W ocenie prezydenta Pracodawców RP Andrzeja Malinowskiego polskie prawo pracy jest przeregulowane, dlatego powinniśmy zmierzać do jego decentralizacji, "pozostawiając w Kodeksie pracy jedynie normy ogólne o charakterze ochronnym".

"Uważamy, że wiele norm zawartych w Kodeksie pracy można z powodzeniem przenieść na poziom zakładów pracy, pozostawiając je do autonomicznej decyzji pracodawców i pracowników" - powiedział w poniedziałek Malinowski podczas konferencji w ministerstwie pracy, której współorganizatorem była jego organizacja. Przyczyniłoby się to rozwinięcia autentycznego dialogu w firmach, a układy zbiorowe pracy powinny stać się Kodeksami pracy dla firm - podkreślił.

Zdaniem ministra Kosiniaka-Kamysza potrzebne jest nie tylko nowe otwarcie, ale też "nowa jakość i nowa chęć do zawierania układów zbiorowych pracy". "Na pewno żadna ustawa, żadne rozporządzenie nie narzuci obowiązku zawarcia układu. Na tym polega ich dobrowolność, że muszą wynikać z potrzeby środowiska oddolnego, a nie narzucania odgórnie" - powiedział. "Musi być tutaj bardzo równe i podmiotowe traktowanie wszystkich partnerów" - podkreślił minister.

W jego ocenie układy zbiorowe są tą przestrzenią prawa pracy, która może spowodować, że jakość pracy, warunki pracy i konkurencyjność polskiej gospodarki będzie większa. Jak dodał ma świadomość, iż Polska nie jest w tej sprawie liderem, a dobry przykład można znaleźć u naszych zachodnich sąsiadów. "Warto skorzystać z tych dobrych wzorców" - dodał Kosiniak-Kamysz.

W niemieckich uwarunkowaniach układy zbiorowe i porozumienia z radami zakładowymi są podstawą regulacji stosunków pracy. Od 1949 do 2006 r. zawarto tam ponad 36 tys. takich układów - podała doradca Pracodawców RP Monika Gładoch z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. W 2011 r. zawarto ich tam 3,5 tys. w firmach i ponad 2,2 tys. z organizacjami pracodawców.

Wiceminister pracy Jacek Męcina zaznaczył, że statystyka układów pracy w Polsce wygląda bardzo niepokojąco. Notowany jest drastyczny spadek liczby noworejestrowanych ponadzakładowych układów zbiorowych, układy zbiorowe są wypowiadane.

Męcina powiedział, że kluczowymi kwestiami, które należy rozważyć przy ewentualnych zmianach prawa, to możliwość zawierania układów zbiorowych na czas określony. "W krajach zachodnich zobowiązanie zawierane jest na określony czas, a wraz z upływem tego czasu strony zmuszone są dla potwierdzenia, albo modyfikacji wzajemnych zobowiązań" - powiedział. Innym kierunkiem zmian mogłyby być układy ponadzakładowe dla firm powiązanych ze sobą kapitałowo lub organizacyjnie.

Wiceminister podkreślił, że w nowych regulacjach proponowanych przez resort - np. dotyczących rozliczania czasu pracy - zapisana została przestrzeń do dialogu i porozumienia się pracowników i pracodawcy, zamiast sztywnych regulacji kodeksowych. "Osobiście jestem zwolennikiem jak największego otwierania prawa na takie regulacje układowe zwłaszcza na poziomie zakładów" - zadeklarował.

Wiceprzewodniczący OPZZ Andrzej Radzikowski mówił, że układ jest dla związkowców pewnym zobowiązaniem, co do zasad pracy i płacy w oparciu o możliwości przedsiębiorstwa i oczekiwań pracowników. W jego ocenie już obecnie jest przestrzeń do zawierania układów zbiorowych, ale "bardziej brak woli i świadomości powoduje, że mamy ich tak mało".

"Wiele firm chciało konkurować na rynku obniżeniem standardów pracy i płacy do poziomu umów śmieciowych i wypowiadało układy zbiorowe. To bardzo niebezpieczne zjawisko, bo nie prowadzi ani do nowoczesnej gospodarki, a nie do rozwoju negocjacji zbiorowych" - ocenił Radzikowski. To nie tylko zaniżone dochody dla pracowników, ale też niższe dochody państwa" - dodał.

W 2013 r. do Państwowej Inspekcji Pracy wpłynęły 152 wnioski o rejestrację zakładowych układów zbiorowych pracy. W 2012 r. było ich 115. Zarejestrowano 109 układów, które objęły ogółem ponad 43,8 tys. pracowników.

(PAP)