Na briefingu prasowym przed siedzibą OPZZ organizatorzy manifestacji - liderzy SLD i OPZZ - zaprosili do udziału w organizowanych przez siebie obchodach Święta Pracy partie polityczne, ruchy społeczne i organizacje pozarządowe oraz "wszystkich, którym bliskie są ideały demokracji, ideały ludzi pracujących, bez względu na to, czy ci pracownicy pracują w dwu- czy trzyosobowych firmach, czy w olbrzymich korporacjach".

Oprócz OPZZ i SLD, wśród organizatorów pierwszomajowej manifestacji są m.in. ZNP, Unia Pracy i PPS. Manifestacja rozpocznie się o godz. 11 przed warszawską siedzibą OPZZ.

Przeczytaj: Pracownicy nie otrzymają dnia wolnego za 1 maja 2016 r.

"My, jako świat pracy, jako organizacje związkowe, chcemy w tym dniu manifestować za likwidacją śmieciówek, za godnym wynagrodzeniem, za zakończeniem ery taniej pracy, za likwidacją kolejek do lekarzy, za godnymi świadczeniami emerytalnymi. Chcemy upomnieć się o prawa, które od lat zgłaszamy, m.in. prawo do zabezpieczenia emerytalnego po przepracowaniu 35 lat dla kobiet i 40 lat dla mężczyzn. Chcemy się upomnieć o prawa ekonomiczne, chcemy się upomnieć o prawa do godnego życia" - mówił przewodniczący OPZZ Jan Guz.

"Mimo że likwidują nam ulice z nazwą 1 maja, mimo że ograniczają nam prawa pracownicze, mimo że ograniczana jest konstytucja, to pokażmy, że jesteśmy w stanie jako Polacy, jako pracownicy, jako mieszkańcy tego kraju się zorganizować i jeszcze raz upomnieć się o podstawowe prawa demokratyczne" - apelował.

Z kolei lider SLD Włodzimierz Czarzasty podkreślał, że 1 maja to również 12. rocznica wejścia Polski do Unii Europejskiej i namawiał do uczestnictwa w pochodzie "wszystkie siły, którym bliskie są ideały UE, ideały otwartej Polski, ideały Polski tolerancyjnej". Do udziału w demonstracji zapraszał w szczególności uczestników manifestacji KOD oraz liderów Komitetu.

"Sprawy socjalne i pracownicze, to jedno i bardzo ważne (...), a wejście Polski do UE, przestrzeganie konstytucji i niełamanie prawa - to bardzo ważne również" - mówił. Szef Sojuszu zaznaczał ponadto, że obie te kwestie są ze sobą powiązane, ponieważ jeśli konstytucja będzie łamana, to zagrożone będą także prawa pracownicze.

Zobacz: 1 maja obchodzimy Międzynarodowe Święto Pracy

"Dochodzi w Polsce do takich sytuacji, że władze samorządowe muszą decydować o tym, który porządek prawny w Polsce obowiązuje - o tym też będziemy chcieli przynajmniej my, jako SLD, jeden z dwóch głównych partnerów organizujących pierwszomajowe święto, mówić. (...) Rządzący doprowadzili do takiej sytuacji, że są budowane dwa porządki prawne. Takiej hańby nie było w Polsce od czasów transformacji nigdy" - mówił Czarzasty.

Lider SLD zapowiedział ponadto, że jeśli jego ugrupowanie zostanie zaproszone do udziału w innych planowanych na najbliższe tygodnie manifestacjach organizowanych w obronie demokracji i państwa prawa, m.in. w demonstracji KOD, która ma się odbyć 7 maja pod Trybunałem Konstytucyjnym, to takie zaproszenie przyjmie. "Będziemy obecni wszędzie tam, gdzie będzie walka o demokrację, o ład konstytucyjny. Zaczynamy 1 maja i będziemy to kontynuowali w następnych dniach, czyli i 7 maja i w dniach kolejnych" - zapewnił.

Przewodniczący ZNP Sławomir Broniarz podkreślał natomiast w kontekście pierwszomajowego pochodu zagrożenia, przed jakimi stoją, jego zdaniem, nauczyciele i inni pracownicy oświaty w związku z zapowiadanymi przez rząd reformami.

"Manifestacja pierwszomajowa organizowana przez OPZZ to jest także możliwość powiedzenia o bardzo trudnej sytuacji tych, którzy tworzą polską edukację. (...) Zanosi się na to, że będzie ok. 15 tys. nauczycieli pozbawionych możliwości pracy. Wiele tysięcy pracowników administracji i obsługi szkół również może znaleźć się w dramatycznej sytuacji. Ale oprócz problemów pracowniczych jest także problem społeczny, dlatego że decyzje podjęte przez MEN skutkują tym, że w wielu miastach brakuje miejsc w przedszkolach dla dzieci mających 3 lata, że będzie pusty rocznik, jeżeli chodzi o pierwsze klasy szkół podstawowych" - wyliczał.(PAP)