaniem możliwości wykonywania zawodu przez adwokatów pełniących funkcje publiczne.

Lekarze, pielęgniarze czy strażacy mogą łączyć wykonywanie swojego zawodu z mandatem posła. Nie widzę powodów, dla których wobec prawników miałyby obowiązywać inne zasady.

Czytaj: Gajowniczek-Pruszyńska: Sytuacja w wymiarze sprawiedliwości wyzwaniem dla adwokatów>>

Być może te wątpliwości wynikają ze spraw mających polityczne tło. Czy w sprawach rozliczeniowych adwokaci lub radcowie prawni będący jednocześnie posłami powinni występować jako obrońcy?

To zależy przede wszystkim od klientów. To klient wybiera swojego pełnomocnika czy obrońcę. Nie można takiego prawa reglamentować, bo w ramach prawa do obrony zawiera się również prawo do wyboru konkretnego obrońcy. Oczywiście, zgadzam się, że kwestie polityczne, tj. udział adwokatów-czynnych polityków w rozliczaniu polityków tworzy szczególny kontekst społeczny. I budzi zrozumiałe dla nieznających niuansów prawnych obywateli kontrowersje. Nie może to jednak prowadzić do ograniczania praw całej grupy zawodowej. Rozważania o zakazie łączenia mandatu posła z wykonywaniem zawodu adwokata uważam za niesprawiedliwe i pozbawione konstytucyjnych podstaw.

Rolą adwokata jest reprezentowanie i obrona klientów, a nie ponoszenie odpowiedzialności za to, że określonym osobom stawia się zarzuty. Trzeba też pamiętać, że zdecydowana większość spraw prowadzonych przez adwokatów nie ma żadnego związku z polityką. Trudno zatem uzasadnić, dlaczego cała grupa zawodowa miałaby ponosić konsekwencje wynikające z niewielkiej liczby spraw o charakterze politycznym. Do mediów przebijają się sprawy właśnie głośne, medialne, ale nie zapominajmy, że stanowią one ledwie promil spraw, z którymi jako adwokaci na co dzień stają w obronie swoich klientów. Sprawy głośne się adwokatom zdarzają, ale również dla adwokatów z tzw. nazwiskiem nie stanowią trzonu działalności kancelarii. Tak po prostu nie jest.

Zresztą adwokatura również potrzebuje swoich przedstawicieli w parlamencie. Sejm uchwala przepisy, które bezpośrednio wpływają na wykonywanie naszego zawodu i funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości. Gdyby samorząd adwokacki zaakceptował wykluczenie adwokatów z życia parlamentarnego, pozbawiłby się wpływu na proces legislacyjny dotyczący własnego środowiska.

Czytaj też w LEX: Wypalenie zawodowe – poradnik dla liderów zespołów prawnych >

 

Załóżmy jednak, że adwokat-poseł wspierałby określoną siłę polityczną w budowaniu narzędzi służących rozliczaniu przeciwników politycznych albo utrwalaniu władzy.

To mogłoby rodzić pytania dotyczące odpowiedzialności dyscyplinarnej. Trzeba jednak pamiętać, że funkcjonują tu dwa odrębne reżimy odpowiedzialności. Osoba wykonująca mandat posła czy senatora podlega odpowiedzialności związanej z pełnioną funkcją publiczną. Jeżeli zastrzeżenia dotyczą jej działalności parlamentarnej, podlegają ocenie w tym właśnie zakresie. Niezależnie od tego, każdy adwokat odpowiada również dyscyplinarnie przed samorządem zawodowym. Nie jest jednak łatwo wykazać przewinienie dyscyplinarne. Adwokat ma obowiązek działać w interesie klienta. Aby przypisać mu odpowiedzialność, należałoby wykazać, że wykonując czynności zawodowe działał w sposób sprzeczny z interesem osoby, którą reprezentuje. To zaś wymaga konkretnych dowodów, a  także sygnału ze strony samego klienta. Nie sposób jest przyjąć, że rozstrzygać miałyby nie przepisy i gwarancje klientów, a także ich ocena zadowolenia z pracy adwokata, lecz jedynie – z całym do niego szacunkiem – społeczne poczucie niezręczności. Dodajmy, że nie każda niezręczność jest równoznaczna z deliktem dyscyplinarnym, czy jakimkolwiek innym naruszeniem prawa.

Sejmowe e-konsultacje społeczne w perspektywie rocznych doświadczeń. Krok w kierunku partycypacyjnego stanowienia prawa w Polsce? - czytaj też w LEX >

A kwestia niezależności?

Jeżeli mówimy o niezależności adwokata rozumianej jako brak podporządkowania, wydawania poleceń czy nadzoru nad jego działalnością zawodową, to trzeba pamiętać o jednej podstawowej kwestii. To nie adwokat wybiera klienta, lecz klient wybiera adwokata. Jeżeli klient ma świadomość, że wybrany przez niego pełnomocnik pełni także funkcje publiczne lub polityczne, a mimo to decyduje się na współpracę, to jest to jego świadomy wybór. Sam fakt sprawowania mandatu posła nie stanowi podstawy do odmowy udzielenia pomocy prawnej.

Oczywiście ustawa przewiduje możliwość odmowy świadczenia pomocy prawnej w szczególnych przypadkach, jednak taka sytuacja nie należy do tych wyjątków. Nie można wyprowadzać zakazu z okoliczności, które nie zostały przez ustawodawcę uznane za przeszkodę w wykonywaniu zawodu. Bywały przypadki, że adwokaci żydowskiego pochodzenia bronili nazistowskich zbrodniarzy, bo tak cenili prawo do obrony jako takie. Realnie rzecz biorąc odmówić świadczenia pomocy prawnej powinno się wówczas, gdy z okoliczności wynika, że adwokat – np. z uwagi na własnej doświadczenia – nie mógłby rzetelnie reprezentować klienta. Przykładowo, ktoś, w czyjej rodzinie doszło do przestępstwa zgwałcenia, mógłby we własnym sumieniu uznać, że nie potrafi należycie bronić osoby oskarżonej o taki czyn.

W postępowaniu dyscyplinarnym nie można opierać się na przypuszczeniach. Konieczne jest wykazanie konkretnych okoliczności świadczących o naruszeniu zasad wykonywania zawodu. Jeśli klient nie zgłasza zastrzeżeń, niezwykle trudno byłoby udowodnić, że adwokat wykorzystuje prowadzoną sprawę dla celów politycznych.

 

Może więc właściwym kierunkiem byłoby analizowanie takich sytuacji przez pryzmat konfliktu interesów?

Instytucja konfliktu interesów jest wprost uregulowana w przepisach, ale dany czyn może podlegać również refleksji dyscyplinarnej na podstawie par. 1 ust. 2. Kodeksu Etyki Adwokackiej, ze względu na brak możliwości prostego skatalogowania wszystkich zachowań, mogących doprowadzić do tego konfliktu.  To klient musiałby wskazać, że reprezentujący go adwokat- nie realizuje jego interesu i podać dowody na swoje twierdzenia- lecz kieruje się innymi względami, na przykład politycznymi czy partyjnymi.

A przecież może się tak zdarzyć, że interes polityczny jest zbieżny z interesem klienta i w związku z tym nie zachodzi żaden konflikt interesów w rozumieniu przepisów dyscyplinarnych. Nie można automatycznie zakładać konfliktu między aktywnością polityczną adwokata a interesem klienta. Taki konflikt musiałby zostać wykazany w konkretnej sprawie. Dopóki osoba najbardziej zainteresowana, czyli klient, nie dostrzega problemu, rzecznik dyscyplinarny nie ma podstaw do ingerencji. Podam przykład zawiadomienia, które ostatnio do mnie trafiło. Klient wybrał obrońcę, podpisał umowę, ale nie był zadowolony z obsługi. Podniósł w skardze, że dokonał wyboru obrońcy ze względu na jego społeczne zaangażowanie w sprawy mniejszości seksualnych i „Czarne Protesty”, ale obrońca nie chciał go bronić, podpierając się czysto światopoglądowymi argumentami, a zatem działał w konflikcie interesów, bo w życiu społecznym jawił się jako ktoś, kto winien również w życiu zawodowym prezentować identyczne poglądy. Tak to nie działa.

Żaden rzecznik dyscyplinarny nie ma prawa oceniać merytorycznie pracy adwokata na rzecz klienta, bez zawiadomienia wskazującego na możliwość popełnienia deliktu dyscyplinarnego, a przede wszystkim bez danych, faktów i dowodów, którymi może czasem dysponować tylko klient i obrońca. A gdyby prokurator po odejściu ze służby został adwokatem, a klienci wybieraliby go przede wszystkim ze względu na znajomości? 

Promptowanie, czyli sztuka zadawania trafnych pytań przez prawników - zobacz w LEX >

Czy tu powinien obowiązywać okres karencji?

Oczywiście, że tak, ale to temat na inną rozmowę. Przecież osoba wpisana na listę adwokatów, która wcześniej wykonywała zawód prokuratora, nie ma adwokackiego doświadczenia. Nie przeszła nawet przez aplikację adwokacką. Jaki jest kapitał takiej osoby? Pierwsza informacja, jaka pojawia się na stronach takich osób brzmi: wcześniej wykonywał zawód prokuratora. Proszę sobie odpowiedzieć też na pytanie, czy prowadzenie sprawy klienta przez kolegę, z którym siedziało się w jednym gabinecie jest etyczne. Albo było się jego przełożonym? Rodzi to pytania o ewentualną nieuczciwą konkurencję.

Wracając do roli obrońcy. Nadal bardzo często utożsamia się adwokata z klientem, którego reprezentuje. Wciąż też nie wszyscy pamiętają o podstawowej zasadzie procesu karnego, zgodnie z którą człowiek jest niewinny, dopóki jego wina nie zostanie udowodniona.  Rolą adwokatów jest reprezentowanie i obrona klientów. Artykuł 28 Prawa o adwokaturze przewiduje możliwość odmowy udzielenia pomocy prawnej wyłącznie z ważnych powodów, o których należy poinformować zainteresowanego. W razie wątpliwości rozstrzyga je okręgowa rada adwokacka, a w sytuacjach niecierpiących zwłoki dziekan.

Tymczasem w odbiorze społecznym nadal zdarza się, że sama obrona osoby oskarżonej o poważne przestępstwo jest oceniana negatywnie, choć stanowi realizację podstawowych zasad państwa prawa.

Jak kupuje się usługi i produkty prawnicze w erze social mediów? - czytaj w LEX >

Można więc powiedzieć, że pion dyscyplinarny ma w sprawach adwokatów polityków  ograniczone możliwości działania?

Nie powiedziałabym, że ma związane ręce. Oczywiste jest natomiast, że nie może działać wyłącznie na podstawie przypuszczeń czy ocen politycznych, a już zwłaszcza pod wpływem swego rodzaju społecznej presji, czy społecznych „oczekiwań”. To, że opinia publiczna, czy jej część, wydała już sąd, nie oznacza, że organy powinny traktować to jako dyrektywę. Przy odmiennej optyce Rzecznik powinien opierać się nie na przepisach prawa, tylko dawać wyraz społecznym oczekiwaniom. Takiej Adwokatury z pewnością byśmy jednak nie chcieli.

Nie możemy zakładać, że samo posiadanie określonych poglądów politycznych albo uzyskanie mandatu z list konkretnej partii oznacza działanie na szkodę klientów. Potrzebujemy konkretnych dowodów, a nie domysłów. Tylko wtedy możliwe jest prowadzenie odpowiedzialnego i rzetelnego postępowania dyscyplinarnego.

Czytaj też w LEX: Legalność karania adwokata lub radcy prawnego za wniosek o wyłączenie od rozpoznania sprawy tzw. neosędziego >

 

 

Polecamy książki prawnicze