Rzeczniczka Głównego Inspektora Ochrony Środowiska Magdalena Ciupak-Zarzycka poinformowała PAP, że na południu Polski stężenia pyłów, przekraczają 200 mikrogramów/m sześc., przy którym władze lokalne powinny informować ludzi o ryzyku dla zdrowia przy przebywaniu na otwartym powietrzu.

Jak wyjaśniła, ukształtowanie terenu w tej części Polski, warunki meteorologiczne czyli m.in. brak wiatru i opadów oraz intensywna emisja pyłu drobnego szczególnie z indywidualnych pieców i kotłów grzewczych, powoduje kumulację zanieczyszczeń powietrza do poziomów zagrażających zdrowiu ludzi.

Ciupak-Zarzycka poinformowała ponadto, że mimo iż w piątek w południe stężenia zanieczyszczeń odczytywanych przez stacje pomiarowe nieco się obniżyły, to sytuacja nadal jest trudna w części województw śląskiego oraz opolskiego.

Według danych wojewódzkich inspektoratów ochrony środowiska w piątek duże zanieczyszczenia powietrza występowały w Dzierżoniowie, Legnicy, Kłodzku i zachodniej części Wrocławia (woj. dolnośląskie). Podobnie było woj. lubuskim (Zielona Góra, Żary), woj. małopolskim (Kraków, Trzebinia), woj. podkarpackim (Przemyśl), także w woj. śląskim (Rybnik, Wodzisław Śląski, Gliwice).

GIOŚ przypomina, że tam gdzie występują takie ponadnormatywne stężenia powinno się np. ograniczyć aktywność fizyczną na powietrzu (bieganie czy długie spacery). Takich warunków powinny szczególnie unikać osoby chore przewlekle, na alergie, mające problemy z układem krążenia, dzieci oraz kobiety w ciąży.

W czwartek w Krakowie, który nosi niechlubną nazwę stolicy polskiego smogu, prezydent miasta Jacek Majchrowski polecił podjęcie działań mających na celu ograniczenie wjazdu do centrum miasta samochodów o masie powyżej 3,5 tony. Zaapelował także do mieszkańców, aby ci w miarę możliwości ograniczyli korzystanie z prywatnych środków transportu i przesiadali się do komunikacji miejskiej.

Stanowczych działań w walce ze smogiem oczekują od prezydenta działacze Polskiego Alarmu Smogowego oraz członkowie różnych ugrupowań politycznych. Podobna sytuacja jest też w innych miastach, gdzie stężenia są największe.

Niedawno prezydent Andrzej Duda podpisał tzw. ustawę antysmogową, która ma dawać narzędzia samorządom do walki z zanieczyszczeniami. Nowe przepisy będą pozwalały sejmikom wojewódzkim w uchwałach określać rodzaj i jakość paliw stałych dopuszczonych do stosowania i parametry techniczne lub parametry emisji urządzeń do spalania. Sejmiki będą mogły uchwalić zakaz stosowania określonych instalacji, w których następuje spalanie.

Wiceminister środowiska i pełnomocnik rządu ds. polityki klimatycznej Marcin Korolec pytany przez PAP, czy nowa ustawa nie jest zbyt lokalna i może powinna obejmować bardziej ogólne-centralne działania powiedział, że to właśnie samorządy najlepiej wiedzą jak wygląda sytuacja. "To nie jest przerzucanie problemu z władzy centralnej na władzę lokalną. Nie ma jednego rozwiązania, które można byłoby zastosować do Gdańska, Krakowa, czy Warszawy. Takie decyzje powinny zapadać na poziomie lokalnym" - dodał.

Przypomniał, że zgodnie z opracowanym przez resort Krajowym Programem Ochrony Powietrza, za niską emisję w blisko 90 proc. odpowiada indywidualne ogrzewanie budynków (opalanych m.in. węglem) w ok. 4 proc. są to zanieczyszczenia komunikacyjne.

"Trudno jest nagle zakazać palić węglem w całym kraju" - zaznaczył Korolec.

Zwrócił uwagę, że samorządy mają też więcej "wrażliwości" niż władza centrala np. w kwestii takiej jak zamożność lokalnej społeczności, która w bardziej lub mniejszym stopniu może akceptować ograniczenia w paleniu węglem.

Resort przypomina, że Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska prowadzi program Kawka, dzięki której można wynieniać stare piece na nowe. Budżet programu wynosi ok. 120 mln zł. Do tej pory z pieniędzy skorzystano w ponad 60 miastach, w których zlikwidowano 34 tys. kotłów węglowych o niskiej sprawności.

W Polsce funkcjonują 224 stacje pomiarowe, na których prowadzone są pomiary pyłu PM10 i 91 stacji, na których prowadzone są pomiary pyłu PM2,5. GIOŚ wyjaśnia, że interpretując wyniki automatycznych pomiarów trzeba uwzględniać, że są to dane jednogodzinne, natomiast poziomy dopuszczalne dla pyłu PM10 - określone w polskim prawie - to średnie dobowe (50 mikrogramów/m sześc) lub średnie roczne (40 mikrogramów/m sześc).

Podobnie jest dla pyłu PM2,5, dla którego określony jest wyłącznie poziom dopuszczalny, liczony jako średnia roczna (25 mikrogramów/m sześc). Poziom alarmowy i poziom informowania dla pyłu PM10 to średnie dobowe (odpowiednio 300 mikrogramów/m sześc. i 200 mikrogramów/m sześc).

Na konieczność walki z zanieczyszczeniami powietrza w Polsce wskazywały organizacje międzynarodowe i NIK. Według nich Polacy od lat oddychają najbardziej zanieczyszczonym powietrzem w UE. Problemem jest tzw. niska emisja, czyli zanieczyszczenia pochodzące głównie z przydomowych kotłowni, w których pali się złej jakości węglem, a nawet śmieciami. Za niską emisję, tyle że w mniejszym stopniu, odpowiadają też zanieczyszczenia pochodzące z transportu.

Największe ponadnormatywne stężenia pyłu zawieszonego (PM10 i PM2,5) oraz benzo(a)pirenu (B(a)P) występują przede wszystkim na południu Polski, jak i w dużych miastach. (PAP)