Budowę obwodnicy Hrubieszowa zaczęło w lipcu 2011 r. konsorcjum firm - HAK Construction jako lider oraz Dromet Częstochowa i Cardo Mosty. Po ogłoszeniu upadłości przez lidera oraz Cardo budowę obwodnicy od listopada 2012 r. kontynuował Dromet.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad odstąpiła od niewykonanej części umowy na budowę obwodnicy. Przyczyną odstąpienia – jak informował rzecznik prasowy lubelskiego oddziału GDDKiA Krzysztof Nalewajko - było niezrealizowanie zobowiązań kontraktu przez wykonawcę budowy - Dromet.

Prace miały skończyć się 26 października br., a na początku grudnia ich zaawansowanie na całości inwestycji wynosiło ok. 80 proc. „Wykonawca wielokrotnie był wzywany do respektowania zobowiązań kontraktowych i realizacji robót zgodnie z harmonogramem. Nie zastosował się (...). Nie rozliczał się też ze swoimi podwykonawcami, a GDDKiA w ramach obowiązujących przepisów wypłaciła im bezpośrednio ponad 28 mln zł” – zaznacza Nalewajko.

Prezes Drometu Jan Pilis nie godzi się z decyzją GDDKiA o odstąpieniu od umowy. W oświadczeniu przesłanym PAP przekonuje, że przyczyny spowolnienia tempa robót leżą po stronie GDDKiA - dyrekcja wstrzymała płatności i zażądała od Drometu zapłaty 15 mln zł. Według Drometu pieniądze te GDDKiA w istocie „utraciła w wyniku działań firm HAK Constrution oraz Cardo Mosty”.

Chodzi o m.in. wypłacenie przez GDDKiA 6,5 mln zł firmie HAK Construction za – jak twierdzi Dromet – „niewykonane w rzeczywistości prace, poświadczone do płatności przez inżyniera kontraktu”.

Sporne roszczenia finansowe, według Drometu, dotyczą okresu, gdy prace na budowie prowadziły tylko HAK Construction i Cardo Mosty. Dromet jako członek konsorcjum miał wykonywać prace później, przy nawierzchni drogi. Chodzi o niezapłacone wtedy zobowiązania wobec dostawców i podwykonawców.

Prezes Drometu podkreśla, że jego firma „w dobrej wierze podjęła się kontynuacji budowy obwodnicy Hrubieszowa, z zastrzeżeniem, że nie może brać odpowiedzialności za wcześniejsze nieprawidłowości z uwagi na fakt, iż w nich nie uczestniczyła”. GDDKiA zapewniała wtedy, że o zwrot nienależnie pobranych kwot wystąpi do HAK Construction i Cardo Mosty - podał Pilis.

Teraz Pilis zapowiedział, że sprawa nieuprawnionych jego zdaniem roszczeń finansowych GDDKiA na 15 mln zł, a także odstąpienia od umowy, zostanie skierowana do sądu.

Firma Dromet istnieje 25 lat, zatrudnia ok. 100 osób, działa głównie na rynku lokalnym. Prezes podał, że roszczenia GDDKiA z karami umownymi po odstąpieniu od kontraktu sięgają łącznie 38 mln zł. „Wartość ta wielokrotnie przekracza majątek spółki” – podał Pilis.

Pilis twierdzi, że nierzetelna jest informacja GDDKiA o wypłaceniu 28 mln zł podwykonawcom; sugeruje, że były to zaległości Drometu. „Kwota ta została wypłacona przez GDDKiA (…)na wyraźne polecenie firmy Dromet. Sposób takiego postepowania miał na celu przyspieszenie przepływu środków finansowych na linii zamawiający-wykonawca-podwykonawca” – tłumaczy.

Firma jest gotowa dokończyć obwodnicę, zwróciła się o to do GDDKiA.

Nalewajko powiedział PAP, że GDDKiA nie zamierza wycofywać się z decyzji o zerwaniu umowy z Drometem. Nie chciał komentować zarzutów stawnych przez spółkę. „Jeśli sprawa trafi do sądu, to tam będzie wyjaśniana” – zaznaczył. Jeszcze w grudniu GDDKiA ma ogłosić przetarg na nowego wykonawcę, który ukończy obwodnicę.

Śledztwo ws. budowy obwodnicy prowadzi od grudnia 2012 r. Prokuratura Okręgowa w Lublinie. Rzeczniczka tej prokuratury Beata Syk-Jankowska powiedziała, że prokurator sprawdza, czy doszło do przestępstwa oszustwa na szkodę GDDKiA poprzez wprowadzenie w błąd co do kondycji finansowej oraz możliwości wywiązania się z umowy na budowę obwodnicy przez firmy tworzące konsorcjum. „Śledztwo jest wielowątkowe” - dodała.

Obwodnica Hrubieszowa powstaje w ciągu drogi krajowej nr 74, prowadzącej do przejścia granicznego z Ukrainą w Zosinie. Ma usprawnić ruch przygraniczny.

Obwodnica ma mieć 9,3 km, dwukrotnie przechodzić nad linią kolejową, przecinać dolinę rzeki Huczwa. Inwestycja obejmuje m.in. cztery mosty, siedem wiaduktów, 7,4 km dróg dojazdowych. Całościowy koszt inwestycji to blisko 180 mln zł. Prawie 97 mln zł ma stanowić dofinasowanie ze środków unijnych z programu Rozwój Polski Wschodniej.(PAP)