Jak poinformował w piątek burmistrz Muszyny Jan Golba, możliwe jest, że pozew zbiorowy w tej sprawie złożą wspólnie uzdrowiska wymienione w raporcie zatytułowanym „(O)cena powietrza w Polsce”.

„Wszystkie uzdrowiska w Polsce zostały dotknięte tym raportem, bo wszystkie zostały wymienione. Nie wiem, co wszyscy koledzy zrobią, ale od większości słyszę, że absolutnie chcą wystąpić z pozwem zbiorowym” - powiedział burmistrz.

Zapowiedział, że sprawa raportu opublikowanego przez fundację będzie podejmowana podczas Walnego Zgromadzenia Stowarzyszenia Gmin Uzdrowiskowych RP, które rozpocznie się 26 lutego w Krynicy-Zdroju. „Wtedy podejmiemy decyzję, czy to będzie pozew zbiorowy czy pozwy indywidualne, ale na pewno nie pozostanie to bez echa, na pewno będziemy walczyli o swoje dobre imię” - zapowiedział Golba.

Według niego Fundacja ClientEarth pod pozorem dbałości o interes publiczny wyciągnęła „bardzo kategoryczne wnioski”, opierając się na danych dotyczących jakości powietrza w Polsce pozyskiwanych ze stacji pomiarowych w strefach. „Stacja pomiarowa w naszej strefie znajduje się w Nowym Sączu, 50 kilometrów od Muszyny - tam są przekroczone normy. Czyli oznacza to, że jeżeli powietrze w Nowym Sączu jest złe, to tak samo jest w uzdrowisku” - zaznaczył.

Burmistrz Muszyny podkreślił, że gmina w latach 2005-2008 przeprowadziła bardzo dokładne badania jakości wody i powietrza na podstawie ustawy o uzdrowiskach. W 2008 r. uzyskała świadectwo potwierdzone przez jednostkę certyfikowaną przez Ministra Zdrowia potwierdzające jej właściwości lecznicze. Następny taki operat będzie wykonany w 2018 r. - badania do niego rozpoczną się w tym roku.

„Od tego czasu w naszym środowisku nic się nie zmieniło, a co najwyżej na korzyść, bo została wybudowana obwodnica, która wyeliminowała hałas z części uzdrowiskowej, wykonano mnóstwo inwestycji prośrodowiskowych, w tym wymianę kotłów węglowych na ogrzewanie gazowe lub wysokosprawne czy wprowadzenie paneli solarnych” - dodał.

Przedstawiciele Fundacji ClientEarth podczas piątkowej konferencji prasowej w Krakowie poinformowali, że nie wycofują się ze stwierdzeń zawartych w raporcie i zamierzają nadal go upubliczniać. Organizacja nie zapłaci też 1 mln zł odszkodowania, jakiego domaga się burmistrz Muszyny za straty wizerunkowe uzdrowisk znajdujących się na terenie gminy.

„Żądania burmistrza Muszyny uznajemy za całkowicie nieuprawnione (…). W żadnym zakresie fundacja ClientEarth nie naruszyła dóbr prawnie chronionych gminy Muszyna, ani żadnej innej gminy” - zaznaczył Marcin Stoczkiewicz, członek zarządu fundacji.

Jak podkreślił, organizacja posiada dowody na obronę stwierdzeń zawartych w raporcie, m.in. pismo z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Krakowie z 5 lutego tego roku, z którego wynika, że średnioroczne stężenie toksycznego i rakotwórczego benzo(a)pirenu w Muszynie waha się od 2,4 do 4,4 ng/m3, co wynosi od 240 do 440 proc. normy. Ponadto w aktualnym Programie Ochrony Powietrza dla woj. małopolskiego stwierdzono, że stężenia średnioroczne tego związku we wszystkich 182 gminach województwa przekraczają poziom docelowy 1 ng/m3.

Stoczkiewicz argumentował, że Fundacja ClientEarth nie naruszyła dóbr osobistych gminy Muszyna także dlatego, że swój raport oparła na publicznie dostępnych, państwowych danych zbieranych i publikowanych przez Generalny i Wojewódzkie Inspektoraty Ochrony Środowiska.

„Roszczenia pana burmistrza Muszyny uznajemy za nadużycie prawa służące tak naprawdę wywołaniu tzw. efektu zmrożenia, czyli sytuacji, w której wobec toczącej się debaty publicznej żąda się zapłaty astronomicznie wysokiego odszkodowania, żeby zakneblować usta społeczeństwu obywatelskiemu” - ocenił.

ClientEarth jest międzynarodową organizacją prawniczą działającą na rzecz ochrony środowiska. Posiada biura w Londynie, Brukseli i Warszawie.(PAP)